Logo
   ODKRYWCA - Strona główna
Login: Hasło:
Jeżeli zapomniałeś hasła kliknij tutaj  
Forum: Główne
 
[*] Powrót do głównej strony tego forum

- ikonki przy nicku oznaczają ilość ostrzeżeń które otrzymał użytkownik (czerwona oznacza blokadę logowania w serwisie)
Temat: Kto napisał: Dodano: 
"Ostatni partyzant"
2005-09-18 10:14:00

Ostatni partyzant

W małej wsi w województwie lubelskim zginął jesienią 1963 roku podczas obławy 45-letni Józef Franczak, poszukiwany listem gończym były AK-owiec. Był ostatnim żołnierzem antykomunistycznego podziemia. Z bronią w ręku ukrywał się dokładnie 24 lata

To był niesamowity rok - 1963. W Dallas ginie John F. Kennedy. Walentina Tiereszkowa macha ludzkości z orbity okołoziemskiej. Na osłodę imperialistom - The Beatles nagrywają singiel "She Loves You". A w Polsce? Na całego trwa nasza mała stabilizacja. Rewelacyjny Zbigniew Pietrzykowski po raz czwarty zostaje mistrzem Europy w boksie, a Roman Zambrowski wylatuje z KC, co jest wyraźnym sygnałem, że okres błędów i wypaczeń jest już za nami. Prawdziwe rewelacje jednak czekają rodaków na odcinku kultury. Przy salwach spontanicznego śmiechu odbywa się w Warszawie premiera "Jak być kochaną" Wojciecha Hasa, Bohdan Łazuka bierze udział w zdjęciach do filmu "Beata", zaś rewelacyjny Zbigniew Maklakiewicz występuje w aż czterech filmach.

No i jeszcze jedno. W małej wsi koło Piask w województwie lubelskim ginie podczas obławy 45-letni Józef Franczak, poszukiwany listem gończym były AK-owiec. Dopiero niedawno, po ujawnieniu dokumentów operacyjnych SB sprzed czterdziestu lat okazało się, że był ostatnim polskim partyzantem. Z bronią w ręku ukrywał się dokładnie 24 lata.

Grupa z pepeszą

80-letnia dziś siostra Franczaka Czesława Kasprzak w pustym domu w Kolonii Kębłów koło Lublina nie ma specjalnie dużo do roboty. Dziarska staruszka opowiada dzieje swojej batalii z mszycami. Próbowały zeżreć paprotki, ale im się nie udało. Nagle w jej błękitnych oczach pojawiają się żywsze ogniki. - Nie, że mój brat, ale on od Boga miał - wzdycha. - Był taki przystojny, jelegancki, cały Józwa...

Elegancki? W dokumentach lubelskiego IPN-u przetrwało kilka zdjęć Józefa Franczaka. Na jednym z nich żołnierz jest ledwo widoczny. Zza pogięć i przetarć pożółkłego papieru dostrzec można tylko wyraźne oczy. Nad nimi łamie się fala modnego zaczesu. To przez tę fryzurę i maniery eleganta dostał podczas okupacji mało dziarską ksywę - "Laluś". Przezwisko przylgnęło do niego na lata. Ale były i inne. Zygmunt Libera "Babinicz", partyzant z Lubelszczyzny, nazywał go "Laleczką". W jakichś meldunkach figuruje także jako "Guściowa". A gdy po wojnie wyjechał do Sopotu, by rozpocząć nowe życie, zmienił papiery na Józefa Bagińskiego.

Dwa kolejne zdjęcia pochodzą z lata 1947 r. Byli Ak-owcy to dla władzy ludowej mordercy z bandy. Na zdjęciach nie widać, by się tym przejmowali. Zadowoleni, pewni siebie, uzbrojeni. Na jednej z fot "Lalek" stoi z gołą klatą. Jakoś go to peszy. Wypręża się do przodu, ale minę ma nie tęgą. Na następnym zdjęciu czwórka partyzantów inscenizuje scenę zatrzymania szpiega. Gra go właśnie "Laluś". Chyba się śmieje, zaś pozostała trójka mierzy do niego ze zdobycznej broni. Ktoś po lewej stronie ma go na muszce pepeszy, Walenty Waśkiewicz "Strzała" jakby wyszarpuje mu papiery, a Stanisław Kuchcewicz "Wiktor" bierze tęgi zamach i za chwilę urwie mu głowę metalową kolbą. Takie tam zabawy "zaplutych karłów reakcji". Na kolejnej fotografii "Laluś" stoi tyłem. W tyrolskim kapelusiku filuternie przekrzywionym na boczek wygląda jak gajowy z bajki o czerwonym kapturku. Do tego ten biały kołnierz a la Słowacki. Kupa śmiechu.

Ale na zdjęciach jest coś, co już nie bawi. Nad głowami golasów widać cyfry. Służyły do identyfikacji. Zdjęcia pochodzą bowiem z archiwum Zdzisława Brońskiego "Uskoka". "Resort", jak na UB mówi się do dziś w tych stronach, namierzył go w maju 1949 r. "Uskok" wysadził się granatem w oblężonym bunkrze. Zostało po nim archiwum, w tym pisany po wojnie pamiętnik i zdjęcia. Dzięki nim kontynuowano polowanie na byłych AK-owców.

"Strzałę" z pierwszego zdjęcia dopadli jeszcze w kwietniu '49, "Wiktora" dopiero w 1953 r. Niezidentyfikowany partyzant z pepeszą pewnie padł w jednej z kilkudziesięciu innych potyczek. Do 1956 r. Lubelszczyzna huczała od nocnych wystrzałów. Z czasem było ich coraz mniej.

Aż ucichły zupełnie. Obława trwała jednak dalej. Resort - krok po kroku - namierzał ostatniego partyzanta w PRL-u. Ten wymykał się jak duch i powoli zmieniał się w żywą legendę.

Byle nie do Ludowego Wojska

Historia jego życia to dzieje polowania. W tarapatach był od chwili napaści Niemiec na Polskę. Ale do niewoli dostał się radzieckiej. Po kilku dniach był już na wolności. Uciekł. Zapewne jak inni żołnierze "po przejściach" wrócił w rodzinne strony. Od razu związał się z powstającą konspiracją. Dokładnie tak samo zrobił Janusz Brochwicz-Lewiński "Gryf". Dziś ten 85-letni kombatant opowiada: - Za dnia pracowaliśmy jako robotnicy, wieczorami szło szkolenie, a potem nocami szliśmy na akcje. Już po roku każdy miał kilka życiorysów. Ja byłem magazynierem, mechanikiem, sprzedawałem węgiel. A po robocie wyrównywałem rachunki z Niemcami. Rano znowu pokornie ładowałem węgiel. Po wpadce - przeszedłem do partyzantki. Tam poznałem "Babinicza" i "Lalusia".

Józef Franczak został dowódcą drużyny, a potem dowódcą plutonu w III Rejonie Obwodu Lublin AK. Był jednym z 60 tysięcy takich jak on konspiratorów na Lubelszczyźnie. Gdy w lipcu 1944 r. Armia Czerwona przekroczyła Bug, rozpoczęła się tu długo oczekiwana akcja "Burza". Celem tej insurekcji było nie tyle wypędzenie Niemców, ale uświadomienie władzom sowieckim, że na wyzwolonych terenach gospodarzem są Polacy. Największe boje toczyła 27. Wołyńska Dywizja AK. Zdobyła samodzielnie Lubartów, Kock i Firlej. Wraz z innymi oddziałami oddała "na tacy" wyzwolicielom z Armii Czerwonej kilkadziesiąt miast i miasteczek.

Doszło wtedy do kontaktów AK z sowiecką i komunistyczną partyzantką. Zdzisław Broński „Uskok", przyszły dowódca „Lalusia", tak opisał w pamiętniku porucznika AL „Czarnego Sępa": „Buty cokolwiek za duże, bo »rekwirowane «. Z jednego zwisa onuca, na drugim sterczy zardzewiała ostroga. Polski mundur za ciasny i dlatego niezapięty. Pas obciążony pistoletem, granatami opadł poniżej brzucha. Na plecach dynda się mapnik wyładowany słoniną, cebulą i chlebem. Na głowie on sobie potrzebował włożyć oficerską rogatywkę, przy której otok własnego pomysłu ozdobił czerwoną szmatą, a na szmacie przypiął kwokę".

25 lipca Sowieci przystąpili do pierwszych aresztowań. Zostaje rozbrojona 27. Dywizja, a pięć dni potem 9. Dywizja Piechoty AK. Powoli, z dnia na dzień, z tygodnia na tydzień zaczynają się zapełniać oczyszczone już z trupów (po niegdysiejszych niemieckich gospodarzach) cele więzienia na lubelskim zamku i baraki na Majdanku.

„Nie przychodziła mi jeszcze wtedy do głowy myśl - notuje dalej „Uskok" - że władze »demokratyczne « mogą potraktować mnie jako przestępcę za to, że byłem dowódcą oddziału partyzanckiego AK. Że wszystkie organizacje niekomunistyczne będą traktowane jako »faszystowskie « i »prohitlerowskie «. A więc wrogie wolności i demokracji!... Nie przypuszczałem, że moje wysiłki w niesieniu pomocy Ojczyźnie będą traktowane jako praca dla Hitlera".

Franczak w sierpniu 1944 r. został wcielony do Ludowego Wojska. W Kąkolewnicy, gdzie stacjonuje jego jednostka, jest świadkiem skazywania na śmierć przez polowy sąd kolegów z AK. Zdezerterował z wojska w styczniu 1945 r. i postanowił uciec do Szwecji. Podobno już miał miejsce na statku, znał pewnego kapitana i była szansa, że dostanie się na Bornholm. Na dworcu w Sopocie przez przypadek zauważyła go jednak sąsiadka z rodzinnej wsi. Po powrocie do domu opowiedziała o tym na lewo i prawo.

Wkrótce Franczak zorientował się, że UB depcze mu po piętach. Na przełomie 1945/46 wrócił w rodzinne strony. Zaraz potem trafił pod dowództwo legendarnego żołnierza - mjr. Hieronima Dekutowskiego "Zapory". I znowu partyzantka. Przystojny i wysoki nie może opędzić się od kobiet. Ukrywa się, ale na razie widzi w tym fantastyczną zabawę.

17 czerwca 1946 r. bawił się na weselu w Chmielniku. Goście młodej pary - zupełnie niepostrzeżenie - zostali okrążeni przez grupę operacyjną UB z Lublina. Wśród weselników było więcej wrogów Polski Ludowej. W czasie transportu pijaniuteńkich jeńców do Franczaka dochodzi, że zabawa już się skończyła. Nawyki z wojny pomagają. Partyzanci rozbrajają kilku konwojentów i uciekają. Przy okazji ginie czterech funkcjonariuszy. Dwa miesiące później "Laluś" znowu jest w opałach, kiedy do jego kwatery we wsi Bojanica wchodzi milicja. Kolejne dwa trupy.

Gdy na początku 1947 r. komunistyczne władze ogłosiły amnestię, przewidując, że skorzysta z niej kilkanaście tysięcy osób w całym kraju - ujawnia się 53 tysiące uzbrojonych żołnierzy. "Laluś" nie. Ale jest już ktoś, kto niedługo zacznie go do tego delikatnie namawiać.

Strzela jak na filmie

Dziś Danuta Mazur cierpi na chorobę nóg. Całymi dniami siedzi na ganku murowanego domu w Wygnanowicach. 59 lat temu, gdzieś w połowie 1946 r. koleżanka poprosiła jej ojca o przenocowanie chłopaka z lasu. - Pierwszy raz go wtedy zobaczyłam - wspomina osiemdziesięcioletnia dziś kobieta. - Przystojny, figurę miał, głos łagodny. No... w moim guście był. Taki z brzuszkiem - dodaje. I już po jej pooranej zmarszczkami twarzy płyną łzy.

Najczęściej spotykali się w polu. W tajemnicy przed jej ojcem, choć należał do siatki "opiekunów" Franczaka. Danuta brała w chustę coś do jedzenia i znikała na kilkadziesiąt minut. Najłatwiej było się ukrywać w lecie. Zboże wysokie, wszystko dookoła bujne, młodość podpowiadała, jak się chować. Na początku to tylko urywkowe spotkania. Danuta oddawała meldunki i przekazywała informacje o sytuacji w powiecie. Z czasem jednak służbowe spotkania zmieniły się w randki.

- Przynosił mi książki, różne romanse - mówi. - Kiedyś nawet pokazał w atlasie Kanał Sueski, twierdząc, że wojna światowa zacznie się tam i ona nas wyzwoli. Ja w to wszystko wierzyłam, bo on tak mówił, że wszystkich potrafił przekonać.

Franczak nie chce narażać narzeczonej. Niekiedy zostawi w nocy jakiś upominek na parapecie jej okna, innym razem ona sama czuje, że ją obserwuje schowany w lesie.

Czasem Danuta dowie się, że "Laluś" strzelał się z milicją w Lublinie, innym razem, że z "ubejcami" w Lubartowie. Udaje, że ją to nic nie obchodzi. Wojna się przecież skończyła, a wszyscy dookoła chcą wreszcie normalnie żyć. Ale koniec lat czterdziestych to okres terroru. Na Lubelszczyźnie strzelaniny to rzeczy codzienne. UB i wojsko w poszukiwaniu partyzantów aresztuje tysiące osób, podpala chałupy, straszy i bije.

Dochodzi do tego, że od połowy 48 r. grupa "Uskoka", w której jest teraz Franczak, siedzi jak mysz pod miotłą i tylko raz na miesiąc organizuje akcje. Giną szefowie gminnych i powiatowych komitetów PPR-u, szczególnie zawzięci utrwalacze władzy ludowej, posterunkowi i konfidenci. Zaraz po każdej akcji - odwet. A potem odwet za odwet. Czasami jest jedna ofiara, innym razem ginie kilkanaście osób. Historyk Tomasz Łabiszewski z IPN w pracy zbiorowej "Ostatni Leśni" szacuje, że w całym kraju tylko w lipcu 1948 r. milicja i UB przeprowadziła ponad 2 tys. operacji przeciwko "bandom". W przeczesywaniu lasów wzięło udział kilkadziesiąt tysięcy funkcjonariuszy.

W maju 1948 r. patrol "Lalusia" wpada w zasadzkę koło wsi Cyganka koło Lublina. Od strzałów padają dwaj partyzanci, dwaj inni są ranni. Ich dowódca - po wystrzeleniu magazynka - znika. Wymyka się obławie. Nawet jest nie draśnięty.

"Coraz więcej ludzi popada w apatyczny nastrój i przestaje wierzyć w rychłe zmiany na lepsze. Ludzie coraz bardziej dostosowują się do znienawidzonego, a umacniającego się porządku - bo przecież trzeba żyć. My garstka straceńców - jak nas nazywają - stajemy się oazą wiary i woli zwycięstwa na pustyni zwątpienia i beznadziejności" - notował "Uskok".

W Wigilię 24 grudnia 1948 r. milicji udaje się wreszcie dorwać "Lalusia". W pojedynkę zostaje zaskoczony w sklepie w Wygnanowicach. Ale i tym razem jest szybszy. Strzela jak na filmie. Jeden z milicjantów pada trafiony, on sam dobiega do lasu. Jest ranny w brzuch. Będzie się leczył kilka miesięcy. W tym czasie jednak zostaje wytropiony "Uskok". Najpierw informator o pseudonimie "Janek" wydaje najbliższego współpracownika Brońskiego - "Babinicza". Ten z kolei katowany przez ubeków z Lubartowa ujawnia położenie bunkra, w którym chowa się charyzmatyczny dowódca.

21 maja cała okolica bunkra zostaje otoczona. Po krótkiej wymianie strzałów „Uskok" popełnia samobójstwo. Zadowoleni funkcjonariusze malują na desce napis :„Bunkier i »Uskoka « szlak [sic!] trafił" i fotografują ją w zdobytym schowku. W ich ręce wpada całe archiwum oddziału. Na jednej z fotografii - nad głową pochylonego nad mapą Franczaka - pojawia się cyferka „jeden".

Adwokat z Lublina

Opowieść o ostatnim polskim partyzancie powinna się rozpoczynać właśnie w tym momencie. W całym kraju - według danych resortu bezpieczeństwa - ukrywa się jeszcze 250 żołnierzy. Przede wszystkim na Białostocczyźnie i na Lubelszczyźnie.

Coraz rzadziej jednak partyzanci mają ze sobą kontakt. Często poszczególni żołnierze nie wiedzą nawet, że są już samotni w swoim rejonie. Do lutego 1953 r. działają ostatni żołnierze "Uskoka", zaś w lipcu kończy się wielomiesięczne polowanie na siedmioosobowy patrol por. Wacława Grabowskiego "Puszczyka" pod Mławą. W dokumentach UB zachował się nawet rachunek za wydanie ich kryjówki. Agent "N-20" dostał za to śmieszną wówczas sumę 5 tys. złotych. Cała siódemka zginęła.

W nocy z 2 na 3 marca 1957 r. we wsi Jeziorko koło Łomży grupa operacyjna SB-KBW zabiła ppor. Stanisława Marchewkę "Rybę" - ostatniego partyzanta na Białostocczyźnie. W lutym 1959 r. koło Leżajska został aresztowany Michał Krupa, a 30 grudnia 1961 r. w powiecie biłgorajskim wpada "Dąb" - Andrzej Kiszka.

"Laluś" ukrywa się dalej. Albo ma niebywałe szczęście, albo jest najbardziej roztropny. Na pewno jest zdeterminowany. Mimo że najbliżsi współpracownicy, a z czasem i Danuta Mazur prosili, by się ujawnił, odmawia.

Decydujące było spotkanie z lubelskim adwokatem Rachwaldem niedługo po ogłoszeniu w kwietniu 1956 r. ostatniej już amnestii. Franczak pojawił się w mieszkaniu adwokata zupełnie niepostrzeżenie. Musiał potwornie uważać, bo miasto roiło się od bezpieki. Mieściło się tam też centrum aparatu represji, a funkcjonariusze znali podobiznę "Lalusia". Wiedzieli także, że stosuje różne fortele. Do lustrowania okolic, w których miał zabawić dłużej, używał na przykład przebrania kobiety. Wiemy, że wcześniej zdarzało mu się ukrywać w Lublinie. Dziś krążą wśród miejscowych niesamowite wręcz legendy. Że na kilka lat wyjechał na Zachód, że przekupił kilku wysokich funkcjonariuszy i ukrywał się w Warszawie. Że trzymał na muszce jakiegoś generała, że strzelał z zamkniętymi oczami i zawsze trafiał...

Dokładnie wiemy, o czym "Laluś" rozmawiał z adwokatem. Danuta Mazur, dla której to spotkanie mogło oznaczać legalizację jej związku, ujawnia tajemnicę tego wieczoru. Franczak zapytał wprost: - Co na niego mają i co dostanie w zamian za poddanie się z bronią? Jeśli wsadzą go na 15 lat - może się ujawnić, jeśli na więcej - będzie walczył dalej. Mecenas mimo amnestii nie miał dobrych wieści: - Na sucho ci to nie ujdzie. Oficjalne dossier "Lalusia" było rzeczywiście imponujące.

Władza oskarżała go o kilkanaście morderstw. Listę otwierało dwóch Żydów, członków Gwardii Ludowej, zastrzelonych w Skrzynicach zimą 1943 r. podczas walki. Następny był współudział w zastrzeleniu czterech milicjantów w czerwcu 1946 r. Potem posterunkowy z Rybczewic i członek PPR-u Zdzisław Dębski z Majdanka Kozickiego. W 1948 r. Franczak miał na sumieniu kolejnego milicjanta z Rybczewic, a potem komendanta ORMO we wsi Wola Gardzienicka. W sierpniu 1951 r. miał zaś zastrzelić tajnego współpracownika UB we wsi Passów. Do tego dochodzą wspomniane już strzelaniny w Bojanicach, Cygance i Wygnanowicach.

To nie koniec. Z akt wynika także, że 10 lutego 1953 r. razem z dwoma innymi partyzantami zorganizował napad akcję na Kasę GS w Piaskach, w której zostaje zastrzelony komendant posterunku MO. Z tej akcji uniewinnia go młodsza o niecały rok Wiktoria Olszewska, koleżanka ze szkoły. - On nie rabował - mówi. Potwierdza to także Danuta Mazur. Twierdzi, że z czasem wszystkie przestępstwa w okolicy zaczęto mu przypisywać. Akcję na kasę również, choć "Laluś" miał tylko wysłać anonim, w którym ostrzegał, że napad jest szykowany, ale on nie ma z tym nic wspólnego. Czy nie miał rzeczywiście? W akcji poległ "Wiktor", który był jego dowódcą. Janina Wilkołek, wówczas nastoletnia dziewczynka, powtarza to, o czym rozmawiali dorośli: - Tak, rabował, ale rozdawał biednym. To był taki nasz lubelski Janosik.

- Od dożywocia się nie wywiniesz - mecenas Rachwald nie owijał w bawełnę. Zaraz jednak dodał, że na taką karę wystarczy tylko to, co zgromadziła prokuratura. To zaś, co ma UB w swoich aktach - wystarczy, aby „przypadkowo" zginął w trakcie aresztowania albo nie wytrzymał trudów śledztwa.

Ale w październiku 1956 r. zaczęła się odwilż. Z więzień zaczęli wychodzić żołnierze AK skazani wcześniej na karę śmierci. - Mówiłam mu, że mój sąsiad wrócił do Wygnanowic z potrójnym wyrokiem - wspomina Danuta Mazur. - Józek się wahał, ale się nie przemógł. Objął mnie i powiedział, że nie wyjdzie już nigdy.

Jakby na potwierdzenie jesienią 1956 r. zdobył ambulans pocztowy przewożący 108 tys. złotych. Trzy lata później do jego teczki trafia także sprawa Mieczysława Lipskiego, oficera KW MO z Lublina. "Laluś" postrzelił go w styczniu 1959 r. Już wtedy doskonale wiedział, że wokół niego zaciska się śmiertelna pętla. - Cierpiał, i tylko Bóg jeden wie, jak bardzo - dodaje była narzeczona.

Lista Franczaka

W 1959 r. Danuta Mazur urodziła syna. Nie mogła się przyznać, kim jest jego ojciec. Rodzina znalazła kandydata na "tatę" i trzymała się fałszywej wersji. Ale funkcjonariusze i agenci UB wiedzieli swoje. Trzylatkowi milicjanci przywozili czekoladki i pytali o pewnego miłego pana z charakterystyczną grzywką. Mały go nie znał, bo "Laluś" obserwował syna tylko z daleka i całował, tylko gdy ten spał. Tylko raz wziął go w ramiona, gdy brzdąc miał zaledwie miesiąc.

Syn partyzanta pamięta inne spotkanie z ojcem. - Akurat były zbiory rzepaku. Jak przebiegałem koło dużej ich kupy zobaczyłem czyjąś rękę. Pobiegłem do mamy krzycząc, że tam leży jakiś pan. Potem widziałem go tylko, jak idzie do lasu. - A pamięta pan jego twarz? - pytam. - Zamazana.

- Brali mnie na cmentarz i grozili, że zamordują, jeśli Józka nie wydam - mówi Danuta Mazur i opowiada, jak wyglądało śledztwo. Jej wspomnienia oraz świadectwa bliskich "Lalusia" uzupełniają materiały z Instytutu Pamięci Narodowej. Kontrast jest straszny.

Formalne rozpracowanie Franczaka ruszyło 16 listopada 1951 r. Referat III Powiatowego UBP w Lublinie nadał akcji kryptonim "Pożar". Na początku wszystko szło fatalnie. "Resort" próbował ustalić miejsce jego pobytu za pomocą siatki agentów. Zanim jednak niektórzy zdążyli cokolwiek donieść, jak spod ziemi wyrastał przed nimi "Laluś".

Do wuja Wiktorii Olszewskiej przyszedł w biały dzień. Odciągnął go na stronę i rozmawiał z 10 minut. - Wuj wrócił spocony i czerwony - opowiada Olszewska. - Laluś nie chciał go skrzywdzić, ale wyżalił mu się, że niech tylko przeżyje jak on w ukryciu jeden dzień, to zrozumie, przez jakie piekło przechodzi. Poskutkowało.

Innym razem doszło do "Lalusia", że po pijaku ktoś w okolicy grozi, że go wyda. Następnego dnia na jego progu leżała kartka, że ma "stulić dziób", bo zginie. Wystarczyło. Innym za zbytnie gadulstwo przystawiał broń do brzucha i groził. Raz nawet umówił się z informatorem bezpieki, podając się za oficera kontaktowego. Ten zorientował się jednak, że coś jest nie tak, bo "Laluś" wypytywał go krótko, po czym od razu wręczył pieniądze. Tymczasem UB tak nie robiło. Gdy prowokacja się posypała, "Laluś" po prostu przystawił mu pistolet do brzucha i powiedział, że to ostatnie ostrzeżenie.

Nie zawsze używał siły. Nie musiał. Ukrywał się tak długo i skutecznie, bo był w okolicy bardzo szanowany. - Nigdy nikogo specjalnie nie narażał - wspominają nieujawniający się nawet dziś byli współpracownicy. - Bywało, że nie jadł nic przez cały dzień. Bywało, że marzł w zimie na kamień. Mimo to nie zachodził do chałup. Jeśli mógł, to sam pomagał. Cieszył się wielkim autorytetem. Miał charyzmę i budził podziw za niezłomny charakter. Czasami wydawało się, że wie lepiej, co zamierzają władze. Zaczęli go doceniać nawet pracownicy aparatu represji.

W jednym z raportów oficer SB napisał, że przez kilka lat organa nie otrzymywały żadnych informacji o miejscu jego pobytu. A nawet, że "Laluś" był informowany na bieżąco o pojawieniu się w terenie funkcjonariuszy MO. Prawdopodobnie dzięki temu na początku lat sześćdziesiątych dowiedział, że para podająca się w okolicach Wygnanowic za fotografów to podstawieni agenci. Z ustaleń dr. Sławomira Poleszaka z lubelskiego IPN wynika, że siatka współpracowników "Lalusia", która z narażeniem siebie dawała mu przez lata schronienie, liczyła 200 gospodarzy. Byli to koledzy ze szkoły, znajomi rodziny, przyjaciele i antykomunistycznie nastawieni rolnicy. Wiadomo, że znajdowali się wśród nich również księża, nauczyciele, lokalna inteligencja. Podobno byli też milicjanci, członkowie PZPR i wojskowi.

Latem "Laluś" ukrywał się przeważnie w polu. Spał w kamieniołomach koło Wygnanowic. Zimą korzystał z kwater przyjaciół. Spał w ich mieszkaniach i stodołach. Rewanżował się drobnymi pracami. To pomalował komuś chałupę, to sklecił gołębnik albo naprawiał narzędzia.

Z początku przeciw zorganizowanej siatce pomocników "resort" mógł wystawić kilkudziesięciu lokalnych oficerów, ZOMO i oddziały wojska. W grudniu 1960 r. rozpracowanie nabrało jednak tępa. Sprawę agenturalno-poszukiwawczą przekwalifikowano na rozpracowanie operacyjne. Oznaczało to zwerbowanie kilkudziesięciu tajnych agentów, zakładanie nowoczesnej aparatury podsłuchowej i rozpoczęcie finezyjnej gry psychologicznej.

Celem nie było już nie aresztowanie, ale likwidacja "niezwykle groźnego bandyty".

Zdrada bratanka

Najpierw były podsłuchy. Pierwszą aparaturę funkcjonariusze założyli w chałupie siostry "Lalusia" Czesławy Kasprzak. Po kilku dniach zepsuł się mikrofon. Potem drugi aparat założono w domu u drugiej jego siostry Celiny Mazur. Po tygodniu, podczas prac gospodarskich jej syn wykopał przewód z ziemi i wezwana z posterunku milicja musiała go zwinąć, tłumacząc, że to jakieś pozostałości po wojnie. Na pomysł założenia podsłuchu u Danuty Mazur warszawska centrala początkowo nie chciała się zgodzić. Dopiero w 1960 r. - gdy resort uświadomił sobie, że nawet stała obserwacja nie daje rezultatu - trzy aparaty zaczęły działać w jej domu. Dzięki nim funkcjonariusze wiedzieli, że jakiś tajemniczy mężczyzna od czasu do czasu u niej przebywa. To jednak było za mało.

Mizerne efekty dała również obserwacja bezpośrednia innych członków rodziny. Jeden z takich punków obserwacyjnych musiał zostać zwinięty, bo w zimie funkcjonariusze i agenci potwornie pomarzli. Inni mimo wielotygodniowej pracy nie zauważyli nikogo. Za to strach padł na mieszkańców obserwowanych siedzisk. Sąsiedzi znajomych Franczaka zaskoczyli agentów na nadawaniu meldunków drogą radiową w leśnym uroczysku, innym razem spotkali funkcjonariuszy po cywilu podsłuchujących pod oknami.

Jesienią 1960 r. pojawiła się wreszcie szansa na sukces. Teść jednej z sióstr Franczaka popełnił samobójstwo. Przyczyną tragedii miały być spięcia wewnątrz rodziny z powodu ukrywającego się brata. "W celu wytworzenia antagonizmu do bandyty i jego siostry" funkcjonariusze SB przeprowadzili szereg rozmów. W kwietniu 1962 r. naczelnik wydziału III SB mjr. Stanisław Lipiec pisał jednak zrezygnowany: "ludzie ci z uwagi na brak możliwości ich rozpracowania stanowią dla nas pewien problem".

Nie powiodła się także akcja równoczesnego zapraszania na przesłuchania znajomych "Lalusia". W ciągu kilku kwietniowych dni 1963 r. do siedziby lubelskiej MO wezwano 62 osoby w czteroosobowych grupach. Funkcjonariusze liczyli, że wezwani w poczekalni będą ustalać treść zeznań. Ale zainstalowana tam aparatura podsłuchowa niczego nie nagrała. Łącznie w trakcie działań przeciwko Franczakowi "rozpracowaniem" objęto kilkaset osób. Na próżno.

Aż wreszcie w kwietniu 1963 r. został wezwany na przesłuchanie bratanek ojca Danuty Mazur. Oficer SB zaproponował mu współpracę i zapewnił o dyskrecji. Obiecał wynagrodzenie finansowe, a ten nie odmówił. Z czasem przejął inicjatywę we współpracy z bezpieką. W teczkach figuruje jako agent "Michał".

Tymczasem początek lat sześćdziesiątych to dla "Lalusia" trudny okres. Przyjaciele czuli, że ciągłe ukrywanie się zostawia na jego psychice trwałe ślady. Był przygnębiony i zmęczony, przez co mniej uważny. Danucie Mazur miał się zwierzyć, że brakuje mu już siły, by ciągle się ukrywać. Ale innego zdania jest siostra Czesława Kasprzak. Według niej Józek był wtedy w doskonałej formie. Twierdził, że sytuacja międzynarodowa dojrzewa do wybuchu. Że będzie konflikt, jakaś wojna, że los wreszcie się odmieni. - Na każde zawołanie mógł mieć tysiąc chłopaków pod bronią. - mówi. - W 1963? - pytam. - Właśnie wtedy!

- W nocy śnił mi się nasz syn - tak Danuta Mazur wspomina dzień śmierci "Lalusia". Gdy to mówi, nie potrafi ukryć łez. - Śniło mi się, że mój syn Marek topił się, a Józka nie było. Zawsze mogłam liczyć na jego pomoc, a wtedy, w tym śnie - nie pomógł mi.

21 października 1963 - 35 funkcjonariuszy ZOMO i SB czekało tylko na umówiony sygnał od "Michała". Ten dokładnie informował, co robił "Laluś". A on był w Majdanie Kozic Górnych, w obejściu swych przyjaciół i współpracowników Jana i Wacława Beciów.

Strzelanina jak na froncie

Dokładny opis śmiertelnej strzelaniny znamy dzięki raportowi rozpracowującego go przez lata funkcjonariusza por. Ludwika Tarachy. W przeszłości panowie widzieli się przez kilkanaście sekund. Taracha, który bardzo sumiennie podszedł do powierzonego mu zadania, spędził w okolicy, gdzie ukrywał się "Laluś" wiele miesięcy. Przypadkowo natknęli się nawet na siebie na jakiejś leśnej polanie. Obaj przeszli wtedy koło siebie jak dwaj wracający z pola nieznajomi. - Józek wiedział, że to ten ubek. Trzymał palec na cynglu, tamten pewnie też - mówi Danuta Mazur. Ale do strzelaniny nie doszło. Kto się zawahał? Nie wiadomo...

21 października 1963 r. o godz. 14.30 cała wieś była już otoczona. Gdy "Laluś" wychodził z obejścia rodziny Beciów, natknął się na milicjantów. - Cofnął się do stodoły i wyszedł z grabiami na ramieniu. Udawał jakiegoś parobka - mówi Olszewska.

„Po sylwetce i zachowaniu domyśliłem się, że to może być Franczak" - relacjonował potem Taracha. - „Franczaka usiłował zatrzymać »przewodnik psa «, jednak Franczak zaczął uciekać do stodoły. Po dwóch minutach wypadł z innej strony i zaczął strzelać".

To był koniec. Osaczony, postanowił walczyć do końca. Mimo że z karabinów strzelało do niego kilku zomowców, kluczył po wsi i odpowiadał ogniem.

- To był front. Strzelanina jak na wojnie, kule świstały w powietrzu. Wojsko zatrzymywało ludzi wracających z pola i kładło na ziemię. Bałam się o krowy, nie wiedziałam, co się dzieje - wspomina 14-letnia wówczas Janina Wilkołek. - Jego granaty nie wybuchły, pistolet się zacinał - dodaje Anna Kasprzak, sąsiadka Wilkołek. Wspomnieniom przysłuchuje się Wiktoria Olszewska. - Byliśmy przerażeni, on nie.

Na stole w mieszkaniu siostry "Lalusia" leży protokół sekcji zwłok brata. Na schematycznym rysunku zaznaczone ślady po kulach. Franczak dostał serią w klatkę piersiową, w brzuch i nogę. Nie mógł przeżyć.

Czesława Kasprzak: - Gdyby tylko dobiegł do lasu, to może...

Danuta Mazur: - Zdradziła go najbliższa rodzina.

Anna Kasprzak: - Nie miał szans.

Głowę zabrali ubecy

Dziś w miejscu, gdzie padł śmiertelnie ranny, stoi zrujnowana chałupa. Kilka metrów obok nowy dom państwa Olszewskich. Prawnuki koleżanki ze szkoły "Lalusia" bawią się w kuchni. Starsza dziewczynka boi się pokrzyw i nie wejdzie za ciocią, by pokazać, gdzie rozegrała się tragedia.

Współpracownicy Franczaka mieli dużo szczęścia. Tylko Kazimierz Mazur i przyjaciel "Lalusia" Wacław Beć trafili po zakończeniu śledztwa za kraty. Pierwszy na pięć lat, drugi na trzy.

Syn Danuty Mazur i Józefa Franczaka dowiedział się, kim był jego ojciec, gdy miał około dziesięciu lat. - W szkole historii uczył mnie partyjniak - wspomina lata siedemdziesiąte. - Gdy powiedziałem, że 17 września 1939 r. Polskę napadli Ruscy, prawie rzucił się na mnie z pięściami. O ojca nie musiał pytać, wszystko wiedział.

Gdy Marek miał kilkanaście lat i zaczął się uganiać po sąsiedzkich wsiach za dziewczynami, starsi ludzie zatrzymywali go i wspominali ojca. - To były serdeczne spotkania.

Marek Franczak dopiero w 1992 r. dostał od sądu zgodę na noszenie nazwiska ojca.

Grób "Lalusia" znajduje się na cmentarzu w Piaskach. Ostatni partyzant leży w mogile bez głowy. Ta została odrąbana w prosektorium zaraz po sekcji zwłok i nigdy nie została zwrócona rodzinie. - Gdzie jest mój Józef? - pyta szeptem pani Danuta.

współpraca Sławomir Poleszak (IPN Lublin)

Michał Wójcik, dziennikarz, historyk, felietonista w „Mówią Wieki" i Radiu PIN, autor wydanego w zeszłym roku opracowania o Powstaniu Warszawskim

Cytaty za:

Zdzisław Broński „Uskok”, „Pamiętniki (1941 - maj 1949)". Wstęp redakcja naukowa, opracowanie dokumentów Sławomir Poleszak

Sławomir Poleszak „Kryptonim »Pożar «. Rozpracowanie i likwidacja ostatniego żołnierza polskiego podziemia niepodległościowego Józefa Franczaka »Lalka «, »Lalusia « (1956-1963)". Publikacja ukaże się w grudniu 2005 w periodyku IPN „Pamięć i Sprawiedliwość” nr 8.

Zrodlo: http://serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34474,2920381.html

 Linki sponsorowane
RE: "Ostatni partyzant"
2005-09-18 17:11:00

następna gloryfikacja kolejnego bandziora - nie wiedzialem że w tamtych czasach też działalo ZOMO

RE: "Ostatni partyzant"
2005-09-18 17:45:00

Lokomotywa .. szkoda słów na takich jak Ty . I nawet mi się nie chce pisac dlaczego bo do osoby która pisze takie rzeczy, można założyć ze 100% prawdopodobieństwem, że żadne argumenty nie trafią. Widzę że jesteś zwolennikiem Armi Czerwonej, bezpieki, NKWD, mordów politycznych, katowania własnego Narodu, zniewolenia ... kuli by szkoda było na ciebie.

RE: "Ostatni partyzant"
2005-09-18 17:57:00

Lokomotywa - zastanów się co piszesz, a najlepiej poczytaj sobie jakie elementy rekrutowano do UB i MO i jakimi działali metodami, zanim ich zaczniesz bronić

RE: "Ostatni partyzant"
2005-09-18 18:07:00

No faktycznie, 1963 rok to środek wojny a facet biegajacy z bronią, mordujący milicjantów i rabujacy pieniądze to "taki nasz lubelski Janosik"... Popieram Lokomotywę -gloryfikacja pospolitego bandyty. Do góra 1953 roku można by go jeszcze jakoś tłumaczyć ale w 1963? SZUKAM a odpowiedz sobie dlaczego tak długo udawało mu sie ukrywać? Bo wtedy bezpieka to byli przedszkolaki a nie Kaci Własnego Narodu. Gdyby tak było to facet juz w 1953 roku gryzłby ziemię wraz z rodzina i sąsiadami. A tu tylko groźby, podsłuchy, tajni agenci. A gdzie tzw. odpowiedzialność zbiorowa i kula dla wszystkich podejrzewanych o sprzyjanie bandycie? Gdzie tortury i przesłuchania zakończone śmiercia przesłuchiwanego? No tak, to przecież 1963 rok...
I jeszcze jedno:
"Jeśli wsadzą go na 15 lat - może się ujawnić, jeśli na więcej - będzie walczył dalej." Postawa "prawdziwego bohatera" - szkoda tylko, że w stylu zwykłych bandziorów.

RE: "Ostatni partyzant"
2005-09-18 18:13:00

A ZOMO powstało pod koniec lat 50-ych. I w 1963 roku używało już swojej nazwy.

RE: "Ostatni partyzant"
2005-09-18 18:29:00

SZUKAM - uważaj co piszesz kolego jeżeli nie ma byc to odczytane jako grożba na dodatek karalna
partyzanci to byli do 45 roku - może SZUKAM wytlumaczysz rodzinie zabitego peperowca lub rodzinom zabitych milicjantów że wojny juz nie było .
Przeciez przez tyle lat taki facet musiał cos jeśc -więć co zarabiał-nie zabierał innym z bronią w ręku ,dobrzy gospodarze przetrzymywali go parę dni ale po co jak wzieli ziemie z reformy mieliby słuchać o powrocie Panów -bzdura
Gość ten prawdopodobnie łupił sklepy gs i co bogatszych gospodarzy aby przeżyć i taka to była jego walka a że kiedyś należał do AK - to że ja kiedyś byłem harcerzem to oznacza że jestem nim do dzisiaj

RE: "Ostatni partyzant"
2005-09-18 18:35:00

iglanaton- w przeciwieństwie do ciebie ja te elementy jeszcze pamietam z lat sześdziesiątych i początków siedemdziesiątych zanim zapili się na śmierc za swe ubeckie emerytury. Ale nie mozna z każdego bandziora robić niepodległościowca to jest nie uczciwe i uwłacza godności prawdziwej działalności niepodległosciowej która istniała jak najbardziej i dzięki takim ludziom jak ten gość opisany na górze była traktowana jak zwykla bandyterka

RE: "Ostatni partyzant"
2005-09-18 19:00:00

Lokomotywa pozazdroscić pewnosci siebie. W kilku zdaniach "rozpracowałeś" życie człowieka pomawiając go o czyny, które "prawdopodobnie" popełnił. Gratuluję zdolnosci postrzegania świata w czarno-białych kolorach. Tak przecież jest łatwiej - przykładasz kaleczkę swoich poglądów do człowieka i już wszystko o nim wiesz. Na jaką cholerę wgłębiać się w jakieś niuanse?
Żałosne.

RE: "Ostatni partyzant"
2005-09-18 19:25:00

"może ... wytlumaczysz rodzinie zabitego peperowca lub rodzinom zabitych milicjantów że wojny juz nie było" - mógłbym przytoczyć Ci przykłady wyczynów tych "bohaterskich" utrwalaczy władzy ludowej, ale musiałbym cytować materiały do jutra rana i to wyłącznie te bardziej pikantne (brutalne), tak że nie wiem czy taka rodzina może być rzeczywiście dumna z krewnego.
Owszem nie pamiętam tych ludzi i wcale tego nie żałuję, nie dość tego nawet nie chciał bym spotkać kiedykolwiek takiego delikwenta.
Zgodzę się z tym że na działalność zbrojnego podziemia po wojnie nie składają się wyłącznie chlubne wyczyny, niemniej jednak należy sobie zdać też sprawę z tego że wiele akcji rabunkowych, napadów etc. było zfingowanych przez aparat bezpieczeństwa celem zdyskredytowania podziemia w oczach ludności cywilnej.

RE: "Ostatni partyzant"
2005-09-18 19:29:00

niuansem jest to że nawet IPN nie może znależć nic co mozna by podciągnąc pod działalnośc niepodleglościową u takich delikwentów a ma ich sporo i nie bardzo wie co z tym zrobić jak z Jedwabnem

RE: "Ostatni partyzant"
2005-09-18 19:41:00

Nie wierzyłbym bezgranicznie w akta byłej SB w zasobach IPNu.Z natury rzeczy akta te preparowano subiektywnie (tendencyjnie) by znaleźć paragraf na konkretną osobę , z tąd badanie tych zasobów wymaga sporego dystansu do pewnych spraw.

RE: "Ostatni partyzant"
2005-09-18 19:46:00

a otóż i tłumaczę szanownym panom.

Wojna skończyła się o ile mnie pamięć nie myli w 1945 roku. Od roku 1944 roku funkcjonowała Władza Ludowa ze swoim PKWNenem złożonym w większości ze zdrajców (jak Wasilewska) oficerów którzy podpisali lojalkę NKWD (jak Berling i Żymierski) i innych tego pokroju szumowin.

Od roku 1944 jak napisano w artykule zapełniał się na nowo Majdanek i Zamek Lubelski tylko że akowcami i wszystkimi niewygodnymi władzy ludowej. Ci co nie poszli do więzienia, albo nie poszli z powrotem do lasu w większości zasilili II Armię Wojska Polskiego która wybawiała - przynajmniej na jakiś czas od zsyłki, więzienia lub wyroku śmierci. Ta sama władza ludowa przy wsparciu wojsk "sojuszniczych" mordowała i zwalczała każdego kto myślał o wolnej Polsce. I tych co wracali z PSZ na Zachodzie, żołnierzy WP, że o podziemiu antykomunistycznym nei wspomnę. Ta sama Władza Ludowa w 1956 strzelała w Poznaniu do obywateli swojego kraju, ta sam awładza ludowa strzelała do stoczniowców w 1970, ta sama władza ludowa w 1981 strzelała w Wujku do górników ... lista ofiar jest dłuższa.
z waszych postów lokomotywa i AKMS zgaduję, że i stoczniowców i górników i robotników Poznania i księdza Zycha i Popiełuszkę równiez uważacie za bandytów z którymi zrobiono wreszcie porządek by nie zakłócali szczęścia i spokoju przewodnej siły narodu panującej miłościwie od 1944 roku.

Piszesz łupił sklepy GS.. no było co łupić zważywszy że był w nich tylko ocet. Nim oczernisz człowieka poznaj fakty zadaj sobie trud i rusz swoją d..e do Piask i pogadaj z ludźmi. Dopytaj .. a jak Ci potwierdzą, że masz rację to wtedy napisz.
AKMS - bezpieka to przedszkolaki ??? Może powiesz to rodzinie Rotmistrza Pileckiego? A może Fieldorfa - Nila? może "Zapory" czy "Łupaszki"?

Rozumiem , że bohaterem narodowym dla was jest najsłynniejszy partyzant PRLu - Moczar oraz Marszałek Rokossowski, że o Dzierzyńskim nawet nie wspomnę. I pewnie z dumą nosicie wpięty w klapkę znaczek z sierpem i młotem (wszak ACz i NKWD z największym zapałem zwalczało bandytyzm w Polsce) a wieczorami z nutką nostalgi w głosie pospiewujecie sobie Miedzynarodówkę, żałując że żyjecie w tak przeklętych czasach, że nie możecie utrwalić nikomu władzy ludowej i zawalczyć z bandytami pokroju Franczaka, Pileckiego czy Szyndzielarza.

pozwolę sobie dla was zacytowac dwa wiersze pana Kołakowskiego o polskich bandytach

Andrzej Kołakowski
Rozstrzelana armia

Różańce ofiar, mgły nad rojstami,
A tętent kopyt rytm wybija.
To pułki armii rozstrzelanej,
To przeszłość, która nie przemija.

Przez mgły pamięci, życia zamęt
Wędruje szwadron za szwadronem.
Błyszczą honorem klingi szabel,
Stygnie koralem krew na skroniach.

W ubeckich piwnicach przestrzelone czaszki,
To śpiący rycerze majora Łupaszki.
Wieczna chwała zmarłym, hańba ich mordercom,
Tętno Polski bije w przestrzelonych sercach.

W dusznych oparach współczesności
Kręcą się mroczne interesy.
Na euro się przelicza kości
A pamięć leczy się ze stresu.

Nad polskim Wilnem zaszło słońce,
Snuje się wieczór niespokojny,
A Ostrobramska Matka wita
Swe dzieci wracające z wojny.

Od wrót Ostrej Bramy do katowni Gdańska -
Tak się zakończyła przygoda ułańska.
Zagrała pobudka, rżą w przestworzach konie,
Odpoczną żołnierze na niebiańskich błoniach.


Czekamy na ciebie, czerwona zarazo,
Byś wybawiła nas od czarnej śmierci.
Coś kraj nasz najpierw rozdarłszy na ćwierci,
Była zbawieniem, witanym z odrazą...".




Polscy bandyci

Za carskich czasów, wiemy to sami
Byliśmy zwani wciąż bandytami
Każdy, kto Polskę ukochał szczerze
Kto pragnął zostać przy polskiej wierze,
Kto nie chciał lizać moskiewskiej łapy
Komu obrzydły carskie ochłapy
I wstrętnym było carskie koryto
Był "miateżnikiem" - polskim bandytą.

"Polskich bandytów" smutne mogiły
Tajgi Sybiru liczne pokryły.
Przyszedł bolszewik - znów piosnka stara
Czerwonych synów białego cara.
Polak, co nie chciał zostać Kainem,
Że chciał być wiernym ojczyźnie synem,
Chciał jej wolności w słońcu i chwale,
A że śmiał mówić o tym zuchwale,
Że nie chciał by go więziono, bito,
Był "reakcyjnym polskim bandytą".

I znowu Sybiru tajgi pokryły
"Polskich bandytów" smutne mogiły.
Gdy odpłynęła krasna nawała
Germańska fala Polskę zalała.
Kto się nie wyrzekł ojców swych mowy,
W pruską obrożę nie włożył głowy,
Nie oddał resztek swojego mienia,
Swojej godności, swego sumienia,
Kto nie dziękował, kiedy go bito,
Ten był "przeklętym polskim bandytą".

Więc harde "polskich bandytów" głowy
Chłonęły piece, doły i rowy.
Teraz, gdy w gruzach Germania legła,
Jest Polska "Wolna i Niepodległa",
Jest wielka. Młoda, swobodna, śliczna,
I nawet mówią "demokratyczna".
Cóż z tego, kiedy kto Polskę kocha,
W kim pozostało sumienia trochę,
Komu niemiłe sowieckie myto,
Jeszcze raz został "polskim bandytą".

I znowu polskości tłumią zapały
Tortury UB, lochy, podwały.
O Boże, chciałbym zapytać Ciebie,
Jakich Polaków najwięcej w niebie?
(głos z góry)
Płaszczem mej chwały, blaskiem okryci
Są tutaj wszyscy "polscy bandyci".


i tyle ... Wierzyć się nie chce, że osoby interesujące się historią piszą takie rzeczy .. i pewnie "odkryjecie" na nowo , że w Katyniu to jednak Niemcy strzelali. Z pionierskim pozdrowieniem panowie.

RE: "Ostatni partyzant"
2005-09-18 20:01:00

SZUKAM, nie podniecaj sie i nie krztuś patosem bo sie wzruszysz i popłaczesz. Napisałem , że bezpieka wtedy tzn. w 1963 była niczym w porównaniu do organów Sowieckich i Niemieckich, a ich metody były dziecinne (w latach 60-tych) w porównaniu z metodami NKWD i Gestapo/SD (z lat wojny). Czytaj ze zrozumieniem.
I nie zgaduj, bo słabo ci to wychodzi. Moje zdanie to moje zdanie. Nic nie wiesz o tym kogo uważam za zdrajców a kogo za bohaterów. Ale faktem jest, że każdy kto w latach 1944-1989 scigany był przez tzw. organa PRL pozuje teraz na BOHATERA NIEPODLEGŁOŚCIOWEGO. I nieważne, czy siedział za "las", pędzenie bimbru czy zgwałcenie i zabicie staruszki. A teraz tacy jak ty i tobie podobni zdzieracie gardła opierajac sie na... No właśnie, na czym? Na OBIEKTYWNYCH źródłach? W polsce tzw. obiektywne źródła są albo czerwone albo czarne. Ale żadne nie są obiektywne. Pozdrawiam.

RE: "Ostatni partyzant"
2005-09-18 20:06:00

Lokomotywa, ty coś za bardzo zorientowany jesteś.

RE: "Ostatni partyzant"
2005-09-18 20:16:00

Jest taki film "Pierścionek z orłem w koronie".
Proste to teraz jest gadanie.
Pozdrawiam.

RE: "Ostatni partyzant"
2005-09-18 20:52:00

AKMS ... do ksztuszenia się i patosu to jeszcze chwila. Szanuję Twoje zdanie i to że uważasz, że część osób ściganych przez bezpiekę kreuje sę na bohaterów. Znajomy kapelan kombatantów zauważył że im dalej od wojny to można zauwazyć tendencję wzrostową liczebności kombatantów.

Ale nie szanuję tego co napisałeś: cyt.: "1963 rok to środek wojny a facet biegajacy z bronią, mordujący milicjantów i rabujacy pieniądze to "taki nasz lubelski Janosik"... Popieram Lokomotywę -gloryfikacja pospolitego bandyty. Do góra 1953 roku można by go jeszcze jakoś tłumaczyć ale w 1963?" koniec cytatu.
Czyli człowiek , zdający sobie sprawę, że czeka go wyrok śmierci, za swoją działalność w 1963 roku jest już bandytą bo w 1953 był jeszcze bohaterem .. tylko się nie ujawnił i nie rozstrzelali go w związku z tym pociąg do panteonu bohaterów już dla niego odjechał a on został przemianowany na bandytę. Również jego czyny były bohaterskie do 1953 .. później już bandyckie.

Zamojszczyzna...
Meldunek UB z 1956 roku:
"Ludnośc WRZOSA(Stefan Kobos) nie chce wydać. Werbowana w tych gminach sieć sama się dekonspiruje przed Kobosem, względnie po zwerbowaniu wogóle nie przychodzi na spotkania i unika pracowników PUBP." Źródło: Konspiracja Akowska i Poakowska na Zamojszczyźnie" dr. Rafał Wnuk


"Prawdopodobnie najdłużej ukrywającym się człowiekiem na zamojszczyźnie był Julian Sikora, żołnierz III plutonu BURTY. Ujawnił się on w 1956 roku po ogłozeniu amnestii. Mimo tego w listopadzie 1956 aresztowano go i skazano na długoletnie więzienie" Źródło: Konspiracja Akowska i Poakowska na Zamojszczyźnie" dr. Rafał Wnuk

To było o innych "bandytach" z roku 1956 i problemie jakie miało UB ze znalezieniem donosicieli. Ale żeby to zrozumieć trzebaby się zainteresować podziemiem na - ogólnie- lubelszczyźnie. Dlaczego ci jak ich nazywasz bandyci mieli taki szacunek wśród ludności, która pomagała przetrwac tym "pospolitym bandytom" tyle lat po wojnie.

I tyle. Pozdrowienia.

RE: "Ostatni partyzant"
2005-09-18 20:59:00

po co panowie te dymy ????
Moze sie myle, ale zaden z nas nie wie dokladnie jak bylo
Gloryfikacja gloryfikacja ...mimo wszystko gosc nie byl taki "milutki" ...tym bardziej,ze pare lat po wojnie minelo.
Moze potraktujmy sprawe jako kolejny wygibas historii i tyle. Nie nam chyba dociekac czy byl dobry czy nie.
Zawsze sa dwie strony :(
Swoja droga niesamowita historia i bolesna
pozdro
dundee

RE: "Ostatni partyzant"
2005-09-18 21:00:00

po co panowie te dymy ????
Moze sie myle, ale zaden z nas nie wie dokladnie jak bylo
Gloryfikacja gloryfikacja ...mimo wszystko gosc nie byl taki "milutki" ...tym bardziej,ze pare lat po wojnie minelo.
Moze potraktujmy sprawe jako kolejny wygibas historii i tyle. Nie nam chyba dociekac czy byl dobry czy nie.
Zawsze sa dwie strony :(
Swoja droga niesamowita historia i bolesna
pozdro
dundee

RE: "Ostatni partyzant"
2005-09-18 21:00:00

A tak na rozluźnienie atmosferki , widziałem kilka lat temu dokument o "Lalusiu" , pod koniec filmu szukaja schowanej przez niego broni i wyciagają w ogródku pepeszkę oczywiscie za pomocą wykrywacza. Generalnie przestałem sie juz ekscytować bronią ale jego pepeszkę to bym chciał mieć.

Pozdrawiam
Michał

RE: "Ostatni partyzant"
2005-09-18 21:07:00

Nie wiem kim naprawdę był śp.Józef Franczak,bohaterem czy bandziorem.Nie wiem,bo nie znam szczegółów jego tragicznej historii.Wiem jednak że, takich jak on były setki tysięcy, ludzi którzy swoje życie związali na zawsze z Polską. Ludzi którzy mimo wszystko o nią walczyli. Osoby reprezentujący poglądy jak np. Lokomotywa nawet przez chwilę nie starają sie zrozumieć tego w jakiej oni byli sytuacji! Łatwo kogoś oskarżać i nazywać bandytą,łatwo teraz oceniać, gorzej jeżeli sie pomyśli o straconej młodości, rozwianych nadziejach na normalne życie i otaczającym wtedy z każdej strony czerwonym terrorze.Teksty o biednych mordowanych milicjantach, ormowcach i ubekach są poprostu tendencyjne i chyba przepisane z literatury ,,fachowej" z lat 70.Każdy kochający wolność Polak doskonale wie że dla naszego kraju II wojna światowa skończyła się dopiero w 1989 roku!Skąd wiesz( AKMS) że każdy ścigany w l. 1944-89 pozuje teraz na bohatera?Podaj konkrety,nazwiska ich historię, a nie od razu opluwaj, to stary komunistyczny nawyk! I jeszcze jedno Ci którzy wtedy naprawde walczyli byli bohaterami, w większości już nie żyją,zabici, zakatowani, zapomniani.Cześć ich pamięci i spokój duszy.

RE: "Ostatni partyzant"
2005-09-18 21:10:00

inny link o Józefie Franczaku
http://www.wandea.org.pl/armia-krajowa.htm

RE: "Ostatni partyzant"
2005-09-18 21:33:00

"No faktycznie, 1963 rok to środek wojny a facet biegajacy z bronią, mordujący milicjantów i rabujacy pieniądze to "taki nasz lubelski Janosik"..." - AKMS, "mordujący milicjantów"?! Chyba nie rozumiesz kontekstu!!! Józef Franczak, gdy został zastrzelony był byłym AK-owcem. Skrót AK przypisany był formacji polskiej podziemnej armii z nadania rządu II RP. Ludzie, którzy walczyli z hitlersynami, również z intencją wyzwolenia Twoich przodków. AKowcy walczyli za wolną Polskę, niezależną od Moskwy czy Londynu, walczyli o honor. "Morderstwo milicjanta"? Milicjanta, który przyszedł żeby go wsadzić za kratki za to, że walczył za wolną Polskę??!! Powiem Ci coś, Józef Franczak miał honor i odwagę sprzeciwiać się nowym porządkom władzy ludowej z nadania Moskwy. Tak, sprzeciwiać się. Mógł przecież dać spokój jak wielu innych aby żyć dalej i oddać się w brudne łapy bezpieki. On jednak wybrał wolność sumienia. Wyrażę to w ten sposób: jeżeli byłbym ścigany za to, że wolę orła w koronie, czczę Marszałka Piłsudskiego i jawnie krytykuję władze, to też będę zabijał każdego kto mnie będzie za to ścigał mnie i moją rodzinę. Koniec tego patosu. Uff.

Przeciw argumentom AKMS i Lokomotywy mógłbym pisać całą noc i w mniej cenzuralnych zestawieniach...

RE: "Ostatni partyzant"
2005-09-18 21:33:00

Witam,
dopiero teraz przeczytalem i nie moge sie powstrzymać od drobnego komentarza...
"Lokomotywa" .:"następna gloryfikacja kolejnego bandziora"
"Szukam".:"Lokomotywa .. szkoda słów na takich jak Ty (...)kuli by szkoda było na ciebie"
"Lokomotywa".:"SZUKAM - uważaj co piszesz kolego jeżeli nie ma byc to odczytane jako grożba na dodatek karalna partyzanci to byli do 45 roku"
inny wątek .Lokomotywa:" UDZIAŁ POLAKÓW WE WSCHODNIEJ OFENSYWIE BYŁ MALUTKI TAK JAK CZECHÓW,WĘGRÓW,NIEMCÓW,I INNYCH NACJI KTÓRYCH NAWET NIE WARTO WYMIENIAĆ.
LENINO ,BUDZISZYN.BERLIN TO MIEJSCA KLESK ARMII WSCHODNICH WOJSKA POLSKIEGO A NIE ZWYCIĘSKICH BITEW:
inny wątek.Lokomotywa:"CHWAŁA ŻOLNIERZOM KBW- bo gdyby nie oni to np. jezykiem urzędowym na lubelszczyznie byłby język ukrainsk"
O powstaniu warszawskim Lokomotywa:"TO POWSTANIE BYLO ZBRODNIĄ PRZECIW NARODOWI POLSKIEMU I WINNI WYWOŁANIA GO POWINNI ZOSTAĆ POCIĄGNIĘCI DO ODPOWIEDZIALNOŚCI|

Moj komentarz :
Lokomotywa ....szkoda by było tej kuli dla ciebie - SZUKAM ma racje jak dla mnie ....( zarówno moje jak i SZUKAM stwierdzenia nie maja znamiona gróźb karalnych tylko wyrażenie inii własnej ....proponuję pocztać definije groźby karalnej ......)


PZDR PATRON

RE: "Ostatni partyzant"
2005-09-18 21:36:00

Popieram w 200% SZUKAM. Nie będę pisał dlaczego, bo dla każdego oprócz Lokomotywy i AKMS jest to chyba oczywiste. Jeśli Franczak był bandytą, to kim w takim razie byli wszyscy ci pieprzeni komuniści, którzy mordowali, więzili swoich rodaków, którzy w przeciwieństwie do nich walczyli o swoją ojczyznę? Pytanie wszak retoryczne.

Pozdrawiam.

RE: "Ostatni partyzant"
2005-09-18 21:37:00

Zagoszcz nie przesadzaj
"Wiem jednak że, takich jak on były setki tysięcy,..."
gdyby zjawisko to osiągneło taką skalę to nie wiem czy władzę ludową dało by sie utrwalić, przynajmniej przy użyciu dostępnych wtedy sił i środków
W sumie działało ok. 3500 grup zbrojnych - oczywiście z czasem liczby sie kurczyły
W wyniku akcji obydwu stron zgineło łącznie 18 000 cywili i żołnierzy podziemia, w tym 10 000 zabitych w walce, oraz 12 000 funkcjonariuszy aparatu władzy

RE: "Ostatni partyzant"
2005-09-18 21:40:00

Zagoszcz, a teraz jest tendencja gloryfikowania wszystkiego co związane z powojennym podziemiem. I to jest taka sama propaganda i pranie mózgu jak ta za komuny tyle, że jej bohaterami są inni. Parafrazując twoja wypowiedź także mógłbym powiedzieć, że "teksty o biednych mordowanych partyzantach, winowcach i innych leśnych są poprostu tendencyjne". Ale tak nie twierdzę. Piszesz o zabijanych milicjantach i ormowcach- a znasz ich? Czym zawinili? Tym, że nosili orła bez korony? W ostatnich latach narobiło sie mnóstwo AK-owskich "kombatantów". A szczególnie takich co w zyciu prochu nie wąchali. Ci , którzy walczyli- juz nie żyja. Na ich miejsce przybyli ludzie majacy po 50, 40, 30 czy 20 lat a nawet młodsi. I głośno krzyczą o zdradzie i niesprawiedliwosci. Jak ich słucham to wydaje mi się, że z okupantem walczyła tylko prawa, czysta i sprawiedliwa AK a źli i wredni żołnierze AL, KBW czy LWP tylko planowali jak tu zdradzic Ojczyzną. Że tylko AK i WiN ma monopol na patriotyzm. Wspomnienia WiN-owca to 100% prawda najświętsza a wspomnienia żołnierza KBW to wroga propaganda, kłamstwa i próby wybielania sie... Moim zdaniem właśnie teraz jest gorasza propaganda niz kiedyś. W tak brudnej wojnie jak nasza (1945-1950 i póżniej)nie było "dobrych" i "złych". Najgłośniej krzyczą ci, którzy nie maja o niczym pojęcia. A ciekawe ilu z nich przelewało krew w walkach z UPA na bieszczedzkich szlakach? Tam tez KBW czy MO mordowało niewinnych patriotów? W modzie jest nienawiść do wszystkiego co powstało w latach komuny. Nie zapominajmy jednak, ze już w 1946 znaczna część z tych tzw. antysowieckich partyzantów to zwykłe grupy o charakterze przestępczym. Patrioci albo zginęli, albo ujawnili sie w amnestiach. Pozostali ci, którzy miel niewinna krewi krew na rękach. Zabijali Polaków bo wzięli "pańską" ziemie lub uwierzyli władzy i przyłączyli sie do PPR-u. Zabijano Żydów, którzy przezyli wojnę a teraz mieli nieszczęście wejść w droge "prawdziwym Polakom". Większość z tych "bohaterów" nie zdążyła na walke z Niemcami za to łatwo przychodziło im zabijanie bezbronnych cywili i żołnierzy na przepustkach. Mojego dziadka (tego, który walczył w LWP) zabiła leśna banda, gdy wracał pociagiem z niemieckiego frontu po demobilizacji. Znam przypadki, gdy zabijano milicjantów-wiejskich chłopców nie wiedzących co to AK i WiN, a którzy szli do MO bronić sąsiadów przed szabrownikami. Nie neguje zła wyżądzonego przez system komunistyczny wielu ludziom ale zwracamn uwagę, że ten system to pojedyńczy milicjanci i żołnierze, którzy wierzyli w JEDYNĄ Polske jaka znali. A tak w ogóle to czym waszym zdaniem różni sie propaganda komunistyczna od propagandy współczesnej? Czytałem "Żołnierzy Wyklętych" i stwierdzam, że jakby pozamieniac skróty i nazwiaska to wychodzi śliczna książka z okresu komuny.
Dla mnie bohaterami są ci, którzy walczyli w imie Ojczyzny, jakby Jej nie postrzegali. Zarówno LWP-KBW-AL-MO jak i WiN-AK-BCH-PSZ!
Nigdy nie negowałem, że wielu członków AK-owskiego podziemia zginęło zamordowanych przez organa bezpieczeństwa (vide np. żołnierze Zośki i Parasola, Cichociemni), co także w moim odczuciu było zbrodnią ale kreowanie wszystkich leśnych na bohaterów to znaczna przesada. A juz napewno w 1963 roku nie mozna było tak nazwać faceta biegajacego po lesie z bronia. Z kim chciał walczyć 18 lat po wojnie? Z ludźmi, którzy zyli w innym świecie niz on? Z poborowymi LWP, którzy urodzili sie w 1944-45? Bał się poddać to mógł załatwić to tak jak oficerowie II RP-kulą w głowę.

RE: "Ostatni partyzant"
2005-09-18 21:47:00

Wbrew oczekiwaniom co niektórych osób zajmuję sie historią harcerskich batalionów "Zośka" i "Parasol", i cenię bardziej żolnierzy Armii Krajowej niż NKWD.
Pozdrawiam.

RE: "Ostatni partyzant"
2005-09-18 22:03:00

"Mojego dziadka (tego, który walczył w LWP) zabiła leśna banda, gdy wracał pociagiem z niemieckiego frontu po demobilizacji." To przykre i współczuję Tobie, AKMS. Ale nigdy się nie dogadamy. Mojego dziadka w 1939 r. Sowieci wywieźli na Wschód i zastrzelili...

RE: "Ostatni partyzant"
2005-09-18 22:05:00

Acha, gwoli ścisłości: używając w dyskusji określenia AK chodzi mi o tzw. powojenną AK jako o podziemie antysowieckie (jako skrót myślowy). W ogóle całą dyskusję zamykam w ramach powojennych- zaznaczam, że nie dotyczy ona okresu 1939-44 i walki z okupantem hitlerowskim. Żeby nie było nieporozumień i bezsensownych uwag.

Moim zdaniem zbrodniarze byli po obu stronach barykady. To były czasy, w których nie było dobrych i złych. I jedni i drudzy mordowali w imie jakichś idei politycznych. A ludzie są jacy są: jedni porządni a inni ścierwa. To tak jak ze współczesna Policją: jeden bierze pieniadze od bandytów a inny ginie na słuzbie z ich ręki.
Pozdrawiam.

RE: "Ostatni partyzant"
2005-09-18 22:05:00

Lokomotywa, ty jesteś może wnuczek towarzysza jaruzelskiego, czy co? ;-)

RE: "Ostatni partyzant"
2005-09-18 22:15:00

Do Akms! Nie znam tych zabitych milicjantów i wcale nie twierdzę że to co ich spotkało jest dobre. Oni też byli ofiarami wojny domowej w naszym kraju,która rozpętana została przez czewonych.Młodzi milicjanci i ubecy, byli tylko narzędziem w rękach Moskwy,służącym do rozprawy z polskim podziemiem. Też częto ginęli, czasami zasłużenie, a czasami tylko za opaskę na rękawie, legitymację czy członkowstwo w PPR.Nie o to chodzi.Ruscy poszczuli nas na siebie i jak widać trwa to do dziś.Ilu tych młodych ludzi było już w tym czasie niebezpiecznymi konfidentami,zaślepionymi ideologia marksistowską, ilu zwykłymi prostymi ludźmi którzy w służbie w MO czy UB widzieli szansę na awans społeczny, wyrwanie się ze wsi, ilu zaś chciało naprawiać świat? Niewiadomo.Istotne jest że skończyli z przestrzeloną głową z rąk rodaków, nieraz ich rówieśników, których wcześniej starali się wydać w komunistyczne łapy.Ministra w stolicy g.. interesowała śmierć jakiegoś dzieciaka z Mosinem i opaską MO, on był dla niego cyfrą i...usprawiedliwieniem terroru jaki panował w naszej Ojczyźnie.Nie rozumiem dlaczego AKMSie tak gardłujesz o tych ,,farbowanych" kombatantów, skoro wiesz że ci co walczyli juz nie żyją.To ich sprawa i kwestia sumienia.Znam tą sprawę dobrze bo również zajmuję się historią na moim terenie.Lat i kombatantów stale przybywa.Zauważ że to także kasa, uprawnienia kombatanckie i różne przywileje. Wstyd i hańba dla nich!Nie można jednak zapominac że nie wszyscy z nich tak się podszywają. Wielu naprawdę walczyło, cierpiało i było prześladowanych.Blisko 50 lat byli gnojeni,wstydliwie zapomniani.Czy to w porządku?

RE: "Ostatni partyzant"
2005-09-18 22:21:00

Uziq, nie jestem fanem Sowietów i gdybym w 1939 r. służył np. w KOP-ie to walczyłbym z nimi do ostatniego naboju. Co roku zapalam znicz na pomniku Ofiar Katyńskich ,tak samo jak na pomniku poległych funkcjonariuszy MO. Jestem Polakiem, po prostu. Nie komunistą, nie prawicowcem - po prostu Polakiem. I dlatego nigdy nie napisałem nikomu "szkoda kuli dla takich jak ty" tylko dlatego, że ma inne poglady. Każdy na swój sposób kocha Polskę.
I zdziwiłbyś się ale moglibyśmy się dogadać.

Zagoszcz, właśnie o to dokładnie mi chodzi.

Pozdrawiam Panowie i zyczę dobrej nocy.

RE: "Ostatni partyzant"
2005-09-18 22:25:00

Do AKMSa! Jeżeli udałoby ci się przeżyć wojnę, zwiać z sowieckich rąk,miałbyś na świecie żonę i dzieciaka i niestety byłby dopiero 1963 rok załatwiłbyś się sam ,,jak oficerowie IIRP"?Raczej wątpię.czemu nie zrobić tego w 1939 albo 1945 ?To smutne, ale chyba żle główkujesz.

RE: "Ostatni partyzant"
2005-09-18 22:37:00

Panowie dajmy spokój takim jak lokomotywa i AKM. To są ludzie wychowani na ksiązkach pewnie putramenta , moczara i innych tuzów. Dyskusje na takie tematy nie maja tutaj sensu. Im jakiekolwiek argumenty odbijają sie od mózgów. Jak ktoś pisze o walecznych milicjantach ubekach i kbw to ja wymiękam. Popłakalem sie mysląc o tych biednych poleglych ubekach.To naprawde wzruszające. A pomyslmy o biednych rodzinach zastrzelonych gestapowców i esesmanów np w Warszawie. co oni czuli? chyba też nalezy im współczuć he he? K...a za przeproszeniem ale kto walczył o niepodległa Polskę, kogo katowano w podziemiach UB? po czyjej stronie była siła armii sowieckiej uzbrojonej po zęby i ich wasali mających władze opartą na bagnetach sowieckich? Co to byl za kraj skoro nawet Bierut mówił że bez pomocy armii radzieckiej wladza ludowa nie utrzymałaby by sie u władzy nawet przez tydzień, takie mieli poparcie w narodzie...

RE: "Ostatni partyzant"
2005-09-18 22:41:00

dziękujemy Panu "duff" za merytoryczną wypowiedź :))
a tak na poważnie
- prezytoczone przeze mnie powyżej liczby świadczą o tym że nie było to zjawisko tak masowe jak niektórzy teraz twierdzą, próbując z tego stworzyć romantyczną legendę o setkach tysięcy żołnierzy bez skazy
- żołnierze KBW byli to w znacznej większości poborowi niejako ustawowo przydzieleni do tych zadań i nikt ich nie pytał o prawdziwe orientacje polityczne, mieli zwalczać tzw. wrogów więc uganiali sie po lasach za polską partyzantką antykomunistyczną, bandami UPA i innymi
- natomiast nie ma dla mnie usprawiedliwienia dla kandydatów do UB wśród których byli nie przebierający w środkach pospolici przestępcy.
Jak wspominałszef resortu St. Radkiewicz
"Nie widzielismy w aresztowanym wrogu człowieka. Myśmy uważali że jeżeli jest to wróg, to zgodnie z rewolucyjną nienawiścią i bezwzglednością możemy z nim zrobić to co zechcemy"
O skali przestępczości członków urzędu świadczyć może chociażby to że do 1 października 1949 z jego szeregów WYDALONO 90 tys. ludzi tj. DWA I PÓŁ RAZA TYLE ile wynosił stan w roku 1949. (zwano ich elementami "bandycko niepewnymi")
- MO tak gloryfikowane przez niektórych ;) również stało się schronieniem dla wszelkiego rodzaju elementu, pochodzenia przestępczego, ale i volksdeutsche, a w Bystrzycy pełnił służbę w MO nawet generał Wehrmachtu M.Krogulski

RE: "Ostatni partyzant"
2005-09-18 22:45:00

Dzięki Wulfgar!Zgadzam się z Tobą w 100%.Nie zapominajmy kto był ofiarą a kto oprawcą!Poszczególne przypadki nie mają znaczenia i jedynie pomagają rozdrapywać stare rany w niewiadomo czyim interesie.

RE: "Ostatni partyzant"
2005-09-18 22:51:00

Do Inglandona! Skąd ma Pan tak ścisłe dane o liczebności polskiego podziemia antykomunistycznego? Być może są nawet prawdziwe, ale jest jeden szkopuł.Z pewnością nie odzwierciedlają faktycznej liczby ,osób zaangażowanych w walkę z komuną:współpracowników oddziałów paryzanckich( zwanych przez niektórych bandami), siatek wywiadowczych i całego zaplecza, bez którego żadna konspiracja nie może istnieć.Te dane z pewnością zmieniłyby Pański punkt widzenia.Pozdr.

RE: "Ostatni partyzant"
2005-09-18 22:54:00

Panowie zakończmy ten temat. Doprowadza to tylko do bialej gorączki i scysji. Pogoda naszej złotej jesieni jest piękna. Patrzmy na pozytywy... Pora myć zęby i iść spać...

RE: "Ostatni partyzant"
2005-09-18 22:58:00

Panowie szlachta.
Dajcie sobie na wstrzymanie.Bez urazy ale dla jednego zwykła bandytka będzie walką niepodległościowa dla innego skolei walka niepodległościowa będzie bandytką(bez urazy za kolejność,jest zupełnie przypadkowa)Po co kłótnie po co obrzucanie sie inwektywami.Niech każdy przedstawi swój poglad na chłodno i niech adwersarze aż tak się nie podniecaja tylko przedstawiają swoje argumenty za i przeciw ale na chłodno.Komentarz w stylu czy jesteś wnukiem Jaruzelskiego uwazam za żałosny.
tyle ode mnie
Pozdrawiam

RE: "Ostatni partyzant"
2005-09-18 23:03:00

Witam. Niema nic gorszego jak wojna domowa dla każdego narodu Ale tak sobie myśle że jak druga wojna by się inaczej skończyła i władze w naszym kraju obioł obóz Londyński to oni taki sam los by zgotowali całej opozyci lewicowej.To była walka o władze a w tej walce nie ma zmiłuj się no tyle że AK inne organizacje stały na przegranej pozyci praktycznie już od 22 czerwca 1941r. Tak w 1939 nik nie chciał umierać za polski Gdańsk tak samo 1945 nie chcieli umierać za Lwów Wilno czy inne miejscowości na uwczesnych kresach. Najwarzniejsze teraz panowie to przyszłość żeby nie było powtórki z histori a wieci że ona lubi się cholernie powtarzać i nie kłućmy się jak nasi politycy. Pozdrawiam.

RE: "Ostatni partyzant"
2005-09-18 23:05:00

uuuu uu...poprzez zamieszczenie tego artykułu z "GW" u niektórych uzytkowników forum wyzwolilem chęć spozytkowania energii w ten niedzielny czas w jakże ekscytujący sposób.:-)
A "tępa" to nikt nie zauwazyl?. Wszyscy zajęci rozrachunkami z przeszłością....

RE: "Ostatni partyzant"
2005-09-18 23:24:00

to może skończmy etap tematu "ja cie tez i ty mnie tez i ty sie ode mnie tez" a wezmy sie do faktów. Niech panowie Lokomotywa i AKMS przedstawią FAKTY bandytyzmu p. Franczaka (bo za takiego został uznany przez Lokomotywe i AKMS) , i innych oddziałów AK-WiN, czy ogólnie podziemia antykomistycznego. Jeżeli jest ktoś inny kto FAKTY, poda źródła, sposób skonfrontowania o innych niechlubnych czynach Podziemia Antykomunistycznego w kraju niech również o tym opowie.

Natomiast kto może i zna niech przytoczy również FAKTY za co byli rozstrzeliwani ppeerowcy czy ogólnie "umacniacze władzy" i jakich się zbrodni dopuścili. Panowie FAKTY. Potwierdzone zdarzenia. Strefa XI czy jak się tam ona nazywa jest domeną TVNu i niech nadal tam pozostanie.

Uczmy się HISTORII popartej FAKTAMI. Jezeli jest to historia dla nas trudna - uczmy się jej również. Ale podkreślam jeszcze raz Historii popartej FAKTAMI.

Podrawiam.

RE: "Ostatni partyzant"
2005-09-19 14:55:00

oniec II wojny w 1989r. Dlaczego akurat ta data? Tzw. Porządek Jałtański nadal obowiązuje. Kawałek Polski z 1939 jest poza granicami Polski z 2005r. Traktat pokojowy z Niemcami nie został podpisany (formalnie rzecz biorąc to czy wojna została wypowiedziana kiedykolwiek? bo jeśli nie to czy mozna podpisać traktat pokojowy)

O jakich setkach tysiącach pisze Zagoszcz?
Czy 1963r. był 1 partyzant czy tez wielu?
Czy istniała AK w 1963r?

RE: "Ostatni partyzant"
2005-09-19 15:14:00

cholera napędziliście mi strachu, codziennie jeżdżę do roboty przez las i zacząłem się zastanawiać czy gdzieś tam w krzakach nie mierzy we mnie jakiś dziadek z zardzewiałym stenem, dla którego wojna jeszcze się nie skończyła :))

RE: "Ostatni partyzant"
2005-09-20 07:45:00

Chyba go rozumiem.
Pozdrawiam

RE: "Ostatni partyzant"
2005-09-20 11:38:00

Oj nie było mnie tu pare dni i juz koledzy poszaleli sobie w przesciganiu sie w inwektywach pod moim adresem w obronie partyzanta z wyciętego lasu
SZUKAM - mieszanie dat i epok w polityce nazywa się demagogią - w twoim wykonaniu jest to tylko przykład niedouczenia i głupoty- zresztą prawo Murphego mowi że nie prowadzi się dykusji z idiotą gdyż pierw ściągnie nas do swego poziomu a pózniej pokona doswiadczeniem
DUFF - nie jestem wnuczkiem Jaruzelskiego -jestem w wieku jego syna gdyby go miał (mam 58 lat )
PATRON - zapomnaiłes napisać że twierdzę jeszcze ze w czasie kiedy polacy rozpaczają nad swą nieszczęsliwą historią reszta świata uklada kawały o polakach
UZIG i ZAGOSZCZ- waszych wypowiedzi nie warto nawet komentowac
Podsumowując dyskusję stwierdzam ze brak jest całkowity obiektywnej oceny sytacji przeważają inwektywy i zacietrzewienie a wszystko przez to że wasi rodzice i nauczyciele także ci oazowi i szkolni kiedyś jako uczniowie wykazywali się nadmierną gorliwościa w wielbieniu komuny choć nie musieli teraz juz jako wasi wychowawcy przescxigaja sie w patryiotyżmie aby nikt im nie wypomniał ich przeszłości
A ja co wnuk Legionisty , syn powojennego oficera żeby chociaż KBW ale cholera musiał słuzyc Żaganiu na dodatek tez emerytowany oficer i jeszcze inżynier wykonujacy wolny zawód śmieję się z waszej głupoty i szkolnego patryiotyzmu
Pozdrawiam adwersarzy

RE: "Ostatni partyzant"
2005-09-20 11:56:00

demagog polityk, działacz, głoszący hasła obliczone na łatwy efekt, poklask, schlebiający masom, szafujacy próżnymi obietnicami, budzący nieziszczalne nadzieje, wysuwający w imieniu mas żądania nie do spełnienia.
demagogia
Etym. - gr. dēmagōgós 'przywódca ludu'; zob. demos; agōgós 'przywódca' od ágein, zob. agonia.

RE: "Ostatni partyzant"
2005-09-20 12:15:00

Oczywiste jest, że te dyskusje nie mają sensu. Nie da sie przekonać przekonanych.

Ale to co jest najważniejsze, a co próbuje przekręcić AKMS, to fakt, że nie ma znaku równości pomiędzy MO, KBW, UB a AK czy WiN.

Niestety, wiem, że to przykre, ale jednak nie wolno mówić, że ludzie Ci byli tak samo dobrzy. Nie byli.

Oczywiście czym innym jest odpowiedzialność czy wina jakiegoś konkretnego Kowalskiego, który został wcielony (albo zgłosił się do ochotnika) do KBW i zginął w walce z "leśnymi", a czym innym usprawiedliwianie KBW jako całości.

Pojedyńczy ludzie, czy to AKowcy czy żołnierze KBW mogą byś dobrzy, albo źli, mogą popełniać zbrodnie, albo być bohaterami. Ale jeśli oceniamy całość postaw... wszystkich członków, wtedy niestety, ale nie da się tego zrównać. I o to chodzi w tym całym bałaganie.

A kwestia służenia LWP Polsce. Szeregowi żołnierze, nie mieli wyboru, służbę widzieli może nawet jako swój patriotyczny obowiązek... ale całość LWP. Sprawdźcie sobie nazwiska najwyższych dowódców LWP w roku 1956, także tych którzy decydowali o użyciu broni, i sprawdźcie przy ilu nazwiskach jest napisane: oficer albo generał ACz, po 1956 roku wyjechał do ZSRR.

Jeśli przeanalizuje się to pod tym kątem, to trudno nie postawić sobie pytania: kto polskimi rękoma walczył z Polakami?

Pozdrawiam
Krzysiek

RE: "Ostatni partyzant"
2005-09-20 13:13:00

No cóż, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Rosjanie też dobrze wiedzieli, jakie zwyczaje u nas wprowadzać, jak psuć Polskę, jak szybko ustawić swoich na najwyższych szczeblach władzy. Do dziś rządzą nami "towarzysze" wychowani na moskiewskim chlebie.
Pozdrawiam

RE: "Ostatni partyzant"
2005-09-20 13:38:00

Krzysiek- szeregowi zołnierze-pojecie patryiotycznego obowiazku itp.
Zapytaj ojca czy idąc do wojska spełniał patryiotyczny obowiazek czy szedł bo inaczej grozila mu kara 3 lat więzienia .
Żadko kto szedł do wojska spełniać "patryiotyczny obowiazek" wszycy szli bo musieli - a ja poszedłem nie spełnic patriotyczny obowiazek ale bo wychowałem się przy wojsku lubiałem wojsko i taki wybrałem zawód. I gdybym przez 25 lat służby spotkał choć jednego żolnierza slużby zasadniczej który przyszedł spełnić patryiotyczny obowiązek to wysłał bym go na badania psychiatryczne
PARYIOTYCZNY OBOWIAZEK -tego pojecia nie ma i nie bylo w mowie potocznej ono istnieje tylko w nowomowie polityków i niedouczonych nauczycieli
Młodzi ludzie w czasie wojny szli do lasu bo najczęsciej groziła im wywózka na roboty czy inne bardziej przyziemne sprawy nieżadko natury kryminalnej a nie patryiotyczny obowiazek. Przypominali sobie o tym jak dawali świadczenia dla kombatantów - szczególnie tym wspomnianym wyżej moczarowcom także i najczęsciej "partyzantom z wycientego lasu"(określenie z epoki)

RE: "Ostatni partyzant"
2005-09-20 13:55:00

tak dla rozluźnienia atmosfery, bo z wątku robi się powoli patetyczna papka, przyprawiona głosami rozpaczy jak to źli rosjanie ...... itd itd.
W zeszłym miesiącu wyszły w Gorcach ślady obozowiska, prawdopodobnie "Ognia" choć 100% pewności nie ma. Zinwentaryzowano relikty trzech ziemianek - szałasów, zachowane są jeszcze ślady na rosnących drzewach po zaciosach belek !!
Dzięki użyciu sprzętu wykrywającego udało się ukopać oprucz sporej ilości gwoździ, guziki w tym 2 z kuricą tj. z początków LWP i to jest potwierdzenie tezy że obozowisko funkcjonowało w okresie po wyzwoleniu. Poza tym łuski PPSz i Mosin, przedwojenny polski guzik, obcas przedwojennego polskiego buta oficerskiego, kulki ołowiane domorosłej produkcji, flaszka po wódce z epoki ;)
Kilka lat temu w tym miejscu znaleziono hełm radziecki

RE: "Ostatni partyzant"
2005-09-20 16:14:00

Witam
Akurat przeczytałem ostatnio dwie książki o bandytach .
Jedna z nich wydana 1974 r. Anatomia Gry .Mirosław Mieszczankowski . Podobno opiera się na faktach autentycznych . Podziemie walczące z tymi wszystkimi o czerwonym zabarwieniu przedstawione jest jako bandy grasujące po Polsce i mordujące niewinnych cywili .
Na szczęście akurat w LWP służył chorąży Andrzej Storczyk .
Miał za zadanie zinwigilować i rozbić "bandę Srebreckiego " Imiona i nazwiska są zmienione przez autora książki . Storczyk to był taki polski James Bond tylko że prawdziwy Bond mógł mu tylko zazdrościć sprzętu elektronicznego jakim ten się posługiwał . I oczywiście mu się udało .

Druga książka wydana 1990 r. napisana przez byłego dowódcę plutonu Dywersyji Bojowej w Powstaniu Warszawskim później oficera II Korpusu we Włoszech . Jan Krok Paszkowski " Mój Bieg Przez XX wiek "
Opisuje on podobne okoliczności widziane z drugiej strony barykady .
I chociaż nie miałem szans widzieć na własne oczy tego co się działo po wojnie jednak ten drugi przekonuje mnie do swojej historii jakieś 57 razy bardziej niż UB-ek .
Polecam wszystkim niezdecydowanym te właśnie dwie książki , może jednak przekonają się co to jest propaganda a co fakty i przestaną nazywać bandytami , osoby , które walczyły przeciwko czerwonym o niepodległość swojego kraju .
Kim można nazwać osobę , która broniła idei obcego państwa , które wymordowało tysiące naszych rodaków i najechało nasz kraj razem z faszystami? Funkcjonariuszem ? Stróżem porządku ? Czy zdrajcą ? Czy też obrońcami niepodległości narodu polskiego?
Jeżeli odpowiemy sobie na te pytania to myślę ż odpowiedź kim byli AK-owcy sama dojdzie do naszych głów .
Ps.
Zaczynam czytać "Siedemnaście Mgnień Wiosny"
Ten to dopiero był Jamesem Bondem.
Pozdr

RE: "Ostatni partyzant"
2005-09-20 21:55:00

przepraszam Lokomotywa .. ale czekamy na FAKTY .. zwłaszcza te opisujące bandycką działalność Franczaka a nie na bełkot oficera politycznego.

RE: "Ostatni partyzant"
2005-09-20 23:08:00

Będę przytaczał jedną - dwie historie dla każdego roku od 1944 począwszy:

1944:
Depesza Szefa Sztabu Okręgu Lublin do d-cy AK 21 sierpnia 1944:
Masowe aresztowania żołnierzy AK przeprowadzone na całym terenie okręgu przez NKWD i tolerowane przez PKWN. Aresztowanych osadza ie na Majdanku. Znajdują sie tam sztaby 3 i 9 DP z gen. Ludwikiem Bittnerem - "Halka", około 200 oficerów i podoficerów oraz 2,5 tys zeregowych. Maja byc oddani pod sąd. Zarzut: faszyzm i współpraca z NIemcami".

Depesza Komendanta Okręgu Wilno do d-cy AK 26 sierpnia 1944:
Sowiety wywieźli juz na wschód kilkanaście tysięcy mężczyzn od 18 -50 lat i dalej nagwałt wywożą męszczyzn, a ostatnio również kobiety od 18-30 lat. Postawa ludności oporna ale bezskuteczna. Konieczna interwencja zagraniczna bo innaczej przy takim tempie wywożenia nie zostanie do zimy żaden obywatel RP.

Depesza Komendanta Obzaru Lwowskiego do Centrali
Władze Sowieckie systematycznie usuwaja Polaków z Małopolski Wschodniej a szczególnie ze Lwowa. W ciągu jednego tygodnia aresztowano we Lwowie ponad 6 tyś Polaków w tym 20 profesorów uniwersytetu, poza tym studentów, księży, pracowników gazowni , elektrowni itp. Zwykle stosowany pretekst - współpraca z Niemcami. Mienie Aresztowanych rabują.

Depesza Szefa Sztabu Okręgu Lublin do d-cy AK 8 wrzesnia 1944:
Oddziały AK Okręgu Lublin w "Burzy" od 20-29 lipca 1944 opanowały samodzielnie garnizony niemickie: Bełżec, Wąwolnica, Urzędów, Końskowola, Lubartów, Poniatowa, Kock. Wspólnie z oddziałami sowieckimi: Biała Podlaska, Chełm, Zamość, Międzyrzec, Radzyń, Łuków, Krasnystaw, Szczebrzeszyn, Lublin, Puławy, Deblin. W kilku przypadkach oddziałami sowieckimi dowodzili oficerowie AK. Po wykonaniu "Burzy" oddz. AK zostały przez woska sowieckie rozbrojone.


Te medunki to nic innego jak opis poczatku wywózek., masowych aresztowań, egzekucji, bestialskich przełuchac prowadzonych przez NKWD przy milczącej zgodzie PKWN.
Mamy rok 1944. Machina terroru dopiero nabiera rozpędu. Dopiero zaczyna formować się II Armia WP, PPR dopiero zaczyna się organizować, dopiero teraz ma wsparcie NKWD i Armii Czerwone. Apogeum zbrodni zacznie się rok później i potrwa kilka lat. Ale o tym w kolejnych relacjach.

RE: "Ostatni partyzant"
2005-09-20 23:21:00

Kolego Szukam gdyby Tobie przez 25 lat służby robiono wodę z mózgu poprzez studia na WUML i wbijanie "jedynie słusznej politycznie" ideologii to też pewnie widziałbyś w co drugim AKowcu bandytę.
Poprostu "starego psa nowych sztuczek się nie uczy".
Nie piszę tego z zamiarem obrażenia "starszego i po fachu" kolegi Lokomotywy. Piszę, bo go trochę rozumiem chociaż mam inne zdanie na powyższy temat.

pozdr

RE: "Ostatni partyzant"
2005-09-21 03:23:00

Lokomotywa - fajnie puszczasz parę w gwizdek. Tak trzymać!
:))))))))

RE: "Ostatni partyzant"
2005-09-27 20:01:00

Rece opadają i szkoda słów...

"Lokomotywa" ... pokrywa czołgowego włazu uderzyła w główkę podczas służby w Żaganiu? I to chyba nie raz?

RE: "Ostatni partyzant"
2005-09-28 00:45:00

Lokomotywa, żal mi Ciebie. Twoje poglądy i wiek: 58 lat, dobitnie świadczą, że system komunistyczny odcisnął na takich ludziach jak Ty, straszne, nieodwracalne piętno. Przez lata tłoczono do mózgów, ludziom pokroju Lokomotywy, kłamstwa, szykany, ideologię ówczesnego systemu. Dziś coraz częściej zostają sami ze swoimi poglądami. Nie warto się takimi ludźmi zajmować. Za kilka lat zupelnie odejdą w zapomnienie. Rozumiem, że rzucanie obelg na żołnierzy wyklętych, na ostatnich obrońców Rzeczpospolitej, spotyka sie z ostrą reakcją młodych, dla których ludzie tacy jak mjr Zygmunt Szendzielarz "Łupaszko", por. Tadeusz Narkiewicz "Ciemny", kpt Stanisław Sojczyński "Warszyc" czy Józef Franczak "Lalek" - są wzorem patriotów.
Potyczki słowne nie zmienią toku myślenia ludzi takich jak Lokomotywa. Dla nich najgorsze jest to, że ich dawni bohaterowie: funkcjoniariusze UB, MO, działacze PPR - tzw. utrwalacze władzy ludowej, poźniejsi patroni ulic, którym stawiano pominki spadli z piedstału. Na zawsze.
Podobnych polemik miałem wiele.
Jednakże w tej dyskusji poraża mnie zachowanie paru młodych ludzi - jak sądzę - wypowiedzi Dandee: "Moze potraktujmy sprawe jako kolejny wygibas historii i tyle." czy też michałła: "Generalnie przestałem sie juz ekscytować bronią ale jego pepeszkę to bym chciał mieć."

Bardzo instrumentalne podejście do poruszanej kwestii.
Panowie! Zanim zaczniecie coś pisać zastanowcie się, proszę.

RE: "Ostatni partyzant"
2005-09-28 01:03:00

Trzeci z lewej Józef Franczak ps. "Lalek" zdjęcie zrobione prawdopodobnie w 1948 roku. Od lewej Walenty Waśkowicz "Strzala" d-ca patrolu w oddziale kpt. Brońskiego "Uskoka", zginął w 1949 roku w walce z grupą operacyjną UB, Stanisław Kuchewicz "Wiktor" żołnierz NSZ ze zgrupownia mjr Pazderskiego "Szarego", po rozbiciu przez NKWD, walczył w oddzialach sierż. Walewskiego "Zemsty" i Stefana Brzuszka "Boruty", od 1947 r. d-ca patrolu kpt."Uskoka", zginął zastrzelony przez funkcjonariusza MO w 1953 roku, Józef Franczak ps. "Lalek" - jego historię opisano wyżej w jednym z postów, 21.10.1963 roku otoczony przez grupę operacyjną SB i ZOMO, ranny, popełnił samobójstwo. Czwarty z lewej Julian Kowalczyk "Cichy" zginał w walce z UB w 1951 r.
Bez komentarza.

RE: "Ostatni partyzant"
2005-09-28 17:23:00

Gucio-twoja naiwność polityczna i zyciowa jest oszałamiająca

RE: "Ostatni partyzant"
2005-09-28 17:41:00

poza tym nie przypominam sobie abym gloryfikował kiedykolwiek UB i Milicję - ponawiam pytanie czy każdy zatłuczony przez UB uzbrojony osobnik "wielkim patryiotą był?" szczególnie w czasach gdy kraj i ludzie leczyli rany po zawierusze wojennej
jakie są jego "czyny patryiotyczne" i dlaczego trwały az tyle lat jaki program prezentował ,jaką opcje polityczna chodząc z gnatem za pasem bo tylko że był przesciw władzy ludowej to zdecydowanie za mało a poza tym w świetle obowiązujacego prawa był bandytą - teraz to się nazywa gangsterz mafiozo czy reketier bo ta ruska moda zagosciła na stałe w Polsce moze ktoś za 50 lat uzna że Masa Wielkim Polakiem Był
Czy wybita przez UB banda ruskich dezerterów pustosząca okoliczne wsie po wojnie w okolicach Legnicy była patryiotami - byc może tylko czyimi
Zdjecia z pistolecikami- to dowód patryiotyxzmu ? -
Koledze z górnego postu odpowaidam że po maturze konczyłem ZMECH we Wrocławiu(5 lat) a nie WUML jak jego tatuś z niepełnym podstawowym wykształceniem.
SZUKAM - dyskutowac z tobą mogę jak dorośniesz

RE: "Ostatni partyzant"
2005-09-28 17:45:00

Dla lokomotywy pewnie AK-owcy to "zaplute karły reakcji"

RE: "Ostatni partyzant"
2005-09-28 18:15:00

Lokomotywa - bardzo chętnie nawiązuję rozmowę z ludźmi, którzy mają cos sensownego do powiedzenia.
Bardzo mi przykro ale nie znajduję w Tobie takiego partnera.
Sam jestem od wielu lat służę w armii i tak jak napisałem zdarza się jeszcze spotykać ludzi takich jak Ty. Z głowami nachanymi peerelowskimi pierdołami. Jak sądzę w ZMECH-u byłeś na przełomie 60-70 lat. Politrucy mieli wtedy niezłe pole do popisu.
Sam wiesz, że w armii ludzie po ZMECHU raczej są oceniani jako myślący innaczej - więc nie ma czym sie tu chwalić. Twoje argumenty są żałosne, cytuję: "Czy wybita przez UB banda ruskich dezerterów pustosząca okoliczne wsie po wojnie w okolicach Legnicy była patryiotami - byc może tylko czyimi". Takjak napisałem powyżej - jeszcze kilka lat i skończa się ludzie opluwający polskich patriotów.
Zdjęcie nie zamieściłem po to aby oceniać po uzbrojeniu kto jest patriota a kto nie. I to nie było w odpowiedzi na Twoje wypociny. Niech młodzi ludzie wiedzą o kim piszą.
Kończe na tym i nie zamiezram prowadzić z Toba dalszej dyskusji. To byłoby zbyt piekne aby dawac Ci mozliwość dalszego atakowania ostatnich partyzantów.

RE: "Ostatni partyzant"
2005-09-28 18:37:00

lokomotywa .. tego co piszesz nie neguję, że walka z bandytyzmem jest sprawą mozna by rzec szlachetna nawet. Be względu n ato kto jest tym bandytą .. czy dezerterzy z Armi Czerwonej , Wiojska Polskiego czy zwykłe męty społeczne. Kogos kto grabi i niszczy w celu wzbogacenia się nalezy zlikwidować.
Jednak to, że porównujesz zołnierzy podziemia antykomunistycznego do bandytów mija się z prawdą historyczną. Co więcej wypacza ta historię wyzwalając emocje .. równiez moje. Nie podałeś ANI JEDNEGO przykładu który by świadczył, że J. Franczak był pospolitym bandytą jak pisałeś, co więcej .. nei podałeś ANI JEDNEGO przykładu na temat innych żołnierzy czy zgrupowań WiN-AK czy ogólnie żołnierzy podziemia antykomunistycznego. Większość relacji dowodzi, że żołnierze ci cieszyli sięwielkim szacunkiem wśród ludności cywilnej, która dawała im schronienie mimo narażenia własnego zycia. Podja przykład i nie stosuj retoryki Jerzego Urbana i podobnych tub propagandowych czasu minionego (miejmy nadzieję bezpowrotnie).

Zaprzestałem wypisywania kolejnych aktów barbarzyństwa UB i NKWD w Polsce która mieniła się demokratyczną i niepodległą. Jest ich tysiące. Jeżeli jednak w czyms to pomoże .. zwłaszcza Tobie w zrozumieniu meritum tego watku i w odróżnieniu bandyty od żołnierza będe kontynuował.

Wspomniałes o swoim pochodzeniu .. wnuk legionisty .. syn oficera. Sam jesteś oficerem z tego co rozumiem. Bądź godny i przeszłości i honoru oficera. Tak poprostu. Nie powtarzaj kłamstw bo sam stajesz się w ten sposób kłamcą. Bycie oficerem zobowiauje, tak mi sie przynajmniej wydaje.

RE: "Ostatni partyzant"
2005-09-28 18:44:00

Wyluzujcie...wpadliscie w pułapkę historii tego gościa nie da się obiektywnie ocenić w zależnosci od punktu odniesienia wartosci przez które będziemy oceniać jego osobę i czyny będziemy uzyskiwali różne oceny jego osoby i tak np. samo nalezenie do AK nie jest podstawą do ocenienia zachowania Franczaka jako patriotycznego, także strzelanie do próbujących go zatrzymac milicjanów to tez nie bandytyzm
polecam książkę Henryka Witkowskiego "Kedyw" okregu warszawskiego AK w latach 1943-1944 można poczytac o kilku fajnych akcjach a takze o tym że w AK byli naprawdę różni w pełnym słowa tego znaczeniu...wydana w 1985r.
I juz czytam te komentarze że napisało ja SB hehe
PZDR
A co do Powstania Warszawskiego to ciekaw jestem, czy szanowni konspiratorzy planując wybuch wzieli pod uwagę ile osób DZIECI i KOBIET moze zginąć podczas walki w mieście? CHYBA NIE!!!!!
Myśleli ze przyjda ruskie a oni ich przywitają, całość bedzie krótką strzelanianą? CHYBA TAK!!!!!
Zwycieżyła polityka nad szafowaniem życiem DZIECI I KOBIET zwykłych warszawiaków, starców CHYBA TAK!!!!!
Czy musiało zginąć tyle ludzi na WOLI... CHYBA NIE!!!!
Walczyli mężnie to im przyznaje, ale sam pomysł tego powstania to obłęd. Duża część intelekualnego społeczeństwa mogącego byc opozycją dla komuny uniecestwiła się sama. Jak grał kiedyś Dezerter:
"POlska złota mlodziez krzykliwa i głupawa załatwi się sama!"
Pozdrawiam

RE: "Ostatni partyzant"
2005-09-28 19:03:00

SZUKAM honor oficerski od czasu kuklinskiego całkowicie stracił na wartości
Guciu -ZMECH konczyłem w 78 roku Politechnike Wrocławską w 80 nie sądzę żebyś widział wojsko z bliska bo pierw trzeba skończyć gimazjum i mieć co najmiej 18 lat

RE: "Ostatni partyzant"
2005-09-28 19:05:00

Mati czy to szczyt twoich mozliwości intelektualnych

RE: "Ostatni partyzant"
2005-09-28 19:15:00

ziomek ... idąc tym tokiem rozumowania to :

czy 1 wrzesnia trzeba było podejmowac walkę z Niemcami, przez którą Polska pozbyła się ponad 50% terytorium i największego odsetka zaginionych, zabitych i zamordowanych z państw uzestniczących w II wojnie światowej? CHYBA .... (tu można wstawić TAK lub NIE w zalezności od wyznawanych wartości i światopoglądu).


Czy mjr. Hubal powinien kontynuować walkę do 1940 roku wiedząc, że Niemcy w Cecylówce wymordowali ludność cywilną?
CHYBA .... (tu można wstawić TAK lub NIE w zależności od wyznawanych wartości i światopoglądu.

Czy Żydzi w Sobiborze powinni organizować ucieczkę, wiedząc, że Niemcy natychmiast rozwalą każdego Zyda i wszystkich którzy w jakikolwiek sposób pomogą tym którym się ta ucieczka powiodła?
CHYBA .... (tu można wstawić TAK lub NIE w zależności od wyznawanych wartości i światopoglądu.


Czy żołnierze AK okręgu np. JODŁA powinni przystępować do BURZY wiedząc jaki los spotkał akowców po BURZY z okregów lwowskiego, wileńskiego i lubelskiego?
CHYBA .... (tu można wstawić TAK lub NIE w zależności od wyznawanych wartości i światopoglądu.


Czy KEDYW powinien organizowac akcję WIENIEC podejrzewając, że odwet Niemców będzie krwawy.
CHYBA .... (tu można wstawić TAK lub NIE w zależności od wyznawanych wartości i światopoglądu.


Czy Rotmistrz Pilecki powinien dac się zamknąc w Oświęcimiu a następnie dać się zamordować Polce Ludowej wiedząc czym grozi jedno i drugie?
CHYBA .... (tu można wstawić TAK lub NIE w zależności od wyznawanych wartości i światopoglądu.

itd itd... tu nie ma jednoznacznych odpowiedzi i trudno się spodziewać by każdy udzielał takiej samej czy podobnej odpowiedzi. Do odpowiedzi takich czy innych zmusza system wartości jaki jest w człowieku. Do Powstania Warszawskiego można powiedzieć, że poszli wszyscy którzy chcieli. Ci co nie chcieli byli cywilami z których większość na swój własny sposób właczyła się w walke - czy to sypiąc barykady, czy gotując jedzenie czy tez tylko nosząc biało-czerwoną opaskę. Szaleństwem by było wywołać powstanie w całej Warszawie żeby pomóc powstaniu w gettcie. W 1944 .. zwłaszcza po tym jak radiostacja Kościuszko sama wzywała do podjęcia walki w miescie, kiedy sowieckie czołgi były juz na Pradze ... itd itd .. temat wałkowany po tysiąckroć.
Swoją drogą .. żołnierze Berlinga dostali pozwolenie na forsowanie Wisły 16-17 wrzesnia. Przypadek czy cynizm Stalina? Co sądzicie?

RE: "Ostatni partyzant"
2005-09-28 19:17:00

z tym się zgadzam lokomotyka .. gloryfikujac Kuklińskiego zdewaluowano honor oficerski. Z tym się zgadzam .. pochwała zdrady nie jest dobra.

RE: "Ostatni partyzant"
2005-09-28 20:57:00

Witam

Ja odniose sie tylko do jednego z aspektow zagadnienia... mianowicie do pogladu Lokomotywy ze KBW to byli Polscy Patrioci bo unicestwili UPA. I powinnismy im za to byc wdzieczni.

No to ja stawiam pytanie. Czy jestesmy winni wdziecznosc Armii Czerwonej za to ze w 1941 bronila naszych kresow przed agresja niemiecka? Nie oceniajac skutecznosci owej obrony to przeciez sam towarzysz Stalin nakazal bezwgledna obrone i "ani kroku w tyl bo kula w leb". Na psa urok, sam wielki wodz nakazal swoim wojakom wziac nas w obrone. Ani chybi z sympatii do nas. Czy sugerujesz Szanowny Panie Lokomotywo ze powinnismy z tego powodu zywic cieple uczucia wzgledem towarzysza Stalina?

Rozbijajac UPA najezdzca umacnial swoja wladze na podbitym terytorium. I tyle. Nie z patriotyzmu to czynil ale dlatego ze zaden totalitaryzm nie przestanie strzelac poki nie ma calkowitego monopolu na stosowanie sily na zajetym terytorium. To tyle jesli chodzi o "patriotow" z KBW.

Absolutnie nie przecze ze byli wsrod nich prawdziwi patrioci. Ale w tym wypadku interesy Polski i Rosji byly zbiezne. I dlatego UPA zostalo rozbite.

pozdrawiam

RE: "Ostatni partyzant"
2005-09-28 21:36:00

cyt"mianowicie do pogladu Lokomotywy ze KBW to byli Polscy Patrioci bo unicestwili UPA. I powinnismy im za to byc wdzieczni."
Nie wyrażałem takiego pogladu (sic)
Moja rodzina pochodzi z Wołynia i 3/4 rodziny zostalo tam wymordowanych więc ze zrozumiałych wzgledów nie lubię ukrainców a juz szczególnie z UPA. Za patryiotów uważam 27 WBAK . A KBW jestem wdzięczny że zrobiła porządek z ta swołoczą przynajmiej na ziemiach polskich.
Domyslam się zgryzik że u ciebie są wiecznie zywe tradycje rodzinne - no cóz narodowosci i rodziców sie nie wybiera a szczególnie na Dolnym Ślasku trudno gloryfikować UPA choc niewielu ludzi juz to pamieta - Przypomnij sobie niedawna wystawę obrazów w Krakowie

RE: "Ostatni partyzant"
2005-09-28 21:46:00

A tak apropo - to w nowym odkrywcy macie zyciorys generała Mossora autora akcji "Wisła" mimo ze ja jeszcze nie czytatłem tego artykulu to polecam i zapraszam do dyskusji na jego temat tym bardziej że był stryjecznym bratem mojego dziadka
Nie chce mi sie pisac na tematy partyzantow z wycietego lasu a juz szczególnie na temat UPA bo nie warto splunąc nawet w strone weterana/"partyzanta" spod znaku tryzuba
Konczę dyskusję na ten temat
Pozdrawiam adwersarzy

RE: "Ostatni partyzant"
2005-09-28 22:16:00

Witam

a to przepraszam za pomowienie... bo zrozumialem ze wdziecznosc wobec KBW poszerzasz wrecz ku gloryfikacji.

A co do tradycji rodzinnych masz calkowita racje... tyle moja babcia i dziadek przeszli przez Przebraże. I podzielam twoje poglady wzgledem Ukraincow i UPA. Mozg mi sie lasowal jak sluchalem opowiesci co sie tam dzialo.

Dla niezorientowanych w temacie. Przebraże to wieś gdzie schronilo sie okolo 20 tys polakow przed chcacymi ich wymordowac ukraincami. Babcia opowiadala ze niemcy odmowili zbrojnej ochrony wsi. Ale dali chlopakom bron aby mogli bronic sie sami. Nie slyszalem o innym przypadku zeby szkopy dobrowolnie uzbroily polakow i zyczyly powodzenia. Po prostu chichot Historii. Wozy ustawione kregiem w barykade wokolo wsi, wszyscy mezczyzni na tej barykadzie i cizba z mordem w oczach szturmujaca dwie doby bez przerwy. Jak na Dzikim Zachodzie. Najbardziej przerazajace bylo to ze okrzykiem "rezac lachow" szly tez kobiety z dzieckiem w jednej i kosa w drugiej rece. A calosc prowadzona przez popow. Po prostu odlot. Kiedy po 2 dniach wyszli trupow ukraincow lezaly cale zwaly naokolo barykady.

Mozna powiedziec ze powinienem byc wdzieczny lokalnej jednostce Wermachtu, za to ze umozliwila przetrwanie mojej rodzinie przetrwanie. Ale nie jestem. I tak samo nie jestem wdzieczny KBW za zrobienie porzadku z UPA. Choc przyznaje ze nieco cieplejsze uczucia budzi we mnie ten lokalny komendant, ktory nie bal sie uzbroic mieszkancow wsi.

pozdrawiam

RE: "Ostatni partyzant"
2005-09-29 07:19:00

To bardzo ciekawe, co napisałeś.
Pozdrawiam

RE: "Ostatni partyzant"
2005-09-29 08:56:00

" I tak samo nie jestem wdzieczny KBW za zrobienie porzadku z UPA."

Rodzina mojej dziewczyny pochodzi z okolic Sanoka. Nie plujcie na tych, co walczyli tam z UPA bo nie zdajecie sobie sprawy jakie tam było piekło... Niemcy w porównaniu ze "striłcami" to amatorzy w kwesti torturowania ludzi i sposobów jak najbardziej okrutnego zabijania.
Ostatnio na rynek wyszedł album ze zdjęciami ciał Polaków pomordowanych przez UPA. Makabra-jedna z największych jakie w życiu widziałem.
I powiem, że JA jestem wdzięczny wszystkim, którzy walczyli z mordercami spod znaku tryzuba. I jeśli walczył przeciw nim sam diabeł-to jemu też będę wdzięczny.

RE: "Ostatni partyzant"
2005-09-29 09:56:00

obawiam się że gdyby nie rozwiązano wtedy problemu ukraińskich nacjonalistów to moglibyśmy mieć na tych terenach wiele lat później małą Jugosławię, tak że w tym przypadku dobrze się stało

RE: "Ostatni partyzant"
2005-09-29 12:22:00

Wydaje mi sie, ze Lokomotywa ma wiele racji. Faktycznie obecnie istnieje dosc silna tendencja gloryfikowania wszystkich "lesnych". Z opowiadan swiadkow, zwyklych ludzi, rysuje sie nieco inny obraz. Moi krewni mieszkajacy na wsi na poludniu Polski opowiadali o bandytach z lasu, obwieszonych ryngrafami z Matka Boska, "rekwirujacymi" zywnosc, ktorzy rozstrzeliwali chlopow, ktorzy dostali ziemie z reformy rolnej "za zdrade". Slyszalem tez opowiesci o milicjantach, zmuszonych do zjedzenia legitymacja przed egzekucja wykonana na modle NKWD strzalem w tyl glowy przez rycerskich "zolnierzy" WiN czy NSZ, tudziez o czlonkach PPR, ktorym "dla smiechu" przybito legitymacje partyjna gwozdziami do plecow. No, ale zaraz pewnie sie podniesie krzyk, ze to PRL-owska propaganda.

RE: "Ostatni partyzant"
2005-09-29 12:48:00

nie rozczulaj się Slate tak nad tymi milicjanatami bo jeszcze się rozpłaczesz :)
Jak to zwykle w przyrodzie bywa przemoc rodzi przemoc i żadna ze stron nie patyczkowała się z jeńcami, opowiadanie że jedni byli święci bo walczyli o pokój, ład i porządek a drudzybyli świniami jest wypaczaniem historii

RE: "Ostatni partyzant"
2005-09-29 13:22:00

Nie rozczulam sie, i bynajmniej nie chodzi mi o wypaczanie historii, wrecz przeciwnie i dlatego np. sadze, ze gosc, ktory w latach szescdziesiatych, a wiec w 20 lat po wojnie, kryl sie w lesie i strzelal do przedstawicieli legalnej, uznawanej rowniez przez Wlk. Brytanie czy USA, wladzy, nie jest raczej partyzantem. Poszukalem na sieci, poczytalem sobie o Nim, patriota, tragiczny zyciorys, naprawde bylo mi go zal. Nie przecze, ze poszedl do lasu dla idei, ale od pewnego punktu, mozna by zaryzykowac twierdzenie, ze przestal byc partyzantem. Armia Krajowa juz dawno nie istniala, walki pomiedzy lesnymi, a UB/KBW/MO wlasciwie ustaly ponad dziesiec lat wczesniej, ludzie ulozyli sobie zycie, a On zyl przeszloscia. Oceniajac obiektywnie, byl bandyta w swietle prawa i to, ze poczatkowo mial dobre intencje tego nie zmienia. Pisze poczatkowo, bo pozniej to chyba nawet nie ma co mowic o intencjach poza tym, aby uciec przed milicja/przetrzymac zime w lesie.

RE: "Ostatni partyzant"
2005-09-29 14:03:00

Ale widzisz, on był bez wyjścia - poddać się - pewnie śmierć z torturami. To długie ukrywanie się to był jego pech lub jego szczęście, zależy, jak na to patrzeć.
Pozdrawiam

RE: "Ostatni partyzant"
2005-09-29 15:48:00

Oczywiscie masz racje, chodzi mi jedynie o to, ze od pewnego momentu trudno nazywac go partyzantem.

RE: "Ostatni partyzant"
2005-09-29 16:14:00

...a tym bardziej pospolitym bandytą.

Pozdro

RE: "Ostatni partyzant"
2005-09-29 20:54:00

Lokomotywa - widać że brakuje Ci argumentów, skoro swoje ataki przenosisz na adwersarzy. Widać tu naturę Zmechowca - kim później byłeś oficerem społeczo-politycznym? Twoje wypowiedzi są wypisz-wymaluj wyjęte z bełkotu politrukow.
G-no wiesz ile mam lat i nawet sie tego nie domyślasz.
Jeśli rajcują Cię takie tematy jak ten poszukaj sobie w wyszukiwrace postów o Romualdzie Rajsie ps. "Bury" lub majorze Zygmuncie szendzielarzu "Łupaszko". Będziesz miał więcej wrogów.
A do pozostałych panów takich jak Seb Blatter: nie wam oceniać kim był Józef Franczak. Tyle waszego, że sobie poklikacie na tym forum.

RE: "Ostatni partyzant"
2005-09-29 21:04:00

Gutek, może i masz rację.

"Tyle waszego, że sobie poklikacie na tym forum" - tego jednak nie rozumiem.

Pozdrawiam

RE: "Ostatni partyzant"
2005-09-29 21:10:00

Może powinienem napisać: ...ANI tym bardziej pospolitym bandytą.

Zresztą już się wypowiedziałem w tym temacie, napisałem co myślę, a do oceniania ludzi takich jak Franczak mi daleko (przynajmniej według mojej definicji tego słowa).

Bardzo podobało mi się to zdanie Boruty:
"Ale widzisz, on był bez wyjścia - poddać się - pewnie śmierć z torturami. To długie ukrywanie się to był jego pech lub jego szczęście, zależy, jak na to patrzeć."


Pozdrawiam

RE: "Ostatni partyzant"
2005-09-29 21:24:00

Witam,
Czy ktoś czytał felieton Pilcha w "Polityce" odnośnie listów Witakcego do żony?? w post scriptum Pilch nazwijmy to "zjechał" autora przytoczonego teksku jak burą sukę. Co Wy na to?
Jadzia

RE: "Ostatni partyzant"
2005-10-02 16:45:00

Mam pytanie. Skad sie biora w Polsce takie typy jak "Lokomotywa" ? 40 lat komuny jednak robi chyba swoje.

RE: "Ostatni partyzant"
2005-10-03 08:12:00

Po prostu, państwo totalitarne potrzebuje ludzi posłusznych, gotowych na wszystko, reszta jest niepotrzebna i szkodliwa (chodzi np. o ludzi wykształconych, lub mających własne poglądy).

RE: "Ostatni partyzant"
2005-10-03 08:38:00

każde państwo potrzebuje ludzi posłusznych, nie tylko totalitarne i nie myśl że demokracja dała Ci tyle wolności ile Ci sie wydaje

RE: "Ostatni partyzant"
2005-10-03 09:55:00

Nie wiem, czy wystarczająco ostro to ująłem, w każdym bądź razie przejawy jakiś poglądów światłych, nowoczesnych, czy innych były ostro tempione, np. za kawały polityczne szło się siedzieć.
Pozdrawiam
W demokracji trzeba przestrzegać prawa, natomiast w pastwie totalitarnym poperało się ludzi, którzy prawo miało gdzieś, chodziło tylko o prawidłowe wykonanie rozkazu bez rozwodzenia się nad skutkami (to zawsze było już zapewnione z góry), ani nad efektem działań.

RE: "Ostatni partyzant"
2005-10-03 10:11:00

Boruta napisał
"W demokracji trzeba przestrzegać prawa, natomiast w pastwie totalitarnym poperało się ludzi, którzy prawo miało gdzieś,"
:))) .... no tak a teraz może władza nie ma prawa gdzieś ?
to kto kręci te afery które znamy z pierwszych stron gazet, komisji śledczych itd. ?
Zastanów się jakie hobby możesz wykonywać legalnie i bez obaw ?

RE: "Ostatni partyzant"
2005-10-03 10:19:00

Akurat obecnej Polski nie można porównywać z innymi krajami zachodnimi, widzisz tylko model nasz, który od demokracji jest odległy z wieloma naleciałościami postkomunistycznymi.
Pozdrawiam

RE: "Ostatni partyzant"
2005-10-03 22:42:00

Witam.
Pozwole się sobie dorzuciś coś do dyskusji, która niby to krąży wokół "Ostatniego partyzanta" a tak naprawde zeszła na temat dojeb... Lokomotywie za jegozdanie wypowiedziane wyżej. Jakoś nie trafiają do mnie argumenty iż ma 58 lat i pranie głowy spowodowane uczelnią w której się uczył i firmie w której pracował. Jeśli ktoś na forum publicznie komentuje to w ten sposób to jego sprawa i jego zdanie. Jednak jak odrzucimy emocje i spojrzymy na sprawe trzeźwo, to biroąc pod uwage poprzednie posty - odpowiedzi Lokomotywy nasuwa się wniosek że tak naprawde to On ma racje. To może brzmi głupio i komuś się to nie spodoba ale w świetle jego odpowiedzi tak właśnie sprawa wygląda, a kto myśli inaczej jest w błędzie. Jako wojskowy, wychowany w rodzinie wojskowej z korzeniami i zasadami nie mógł postąpić w swej ocenie inaczej. Dlaczego? Ponieważ takie jest/było ustanowione prawo.
Pare dni temu rozmawiałem ze znajomym który pełnił służbe w prewncji w Warszawie, w czasie kiedy były te zamieszki z rolnikami. Sam pochodzi ze wsi i może naperda... "osiemdziesiatka" kolege taty i kolege ze szkoły. Ale takie były przepisy, rozkaz i polecenie władzy. Czy się to komuś podobało czy nie. Ustanowione prawo zostało złamane i ogień. Oczywiście można teraz do sprawy podejść inaczej ale z punktu widzenia czasu to tacy ludzie jak Lokomotywa i nasi starzy maja pojęcie jak było naprawde. Osądzając Lokomotywe pamietajcie, że w świetle prawa i przepisów, każdy kto występuje przeciw, jest zagrożeniem dla stabilnosci państwa-władzy.
A parafrazując powyższy ciekawy tekst Iglanadon-a rzekoma wolnośc nakłada jeszcze więcej ograniczeń niż niewola.

Pozdrawiam
Marek

RE: "Ostatni partyzant"
2005-10-04 15:59:00

Myślę, że nawet Ci z czytelników forum, którzy "pamiętaja" tamte czasy powinni wziaść trochę na dystans. Latwo oceniać kogoś obcego, na temat ktorej osoby jest sporo pogmatwanych i poddanych manipulacji informacji. To, ze ktos zyl w tamtych czasach nie oznacza, ze wie wszystko na ten temat :) Szczegolnie jesli w gre wchodza gierki "operacyjne" organow tamtych czasow.

Ja tylko opisze jedna rzecz. W latach 70-80 w Gdyni mieszkal czlowiek. Czlowiek ktoremu udalo sie uciec z Katynia. I co? Skonczyl jako pijak, bo ludzie poprostu wysmiewali to co mowil. Ze bzdury gada, ze chory jest itp. Mial rowniez z tego powodu inne nieprzyjemnosci. A z perspektywy kilkudziesieciu lat okazuje sie, ze ludzie jak na tamte czasy "doskolane zorientowani" mogli sie mylic.
A ten czlowiek skonczyl jak skonczyl.

Lokomotywa - nikt nie mowi, ze kazdy zabity przez UBekow i MO byl patriota. Tak samo nie mozna powiedziec ze kazdy AKowiec byl "bandyta", jak to usilnie starala sie zaprezentowac Jasnie Panujaca Wladza Ludowa (oprocz tych, ktorzy zgodzili sie przyznac do wszystkiego i zgodzic na wspolprace). Ale mowimy o konkretnym przypadku. Na to sam sobie odpowiedz.
Po wielu latach zostaje ujawnionych wiecej informacji. I tylko od nas zalezy czy przyjemiemy je do wiadomosci, czy bedziemy dalej sie ograniczac stara wiedza.

RE: "Ostatni partyzant"
2005-10-04 23:54:00

Przesledzilem temat. Gratuluje kolegom niepodleglosciowcom! Panowie AKMS i Lokomotywa zapytani o fakty schowali glowe w piasek! To typowe dla pokolenia spadkobiercow z PRL-u. Pozdrawiam milosnikow podziemia niepodleglosciowego po 1944 r.

http://www.hajnowka.pl/aktualnosci/2005/wrzesien/06/z.php

RE: "Ostatni partyzant"
2005-10-05 00:42:00

A z czym tu dyskutować? Z fanatyzmem co niektórych osób? Karty już dawno odkryte:
" ... kuli by szkoda było na ciebie".
Wszak argument to przykładny w dyskusji, która toczy się w Polsce niepodległej w roku 2005. Pewnie argument zaczerpnięty z bujnej historii co niektórych szlachetnych "bohaterów" prześladowanych za swoje poglądy.
Możnaby cytować książki i wypowiedzi świadów ale i tak reakcja będzie jedna: jad, ślinotok i hasła typu "komunistyczny bełkot,czerwona propaganda". Ale byle świstek podpisany przez byle jakiego "bohatera podziemia niepodleglosciowego" i już owacje, bo to MUSI BYĆ NAJŚWIĘTSZA PRAWDA. Wszak oni kłamać nie mogą bo to grzech! A fuj!
Hipokryzja i zaślepienie. Oto co widzę. Dlatego milcząc obserwuję wątek i uśmiecham się szczerze rozbawiony.
A paru osobom życzę aby kiedys spotkały na swej drodze takich "bohaterów podziemia niepodleglosciowego", tyle, że współczesnych. Najlepiej w ciemnym zaułku i bez świadków.

Ps. Jest fajnie!

RE: "Ostatni partyzant"
2005-10-05 22:37:00

AKMS .. a w jakich latach były wydane te książki, o których mówisz, że "możnaby cytowac tu książki i wypowiedzi świadków". Jeżeli nei chcesz już wpisywać tutaj FAKTÓW z obawy przed "jadem, ślinotokiem" to podaj tytuły, autorów i najlepiej rok pierwszego wydania ksiązek o których wspominasz i relacje świadków.. gdzie je mozna znaleźć? Gdzie Ty je widziałeś.. bo z tego co piszesz, rozumiem, że masz dotęp do takowych. Z przyjeności sam poczytam. A nuż się okaże, że masz rację i AK-WiN, Franczak i te wszystkie Łupaszki, Ognie, Orliki to banda pospolitych przestępców występujących wbrew obowiązującemu prawu podobnie jak powstańcy listopadowi i styczniowi. Co miast cieszyć sie z (nie)podległości latali z giwerą po lasach, paląc i rabując ludność cywilną tak przecież przychylną władzy ludowej. Wszak zwyciężyło "3 x tak".

Napisz tytuły i autorów, książek i wspomnień o których mówisz. I najlepiej rok i wydawcę pierwszego wydania.

RE: "Ostatni partyzant"
2005-10-06 08:12:00

Ja goraco popieram prosbe SZUKAM, AKMS prosze o tytuły tych periodyków , koniecznie z data ich pierwszego wydania( bedzie łatwiej szukac w bibliotece) zmogła mnie grypa i chetnie poczytam

RE: "Ostatni partyzant"
2005-10-06 10:42:00

Koledzy, dajcie spokój Lokomotywie i AKMS.
Co mają Wam podać? Broszurki dla oficerow politycznych na zajęcia z żołnierzami?
Przecież jeśli istnieją jakieś książki na powyższy temat, to napisane są z myślą o ukierunkowaniu czytelnika na jedynie słuszną ideologię ( o gloryfikacji "czerwonego brata" już nie mówię ).

pozdr.

RE: "Ostatni partyzant"
2005-10-06 14:14:00

A może któryś z kolegów mi wytłumaczy dlaczego wszystko co pisane przed 1989 to samo kłamstwo a po 1989 to szczera prawda w którą wszyscy MUSZĄ wierzyć? Czym różni się propaganda komunistyczna od antykomunistycznej?

RE: "Ostatni partyzant"
2005-10-06 14:58:00

Tym, że ta pierwsza jest komunistyczna a ta druga antykomunistyczna.

A tak na poważniej, to cieżko jest mówić po '1989' o propagandzie w ogóle, a tym bardziej takiej jak ta z okresu 1945-1989, kiedy to jaśnie panujący radzieccy pachołkowie cenzurowali co się dało (nie muszę pisać, że gloryfikowane było wszystko co radzieckie).

Dla Związek Radziecki to był kraj bardziej zbrodniczy nawet o nazistowskich Niemiec. Choć ich tak nie potępiono jak nazistów, z prostego względu, to oni w końcu razem z zachodnimi aliantami przyczynili się do ich pokonania i jako sojusznicy mieli swoje przywileje.

A propaganda jako taka jest, była i będzie. Przykład USA, Rosji itd. Jednak w różnej formie i skali.

Pozdrawiam

RE: "Ostatni partyzant"
2005-10-06 15:01:00

Sprostowanie:

Dla MNIE Związek Radziecki to był kraj bardziej zbrodniczy nawet oD nazistowskich Niemiec.

Zgubiłem kilka istotnych literek, które mają wpływ na czytelność tej wypowiedzi :)

Pozdro

RE: "Ostatni partyzant"
2005-10-06 15:03:00

"Tym, że ta pierwsza jest komunistyczna a ta druga antykomunistyczna."

Dziękuję - o to mi właśnie cały czas chodziło chodziło. To puenta tej i podobnych dyskusji.
Pozdrawiam.

RE: "Ostatni partyzant"
2005-10-06 15:13:00

No kurde AKMS. To podaj przykłady o jakie proszą przedmówcy i będziesz miał spokój.
Nie podasz, bo takich obiektywnych opracowań NIE MA.
Niemalże wszystko co wydrukowano przed 89' to czerwona papka. Pozostaje tyko czekać na dzieło poparte faktami ale nie takimi, które spodobają się cenzorom i władzy.

RE: "Ostatni partyzant"
2005-10-06 15:16:00

A tak na poważniej, to cieżko jest mówić po '1989' o propgandzie (...) takiej jak ta z okresu 1945-1989, kiedy to jaśnie panujący radzieccy pachołkowie cenzurowali co się dało (nie muszę pisać, że gloryfikowane było wszystko co radzieckie).

Jednak muszę się powtórzyć.

Trzeba jeszcze chyba dopisać, że ludzie, którzy mieli inne zdanie od na przykład władzy ludowej i się z tym nie kryli, byli wsadzani do pierdla lub szykanowani na różne sposoby, jeszcze wcześniej było gorzej. Jeśli ktoś był 'niewygodny' dla wspomnianego już 'rządu' był zabijany albo zsyłany na Syberię, która jakimś dziwnym trafem znajdowała się w ZSRR, ale to wcześniej.

Ale propaganda to propaganda

Pozdrawiam

RE: "Ostatni partyzant"
2005-10-06 15:54:00

No właśnie:
"Niemalże wszystko co wydrukowano przed 89' to czerwona papka"
Dla mnie natomiast, niemalże wszystko co drukują teraz to "czarna papka" i uważam, że właśnie teraz uprawiana jest najgorsza propaganda.

Odpowiadam na wasze pytanie dot. literatury. Np.
- "Polegli w walce o władzę ludową" wyd.1970 ( księga prawie 10500 nazwisk w tym 8000 cywili i ponad 2400 wojskowych)
-"Siedem rozmów z gen.dyw. Władysławem Pożogą" wyd.1987
-"W walce ze zbrojnym podziemiem 1945-1947" wyd.1970
-"Tajemnice bezpieki" wyd.1990
-"Z walk przeciwko zbrojnemu podziemiu 1944-47" wyd.1967
Nadmieniam, że pozycje 3 i 5 to w znacznej mierze wyciągi raportów, akt MO, akt sądowych, listy pomordowanych itp. Propaganda propagandą ale jeśli na wykazach wśród osób pomordowanych przez "podziemie" są kobiety i dzieci to dla mnie sprawa nie jest polityczna- to zwykły bandytyzm. I pewnie zaraz sie okaże, że to KBW dokonało zbrodni zrzucając winę na "bohaterów podziemia".

Eh, pozdrawiam.

RE: "Ostatni partyzant"
2005-10-06 16:14:00

Zgadzam sie AKMS, teraz wydaje sie panowac przegiecie w druga strone, kazdy bandzior spod znaku NSZ czy WiN jest teraz rycerzem bez skazy, walczacym o wolna Ojczyzne. Sorry, ale z opowiesci mojej rodziny wylania sie nieco inna historia. Obwieszeni ryngrafami z Matka Boska, w przedwojennych rogatywkach, wychodzacy z lasu bandyci, zabijajacy chlopow ktorzy przyjeli ziemie z reformy rolnej. Milicja i KBW, na ktorych tak narzekacie, czesto bronili zwyklych ludzi i nie "rekwirowali" calego dobytku, czesto wraz z zyciem.

Niedlugo sie tez pewnie okaze, ze i Jozef Kuras zostanie patronem jakiejs szkoly (a moze juz nawet i zostal).

RE: "Ostatni partyzant"
2005-10-06 16:14:00

AKMS napisał :
"Propaganda propagandą ale jeśli na wykazach wśród osób pomordowanych przez "podziemie" są kobiety i dzieci to dla mnie sprawa nie jest polityczna- to zwykły bandytyzm."
AKMS - postaraj się zrozumieć realia tamtych czasów, pospolici przestępcy podszywali się pod "leśnych" bo to było dla nich wygodne, było bardzo wiele przypadków kiedy to milicjanci czy UB-ole po pracy grasowali sobie po sąsiednich powiatach gdzie ich nie znano i rabowali ile wlezie podając się za WiNowców i inn.
Władzy też było wygodnie wszystko zwalić na podziemie zbrojne ze względów których chyba nie muszę tłumaczyć.
A realia były jakie były .... w kraju brakowało wszystkiego oprucz broni - co zaowocowało tym że mieliśmy mały dziki zachód,szczególnie na ziemiach odzyskanych.
I nie mów że tera też jest cenzura "tylko czarna" - owszem pewna minimalna jest ale możesz pisać i mówić o czym Ci się podoba, masz dostęp do wszelakiej literatury, możesz poczytać o Waffen SS, wojnie bolszewickiej, zbrodniach Stalina itp. - nie ma już tematów tabu jak w czasach gdy wydano twoje lektury

RE: "Ostatni partyzant"
2005-10-06 16:27:00

...i możesz czytać i porównywać i wyciągać własne wnioski, dlatego bez sensu jest Twoja opinia, że teraz jest taka propaganda jak w PRL-u, tylko skierowana w inną stronę (bądź jest innego koloru).

To do AKMS.

Pozdro

RE: "Ostatni partyzant"
2005-10-06 17:24:00

AK i WiN to BOHATERZY ! CHWALA IM !
Zas PPR,KBW,PZPR,UBP-UB,MO,ORMO,itd. to platna banda pacholkow Rosji ! Hanba zdrajcom !

RE: "Ostatni partyzant"
2005-10-06 17:28:00

Iglanadon, już kiedys napisałem, że nie uważam WSZYSTKICH poakowskich "lesnych" za bandytów. Chodzi mi tylko o fakt, że dzis gloryfikuje sie jako bohaterów WSZYSTKICH (!!!), którzy mieli na pieńku z PRL -obojętnie czy walczyli o Polskę czy mordowali i gwałcili dla pieniędzy! Chodzi mi o to, że właśnie tacy, którzy bali sie strzelać do uzbrojonych Niemców czy Rosjan w otwarej walce ale łatwo im przychodziło mordowanie "za zdradę" chłopów, dzis pozuja na bohaterów, wydaja sfałszowane wspomnienia i chca uprawnień kombatanckich. Tacy ludzie szkodza wizerunkowi żołnierzy niepodległościowych.
A im dalej od wojny tym wiecej takich "kombatantów".

RE: "Ostatni partyzant"
2005-10-06 17:30:00

Czeczen, proponuje spytać mamę, czy możesz bawić sie Jej komputerem przed odrobieniem lekcji.

RE: "Ostatni partyzant"
2005-10-06 17:45:00

Zapisz sie do SLD,tam jest twoje miejsce..pajacu !

RE: "Ostatni partyzant"
2005-10-06 17:52:00

Hmmm, cóż za błyskotliwość wypowiedzi i jaki wkład w dyskusję. Ktoś kiedys napisał:
"Nie dyskutuj z idiotą, bo sprowadzi cię do swojego poziomu a później pokona doświadczeniem"
Tak, że możesz się nie starać, nie dam się sprowokować i nie zniżę się do twojego poziomu.
Pozdrawiam "dorosłych" uczestników dyskusji.

RE: "Ostatni partyzant"
2005-10-06 17:58:00

Ok ! Juz nie bede dyskutowal z idiota,hehehe...

RE: "Ostatni partyzant"
2005-10-06 18:06:00

Gdyby glupota miala skrzydla, to niektorych z dyskutantow trzeba by z procy karmic :). Po co mozg, jak sie ma slogany:

"AK i WiN to BOHATERZY ! CHWALA IM ! Zas PPR,KBW,PZPR,UBP-UB,MO,ORMO,itd. to platna banda pacholkow Rosji ! Hanba zdrajcom !"

Dorzuc moze jeszcze, np. PPS ze zdrajcami typu Stefan Okrzeja :P

Odnosnie "Platnej Bandy ..." to w oryginale "Platni Zdrajcy Pacholki Rosji" bylo moze nie zabawne, ale chociaz w miare inteligentne, ale widocznie niektorym nie udalo sie dostrzec, powiedzmy, drugiego dna.

RE: "Ostatni partyzant"
2005-10-06 22:25:00

Wątek jest o Franczaku. Kto zaczął mówić/pisać o 'gloryfikowaniu leśnych bandytów'?

Pytanie nie do końca retoryczne.

Pozdro

RE: "Ostatni partyzant"
2005-10-07 07:28:00

Czytaliście może Heleny Bobińskiej "SOSO" ;-)).
POzdrawiam

RE: "Ostatni partyzant"
2005-10-07 10:35:00

"Tacy jak on zawsze dotrzymuja slowa" :))))

cytat z pamieci, czytalem jakies 20 lat temu, znalezione na makulaturze.

Pozdrawiam

RE: "Ostatni partyzant"
2005-10-07 10:51:00

Nie pamiętam, skad to dorwałem, ale czytać, to już mi sie nie chciało.
Pozdrawiam

RE: "Ostatni partyzant"
2005-10-07 15:56:00

Eee, no co Ty? Super bylo, i rewolucje rozkrecal i rodzicom pomagal i najlepszym uczniem byl i jeszcze czas znalazl zeby sie mlodszymi kolegami zajmowac, pograc z nimi w pilke :P

RE: "Ostatni partyzant"
2005-10-07 16:01:00

Odpowiadajac na nie do konca retoryczne pytanie Seb Blattera:

Trudno oddzielic jedno od drugiego. Zreszta to chyba ciekawszy rozwoj tematu, w sumie ile razy mozna czytac posty typu "byl bohaterem" albo "byl bandziorem".

pzr

RE: "Ostatni partyzant"
2005-10-09 00:52:00

Uff, gorący temat...
Zastanawiamy się tutaj czy był bandziorem czy ostatnim-który-odważył-się-walczyć-do-końca... Zakładamy (my forumowicze), że nie miał moralnego prawa być reprezentantem wolnej Polski w tym czasie, ponieważ zabijał funkcjonariuszy MO i UB oraz napadał na konwoje z gotówką. Zakładamy również, że miał moralne prawo osamotniony walczyć o to, co z wolnej Polski zostało, ponieważ nowa władza była karykaturą praworządności. Można się spierać, czy źródła IPN są wiarygodne. Można się spierać, czy źródła, na podstawie których przygotowano artykuł są prawdziwe i zostały rzetelnie oraz rozważnie przeanalizowane. Można przyjąć do wiadomości lub nie, że był takim samym bandytą (bez podawania faktów), jak funkcjonariusze NKWD. OK, nie twierdzę, że wszyscy ci, którzy ukrywali się w lasach w czasie II WŚ i tuż po jej zakończeniu to były same aniołki...

Zakładając jednak, że autor arykułu przygotował się do jego napisania rzetelnie, to jest jedna rzecz, która mówi bardzo wiele o osobie "Ostatniego partyzanta". Mianowicie, ustne przekazy ludzi, którzy Franczaka pamiętają. W artykule nie pojawiają się opinie negatywne na temat jego osoby (choć nie należy wykluczyć, że nie znajdą się tacy rozmówcy). Gdyby był rzeczywiście typem spod ciemnej gwiazdy, to pamięć o nim nie byłaby tak żywa wśród osób z okolic, gdzie się ukrywał. Uważam, że jest to istotny argument za tym, że ukrywał się ze względów politycznych a nie kryminalnych oraz za tym, że oczernianie jego osoby jest nieuprawnione. Teraz jednak ktoś powie: ale przecież zabijał, napadał na konwoje itd. No cóż, ukrywanie się przed przedstawicielami władzy niesie ze sobą dylematy, np. albo oni mnie zastrzelą albo ja ich... A co się wtedy wybiera: ja ich...

RE: "Ostatni partyzant"
2005-10-10 14:53:00

"Mianowicie, ustne przekazy ludzi, którzy Franczaka pamiętają. W artykule nie pojawiają się opinie negatywne na temat jego osoby (choć nie należy wykluczyć, że nie znajdą się tacy rozmówcy). Gdyby był rzeczywiście typem spod ciemnej gwiazdy, to pamięć o nim nie byłaby tak żywa wśród osób z okolic, gdzie się ukrywał. Uważam, że jest to istotny argument za tym, że ukrywał się ze względów politycznych a nie kryminalnych oraz za tym, że oczernianie jego osoby jest nieuprawnione."

Ale przeciez, o ile dobrze pamietam artykul, sa to glownie opinie jego narzeczonej, totez sa one a priori nie obiektywne. Zreszta caly artykul jest raczej napisany w celu wykreowania kolejnego bohatera podziemia antykomunistycznego (ktore wowczas przeciez juz nie istnialo). Tak samo jak spotyka sie artykuly wychwalajace pod niebiosa "Ognia", a przemilczajace niektore z bardziej kontrowersyjnych faktow, typu zabijanie ludzi za zydowsko brzmiace nazwiska, tortury typu rozdzieranie ludzi miedzy dwoma sosnami, maniakalna pogon za stopniami wojskowymi (w polskim wojsku rzadko ktory kapral z piecioma klasami szkoly podstawowej awansuje do stopnia plukownika), wyrok wydany przez AK i takie tam.

Co do motywow politycznych, to niby jaki byl jego program polityczny? Walka polityczna ma to do siebie, ze chce sie osiagnac jakis, mniej lub bardziej realny, cel. Przykladowo Jozef Pilsudski tez napadal na przedstwicieli legalnej wladzy, rabowal banki, m.in. Roman Dmowski nazywal go "Bandyta spod Rogowa", ale wszystko to mialo jakis cel, ktory choc wowczas raczej nie wydawal sie realny to jednak istnial. Natomiast "ostatni partyzant" generalnie ganial sie po lesie z milicja i wydaje sie ze nie mialo to wiekszego znaczenia politycznego. Co wiecej, rowniez milicja chyba nie traktowala tego zbyt powaznie, gdyby byla to sprawa priorytetowa, to nie bawiliby sie w podsluchy, tudziez szukanie konfidentow, a po prostu zorganizowali by oblawe i tyle. Wiem, ze zaraz ktos powie, ze ludzie by go ostrzegli, ze znal las i takie tam, ale zarty na bok, chlopcy z KBW to tez nie byli harcerze i na swojej robocie sie znali, po potyczkach z UPA nie byloby to nic nadzwyczajnego.

Natomiast co do pamieci ludzi, to roznie bywa. Poza tym donos na niego zlozyl czlonek bliskiej rodziny, a jak sie potem mozna domyslac z niewielkich wyrokow dla wiekszosci zamieszanych, nie byla to jedyna osoba donoszaca. Co za tym idzie, mozna wnioskowac, ze przynajmniej czesc ludzi blisko z nim zwiazanych miala dosyc konspirowania i wolala po prostu zyc normalnie.

Pozdrawiam

RE: "Ostatni partyzant"
2005-10-10 15:17:00

On liczył, że komunizm może jednak sie skończy, i sie skończył, a po za tym, to sądzę, że już w 1945 roku był poszukiwany i pewnie by go wykończyli, więc o co on walczył?
O wolność dla siebie i trochę też dla innych i za to zginął.
Pozdrawiam

RE: "Ostatni partyzant"
2005-10-10 15:34:00

Slate napisał :
"...nie byla to jedyna osoba donoszaca. Co za tym idzie, mozna wnioskowac, ze przynajmniej czesc ludzi blisko z nim zwiazanych miala dosyc konspirowania i wolala po prostu zyc normalnie."
No jeżeli po doniesieniu na kogoś i to jeszcze zakończonym śmiercią można żyć normalnie to pozwól że Twoją moralność pozostawię bez komentaża
Faktem jest że Józef Kuraś "Ogień" ma po dziś dzień tylu zwolenników co przeciwników, nawet teraz w okolicach w których się ukrywał nie jest postacią jakoś szczególnie dobrze ocenianą

RE: "Ostatni partyzant"
2005-10-10 15:42:00

Hmmm... liczenie na rychly koniec komunizmu w latach szescdziesiatych, tuz przed dojsciem "Partyzantow Moczara" do wladzy...

Co do bycia poszukiwanym, to o ile pamietam artykul, to w pewnym momencie byla mozliwosc ujawnienia sie (po 1953 pewnie), ktora doradzal mu adwokat, ale wowczas nie byl juz w stanie zrezygnowac z zycia w lesie.

Natomiast co do walki o wolnosc dla innych to niby w jaki sposob? Strzelajac do chlopcow z milicji, urodzonych po wojnie, wychowanych w PRLu? W 63 roku zylo juz cale pokolenie urodzone po wojnie lub w trakcie, ludzie dla ktorych PRL byla jedyna ojczyzna jaka znali.

RE: "Ostatni partyzant"
2005-10-11 05:59:00

Jeżeli sprawa Franczaka,jest tak samo zagmatwana jak sprawa mjr.,,Ognia" to myślę że najwyższy czas zakończyć tę dyskusję.Nie nam ich osądzać.Nie mamy wiedzy i takich doświadczeń,a przede wszystkim moralnego prawa. Kontynuacja tego tematu przestaje być rzeczową dyskusją a, staje sie jedynie słownymi przepychankami, kto jest mądrzejszy,kto ma rację. Czy nikt nie widzi tragedii tych ludzi?
I na koniec Slate powiedz skąd wziąłeś informacje o tym że mjr.,,Ogień" rozdzierał ofiary między dwoma sosnami i był takim maniakiem?Podaj proszę konkrety, bo widzę że znowu ,,ktoś" zaczyna wylewać komunistyczne szambo...

RE: "Ostatni partyzant"
2005-10-11 07:18:00

też bym chciał poczytac jak to było z tym rozdzieraniem - nic o tym nie słyszałem.
Ogiń rozpoczął działalność dla AK od likwidowania konfidentów, zresztą robił to tak zapamietale że przy okazji rozwalał wszystkich z którymi miał jakieś prywatne porahunki, z tej właśnie przyczyny w pewnym momencie drogi Ognia i AK w pewnym momencie sie rozeszły, a jego oddział działał jako niezrzeszony - samo AK nie chciało firmować takiej działalności (to już o czymś świadczy)
Pod koniec wojny oddział Ognia ponownie znalazł sie przynajmniej operacyjnie pod AK ale panowała między nimi atmosfera niechęci i wzajemnej nieufności, może to się wydać dziwne ale nie bez znaczenia były tam też różnice klasowe, był przy tym bardzo ostrożny, były przypadki że gość który chciał wstąpić do ich oddziału był po prostu rozwalany na miejscu, gdyż bano sie że może być to wtyczka urzędu bezpieczeństwa - tak rozwalili jednego młodego księdza

RE: "Ostatni partyzant"
2005-10-11 11:27:00

Witam,

Co do tortur z rozdzieraniem miedzy sosnami, to o ile dobrze teraz pamietam, to z "rewizji nadzwyczajnej" ladne pare lat temu poswieconej "Ogniowi", ale tez z opowiesci ludzi, ktorzy walczyli po drugiej stronie (KBW). Oczywiscie teraz trudno udowodnic tego typu przestepstwa, niemniej jednak o torturowaniu jencow pisze kilku autorow, choc pewnie zostana zaliczeni jako "komunistyczne szambo". Co do AK, to drogi sie rozeszly raczej z powodu, iz "Ogien" nie byl w stanie sie podporzadkowac dowodcy ("Zawiszy" z AK), a bezposrednim powodem wydania wyroku smierci bylo rozbicie obozu "Zawiszy". Co do klasowych roznic, to raczej trudno sie dziwic, w AK, jak i w kazdym Wojsku Polskim od oficerow jednak wymagano pewnego poziomu tudziez wyksztalcenia, a awansy byly raczej powolne (np. wcale nie tak duzo absolwentow podchorazowki "Agricola" zostalo oficerami, a ci, ktorzy zostali, to zostali oficerami "czasu wojny"). Co do "rozwalania", to pomijajac kwestie antysemickie, jak np. atak na sierociniec dla dzieci zydowskich (27. VIII. 1945, dzieci zostaly obronione przez funkcjonariuszy UB), to dowodca, ktory zezwla dowodcom kompani na wydawanie wyrokow to po prostu bandyta. Nawet podczas okupacji likwidacja "w imieniu Polski Podziemnej" byla poprzedzona wyrokiem sadu. Zreszta pozwole sobie przytoczyc fragment dziennika prowadzonego przez ognia:

10 XII 1945 - Sowińska , Nowy Targ , PPR . Śmierć . Buła , Krościenko , śmierć . Katarzyna Waksmund , śmierć . Podejrzana . Brzuch jak stołek . Dwojaczki ? Ludzie ślimaki . Lepiej niech niewinny zginie , a obóz nie może być zdradzony . Sumienie ? Wolność . Nie dałem się sumieniu . Katarzyna na słupie telegraficznym . Lew nie chciał wykonać . Kulka . Baba spotkała mnie na ulicy . ?Kas mojego chłopa zabił ?? ? Głupia . Bedziesz się żeniła drugi raz?.

Pomijajac fakt raczej oczywistych brakow w mowie ojczystej, wydaje sie budzic raczej przerazenie, ewentualnie niesmak.

Pozdrawiam

(Przepraszam za brak polskich czcionek)

RE: "Ostatni partyzant"
2005-10-12 06:21:00

Kolego Slate!Chciałem dodać kilka sprostowań do twojej wypowiedzi o mjr,,Ogniu", ponieważ fakty które podałeś wg. mnie bardzo wypaczają obraz tego człowieka( podobieństwo ze sprawą Franczaka?).Pisząc o ,,komunistycznym szambie" nie miałem na myśli ofiar, jedynie myślałem o ,,wypocinach " niektórych autorów, którzy robili wszystko co możliwe aby zohydzić obraz Kurasia.Jak widać udało im się znakomicie, gdyż stereotypy ciągle żyją. Absolutnie nie twierdzę że Kuraś był aniołem i zarazem wzorem do naśladowania.Tak nie było!,,Ogień" był znanym dowódcą partyzanckim,niepokornym, wolnym człowiekiem, który w swoim czasie miał naprawdę wielkie wpływy na Podhalu. Czy to sie komuś podoba czy nie miał w pewnym czasie tak wielkie poparcie ludności, że PPR w nowotarskiem zaczęła ...schodzić sama do podziemia.Tego poparcia nie da się uzyskać represjami, mordami i tym wszyskim co zarzucają mu czerwoni ( Niemcy chcieli to zrobić w 5 lat, a Ruscy w 50 i co?)Ale nie o tym mowa.Jeżeli jest ktoś chętny to może zrobimy osobny wątek o ,,Ogniu" i podziemiu powojennym. Teraz chciałem jedynie odpowiedzieć na to co pojawiło się w twojej wypowiedzi.
1.Tortury z rozdzieraniem między drzewami.To jak uczą nas autorzy raczej wynalazek ukraiński.Nigdy o tym nie słyszałem poza informacją u p pułk.UB Wałacha( człowieka który napisał ,,Był w Polsce czas", książkę o tym jak walczył z ,,Ogniem"). Z kart tej książki można sie wiele dowiedzieć, a jeszcze więcej od ludzi którzy nic nie wiedzieli ale ją przeczytali i nagle odzyskują pamięć. Sama pozycja nie jest zła wg. mnie warto ją mieć ale,zawiera mnóstwo przekłamań, które myślącemu człowiekowi mają usprawiedliwić działania UB,zohydzić Kurasia i pokazać że inaczej się nie dało.
2.Torturowanie jeńców.Tortury to szerokie pojęcie. Czym innym jest parę szturchańców,a czy innym zrywanie np. paznokci.To pierwsze zdarzało się na pewno.Czy UB i KBW postępowało inaczej?
3.W czasie okupacji ,,Ogień" podporządkował sie AK i był bardzo dobrym żołnierzem.Po śmierci por. ,,Lecha"( pierwszego jego dowódcy)i przeniesieniu por. ,,Adama"( drugiego dowódcy) do odziału przybył nowy dowódca por. ,,Zawisza". Wraz z jego przybyciem rozpoczał się okres konfliktów i coraz większej niechęci.Nie chodzi tu o samego ,,Ognia" ale też o jego ludzi, których Zawisza zaczał traktować jak bydło.Jego sanacyjne przyzwyczajenia nie pozwalały mu odróżnić lasu od koszar.Przykładów można podawać wiele.
4. Wyrok od AK. Istotnie podobno wydano na ,,Ognia " wyrok śmieci za utratę obozu. Sam wyrok podobno został w późniejszym okresie anulowany.To szeroki temat.
5.Atak na sierociniec. Nie był to atak, tylko ostrzelanie budynku w którym rzeczywiście znajdowały się żydowskie dzieci...ale także obsada UB.! Tu chodziło raczej o demonstrację a nie nowy holokaust.
5.,,Ogień" nie pozwalał dowódcom kompanii samodzielnie wydawć wyroki śmierci.Jeżeli tak się działo to musieli z tego powodu się tłumaczyć.W sporadycznych przypadkach było inaczej.
6.Dziennik ,,Ognia". To poprostu kopia dziennika, który podobno zaginął. Gdzie jest wiedzą tylko komuniści. Wałach jak sam przyznał przepisał go własnoręcznie i z pewnościa okrasił go własną twórczością, której próbkę podałeś powyżej. Proszę porównać także z dziennikiem opublikowanym prze P Machejka w ,,Rano przeszedł huragan". To dopiero zgroza! Drogi Slate cytujesz książkę człowieka, który w 1989 roku trzęsąc się o swoją dupę usiłował ratować się obiecująć synowi Kurasia że wskaże miejsce pochówku jego ojca. Dał mu nawet słowo honoru.W momencie kiedy zorientował się że nic w Polsce się nie zmnieniło i nikt go nie chce rozliczać, z uśmiechem na twarzy powiedział p . Kurasiowi że nie pamięta a słowo które dał to słowo ...ubeka! Takich ludzi niestety zacytowałeś.
To by było na razie na tyle powodzenia w docieraniu do prawdy. Służę pomocą.Czołem! Zagoszcz
Ps.Mam teraz utrudniony dostęp do sieci ale będę się starał kontrolować sytuację.

RE: "Ostatni partyzant"
2005-10-12 07:07:00

Do kol. Iglanadona! Witam! Co do rozdzierania to opisałem problem juz powyżej. Z przykrością jednak musze stwierdzić że piszesz trochę zbyn ogólnie na temat ,,Ognia" co w tym przypadku jedynie stawia go w złym świetle. Mam nadzieję że nie o to ci chodzi.Twoja pobieżność i osądy łatwo mogą zmienić się w oszczerstwa. Uwaga.Ślisko!Może trochę uzupełnię twoją wypowiedź.
1.Ogień nie rozpoczał działalności dla AK od rozwalania ludzi. Przyłączył się do tworzącego się oddziału Ak i wpełni uczestniczył w jego działaniach.Partyzantka to nie tylko rozwalanie ludzi.
2.Przyczyną rozejścia się Ognia z AK był konflikt z dow. oddziału por. Zawiszą i jego następstwa a nie jak piszesz jego rozwalanie ludzi i szarganie imienia AK.
3. Nigdy oddział Ognia nie znalazł się już pod zależnością AK.
4.Rożnice klasowe?W AK byli tylko inteligenci a chłopi byli gdzie?To tylko jeden z przykładów podawanych jako tło konfliktu z por.Zawiszą.
5.Przypadek z księdzem.Nie był księdzem tylko klerykiem i rzeczywiście szukał kontaktu z partyzantami.Wg świadków został zastrzelony na wyraźną i usilną prośbę kobiety w której domu się zatrzymał, która bała się że jest wtyką bezpieki i na nia doniesię że ma kontakty z leśnymi.Nie takie numery robili komuniści aby wejść do oddziału!Miał poprostu pecha, a tak naprawdę to nie wiadomo nawet jak się nazywał i kim naprawdę był.Smutne ale prawdziwe.
Tak więc proszę o przemyślenie swoich wypowiedzi chyba że mają za zadanie jedynie oczerniać i potępiać.
Ps. Czy możesz do mnie napisać na pocztę?Może mamy jakieś wspólne zainteresowania? Pozdr. Zagoszcz

RE: "Ostatni partyzant"
2005-10-12 14:02:00

Witam,

Mysle, ze pomysl nowego watku jest dobry, mam nadzieje na ciekawa dyskusje (i poszerzenie moich wiadomosci oczywiscie).

Pozdrawiam

RE: "Ostatni partyzant"
2005-10-12 14:05:00

Otworzylem nowy watek "Ogien" Partyzant Podhala.

Zapraszam

RE: "Ostatni partyzant"
2005-10-20 08:32:00

Witam, chciałem poinformować (mam nadzieję że nie dubluję tej informacji ;) o wydawnictwie, które dokładnie porusza ten temat: http://www.historyton.pl/catalog/product_info.php?products_id=1865

pozdrawiam!

RE: "Ostatni partyzant"
2007-09-30 14:50:00

Dzisiaj - dopiero znalazłem ten wątek, lecz aby nie być oskarżonym przez różne "swołocze" o groźby karalne, powiem tak;
Kuli z pewnością nie pożałowaliby na takich jak (nicki 2 - adresatów - wynikają z treści wątku) - Żołnierze wyklęci
http://podziemiezbrojne.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?170609
Nie pożałowaliby, gdybyście stanęli z nimi do równej walki, nie zaś tak, jak to było w UB-ckim zwyczaju - strzelali w potylicę.
Jeżeli chodzi o argument rozczulającego "żalu" za milicjantami poległymi w walce, i ich "osieroconymi dziećmi" to wiesz... jakoś nie czuję takowego.
Uważam, że każdy ma w życiu możliwość wybrania drogi, tacy jak wy wybrali, zapisując sie do różnych, ZOMO, PZPRów, UB, czy nawet tylko milicji. Wybraliście, ciemiężyliście swój naród, zwalczaliście razem z waszym czerwonym bratem wszelka opozycję, by dzisiaj w wolnej Polsce, z "podniesionym czołem" - "bohatersko" nazwać żołnierzy AK, ZWZ czy WiN - bandytami...
Postpartyjny PZPR-owski bełkot - przy pomocy którego argumentujecie, iż nie byli Oni żołnierzami, tylko "bandytami", strzelającymi do was, i "rabującymi" wasze banki - dowodzi jak bardzo upodlona została (na pokolenia, wręcz) wasza etyka. Tę zgniliznę etyczną, przekazaliście (razem z nasieniem i mlekiem waszych wybranek) swojemu potomstwu, które (niestety) z dużym prawdopodobieństwem będzie "kontynuatorem" waszego rachitycznego światopoglądu...
Na szczęście, jednak - dla młodych, (waszych dzieci), nie jest to skaza genetyczna. Wierzę, że wstyd - którego wy nie macie - (UB-cy, oficerowie polityczni, i cała pozostała post PRL-owska hałastro aparatczyków) - będzie udziałem waszych potomnych. Wierzę, że wielu z nich będzie odczuwało wstyd za was, że będzie on na tyle duży, by powetować jego brak w waszych sumieniach...
Na koniec, powiem, jeszcze jedno. W czasach waszej świetności, poniewieraliście, opluwali i mordowali wszystkich - którzy ośmielili się tylko "MYŚLEĆ INACZEJ"
Niech no któraś "LOKOMOTYWA" w tym wątku powie nam, czy np. w 1956r (roku aresztowania na Zamojszczyźnie por. Stefana Kobosa - Wrzosa) ktoś mógł bez ryzyka (jak wy na tym forum) nazwać "siepaczy z KBW" po imieniu (tzn powiedzieć o nich "bandyci")

I to jest cała prawda o czasach i sprawiedliwości. Wy - mogliście zabijać w imię waszej chorej "sprawiedliwości społecznej"... Wam nawet "retoryczna" kula, której ktoś "żałuje" - kojarzy się z "groźbą karalną"

Ja - do takich jak wy, gdybym miał strzelać to tylko z gówna...
Czy to jest groźba karalna - Lokomotywy i AKMS-y różne?
---
Informuję, że NIE, jedynym moim celem przy takim "strzale" byłby tylko smród i napiętnowanie was, tak, byście poczuli sie zawstydzeni, jeżeli nie swoimi poglądami - to przynajmniej odrażającym zapachem...

RE: "Ostatni partyzant"
2007-09-30 19:40:00

Amen wylye Amen....

RE: "Ostatni partyzant"
2007-09-30 20:20:00

Wylye: bravo, chylę czoła. wyjąleś mi to z ust. Pozdrawiam i niech szczekają ( niektórzy).

RE: "Ostatni partyzant"
2007-09-30 20:22:00

Wylye: bravo, chylę czoła. Wyjąleś mi to z ust. Pozdrawiam. Trzymaj sie.

RE: "Ostatni partyzant"
2007-09-30 21:15:00

ojoj co temat czytam na tym forum o podziemiu powojennym to ciekawszy i ostrzejszy.

AKMS, wiesz doskonale, że po wojnie było band po lasach od gnoma. Dawni volksdojcze, pospolici bandyci - niemcy wypuszczali ich z więzień o ile dobrze pamiętam (patrz scena z Hubala). Broni było multum, twojego dziadka świętej pamięci mógł zabić naprawdę każdy. Ale przecież takie bandy się długo nie utrzymywały w lesie. W czasie wojny ludność szła po pomoc do partyzantów-żołnierzy wrześniowych (patrz scena z Hubala) bo im ufali. I były likwidowane różnorakie bandy złodziei i morderców - nawet żydowskie się zdarzało. I co? Pół wioski ukrywało żydowskie dzieci pod podłogą, a przyszli skądś ich ziomkowie i zrobili jakiś rabunek/morderstwo - często proszono wtedy przecież AK o pomoc. Albo "polacy" z silnie wschodnim akcentem zlatujący na spadochronach i wyskakujący w 43r z parcelacją działek oraz denuncjujący wieśniaków na gestapo (ocośtam) nie chcących im dać aprowizacji. Też poszło kupę takich do piachu - co nie przeszkodziło wcale w kilku akcjach antyniemieckich połączyć się dowództwu AK i GL i wspólnie walczyć! A po wojnie takich bandytów to łapano na pęczki, bo każdy wieśniak wydawał ich władzy. To, że się partyzanci ostali tak długo, to zasługa tego, że ich społeczeństwo mocno popierało. Taki strasznie zły szatan "Ogień" to by musiał chyba wymordować pół Podhala żeby nie zostać zadenuncjowanym. Prosta sprawa! Polacy ich znali jako bohaterów Ojczyzny, ufali im, i ich chronili. Teraz nagle się ich coraz więcej ukazuje? Kombatantów? A kiedy się mieli pokazać? Po 89 jeszcze rządził Kwach, SLD itp. Owszem są przegięcia, że ktoś 2 razy poleciał z mlekiem do lasu i teraz chcą rentę.
Ale zawsze tak będzie! Przypomina mi się tragedia z 11.09 jak na listy zaginionych jakieś imbecyle wpisywali "Myszka Mickey". Człowieka nie zrozumiesz, zawsze się znajdzie ktoś dążący do zysku kosztem innych! ZAWSZE i w każdym KRAJU. I wcale to nie znaczy, że nie możemy złożyć hołdu Akowcom, Winowcom, NSZtowcom, bo wśród kombatantów pewnie masa uzurpatorów jest i morderców. Złych ludzi to kapowano na posterunek MO co godzinę i wiedziano do jakiego lasu iść na polowanie.
A że Lalusia musiał 63 szwagier dopiero zakapować, no to naprawdę jest coś na rzeczy.

Były amnestie, chyba ze 3. I poszło wielu młodych z lasu do nauki i pracy, własnymi rękoma odbudowywać Kraj. I ja Ci mówię - poszliby WSZYSCY budować nową Warszawę, gdyby im dano prawo do życia. A nie podział na przykład: gwałtowna zmiana ustroju, AKMS ma 7 lat i idzie do szkoły, ale jego tata jako wykształcony w poprzednim systemie już może stanowić zagrożenie dla nowej władzy. I to jest takie dziwne, że ta część całego państwa podziemnego, doskonale wiedząc jak kończy większość amnestyjnych wolała siedzieć w lesie, żyć i umrzeć przynajmniej w walce a nie od kuli w łeb?
I to jest takie dziwne, że oddziały rozwiązane 44/45 na nowo się formują już po wojnie bo widzą na przykład sąd polowy "Waltera"? Bo chcą żyć, a jako oficerom wykształconym w "Pańskiej Polsce" się tego zabrania?
I 2 miliony ludzi uciekło zanim uszczelniono granicę. Też się mylili i byli zbrodniarzami?

ech no drażliwy temat... ale taka już nasza historia. Pod tym względem Stalin i Hitler mogliby się cieszyć - 62 lata po wojnie, a Polacy dalej k*** nie wiedzą o co biega.

RE: "Ostatni partyzant"
2007-09-30 21:35:00

A jeszcze przypomnę, że pierwsze kary śmierci w Lublinie okresu "historycznego manifestu PKWN" były za "słuchanie Radia Londyn", w chwili gdy Anglia i Ameryka jest głównym sojusznikiem ZSSR i ślą setki ton sprzętu do Murmańska.

Nie no naprawdę wspaniały system! a jakie wspaniałe możliwości to rysuje dla przyszłego BYCIA wrześniowo-leśnych oficerów w 'wolnej' Polsce! ah ah...

RE: "Ostatni partyzant"
2007-09-30 21:54:00

Cały czas negatywne emocje, życzenie kuli, ekstrementów, i dlatego powiem nie podobało mi się mister wylye, demagogiczny bełkot tym razem z twojej strony. Najlepiej to zawrócić koło historii, członków PZPR, funkcjonariuszy milicji od razu powiesić.

Teraz łatwo pisać z domu w kapciach o tym co było 50 lat temu, jak się nie ma pojęcia o tamtych czasach. Nikt z wypowiadających nie żył w tamtych czasach i łatwo prawić.
Sytuacja była mocno złożona i były pewne okoliczności historyczne, które determinowały tamtą rzeczywistość i inaczej być nie mogło. Nie mogło i koniec.
I nie można generalizować i od razu wrzucać do poszczególnych worków, wszystkiego i tak do końca nie wiemy.

Z przyzwoitości nie zapytam, za jakiego ustroju się na świat przyszło, gdzie się urodziło, szkoły gratis pokończyło.

RE: "Ostatni partyzant"
2007-09-30 21:56:00

Acer - jednak podatki, z których płacono na szkoły nie były gratis ;)

RE: "Ostatni partyzant"
2007-09-30 22:17:00

Teraz też płaci się podatki, tylko niestety podstawowe usługi państwa też za chwilę staną się wysoce płatne.
Służba zdrowia w zasadzie już, niedługo szkolnictwo, itp.

I dosyć tego, a wątki takie jak ten prawie zawsze stają się absurdalnymi seansami nienawiści. Ja wysiadam.

RE: "Ostatni partyzant"
2007-09-30 22:19:00

Rzecz w tym, Panowie, (i Panie) że można sie zgodzić z tezą, iż historia, nie jest "ani czarna ani biała" (vide - jaskrawy przypadek Pawło Szandruka - kawalera Virtuti Militari, ostatniego dowódcy... 14 Waffen SS - czy tego, czym ona była pod Kalgenfurtem w maju 45r)rzecz w tym, że powinniśmy reagować na tego typu zaczepki - zdecydowanie. Tacy różni "Lokomotywnicy" nie mogą i nie powinni "chodzić w śród nas - z podniesionym czołem" Nie nawołuje bynajmniej do linczu! Idzie o to, by czuli i widzieli naszą pogardę. Niech... żyją 100 lat w wolnej Polsce. Niech jednak "pełzają" ze swoimi poglądami - tak, jak tylko... "gadom" przystało.
Mówmy im to w twarz:
"Ludzie na służbie aparatu PRL, wszyscy bez wyjątku - poprzez przynależność do PZPR-u i wszystkich jego służb - ponosicie winę za 60 lat upodlenia Polski. Wielu z was ma krew na rękach. Sama tylko "niewinna" przynależność do PZPR, była w swojej masie - uwiarygodnieniem przed światem chorej idei marksizmu - leninizmu made in Poland.
Robiliście to tylko i wyłącznie dla; karier, profitów, rzadziej dla idei. Niech, więc nie bulwersuje was wykładnia PZPR a la L. Moczulski:
"Płatni Zdrajcy - Pachołki Rosji" Tak was postrzegam ja i (mam nadzieję) wielu innych."

Proszę prześledzić link w moim poprzednim poście, czy ludzie ci (dla mnie bohaterowie - najlepsi z najlepszych - POLACY)wybierając po zakończonej wojnie taki los - robili to z niskich pobudek?
Trzeba mieć zwichniętą UB-owską mentalność, by odpowiedzieć twierdząco na tak zadane pytanie...

RE: "Ostatni partyzant"
2007-09-30 22:29:00

"Ludzie na służbie aparatu PRL, wszyscy bez wyjątku - poprzez przynależność do PZPR-u i wszystkich jego służb - ponosicie winę za 60 lat upodlenia Polski. Wielu z was ma krew na rękach. Sama tylko "niewinna" przynależność do PZPR, była w swojej masie - uwiarygodnieniem przed światem chorej idei marksizmu - leninizmu made in Poland."


Wszystkich jego służb - od pielęgniarek po drużników kolejowych .....

Trzeba być stukniętym, żeby klepać bez pojęcia takie nawiedzone zwroty. To po prostu seans ślepej nienawiści.
Wylye, zastanów się co wypisujesz.

RE: "Ostatni partyzant"
2007-09-30 22:37:00

„Próżnoś repliki się spodziewał
Nie dam ci prztyczka ani klapsa.
Nie powiem nawet pies cię j***ł,
bo to mezalians byłby dla psa.”
J.Tuwim

Ps. Chodzę z podniesionym czołem i zaden nawiedzony bełkot mocherowych psycholków tego nie zmieni.

RE: "Ostatni partyzant"
2007-09-30 22:49:00

Nie, mister Acer, może się zdziwisz (jakże, to "zgred" przed PCtem) ja akurat należę do generacji która... b dobrze pamięta miniony system. Tak się składa, że wielu moich bliskich "zwiedzało" sovieckie łagry na wyspach kurylskich i miało wątpliwą przyjemność "osobistych znajomości" z UB-wcami. (i bynajmniej - nie towarzyskich)
Mylisz się, nie każdy chciał i nie każdy należał do PZPR itd.
Było wielu, którzy wybór ten przypłacili złamanym życiem, lub tylko karierą.
Piszesz szkoły za darmochę...
Cóż...
Odpowiem ci tak
Czy zdajesz sobie sprawę, że w latach 70-tych... para jeansów w PEWEKsie (takie sklepy, w których można było kupić wszystko za waluty wymienialne, podczas gdy w zwykłych sklepach... eh szkoda gadać...) kosztowała ok 10$, czyli po kursie "czarnorynkowym" ok 1500 zł.
Tyle - miesięcznie zarabiał wówczas mój - bezpartyjny ojciec.
Ja, w tym czasie chodziłem do "darmowej" szkoły
Nadal twierdzisz, że ja i inni w tamtym czasie uczyliśmy się "za darmo"?
Przecież system traktował "klasę robotniczą" jak... niewolników.
Na koniec, żebym TU i TERAZ, nie wyszedł na apologetę tego co mamy dzisiaj... Informuję, że moim zdaniem, sytuacja robotnika w dzisiejszej Polsce, jest również... beznadziejna.
Tak, naprawdę, nie dbam o "metki" przypinane Polsce przez różnych - nawiedzonych polityków. Dla mnie to nie żadna tam IV czy III RP. POLSKA jest i była zawsze jedna. Czasami tylko miewa "wysypy" różnej maści szubrawców, którzy są takimi "pointerami" dla różnych "lokomotyw".
You`v got it?

RE: "Ostatni partyzant"
2007-09-30 23:00:00

Mister Wylye, ja też pamiętam tamten system,pewexy, baltonę, konsumy, mój ojciec też był bezpartyjny i też żył w czasach kiedy cena 1 dolara przekraczała 150 zł.
A na szkolnictwo nie można narzekać, nie tylko robotników kształcono. Nie znoszę dyskusji na poziomie wzajemnej "dywersji ideologicznej" bo to jest chore i szkoda tego forum na to.

Beznadziejna sytuacja - to dopiero będzie.

RE: "Ostatni partyzant"
2007-09-30 23:11:00

Widzę, że macie trudność rozumienia czytanego tekstu
Tow Acer i Kbks :)

A za Tuwima - Dzięki
Nie znałem tego - super to jest!

Skoro jesteśmy przy poetach, to mój stosunek do Was - Towarzysze, najlepiej określi słynny paszkwil Cz. Miłosza

„Zaglądali do toreb, zaglądali do waliz, nie zajrzeli do dupy, a tam był socjalizm.”

Cz. Miłosz - po przybyciu do USA, wybierając - jak wtedy sie mówiło "wolność"

Kończę już niesmaczną z wami rozmowę. Wykrzyczcie się ile wam wlezie - teraz. Wolna Polska - pozwala wam na to.
Jednak nazywając "Żołnierzy wyklętych" - bandytami - miejcie sie na baczności. Będę reagował i mam nadzieję, że znajdzie się wielu innych - którzy wam na to nie pozwolą

RE: "Ostatni partyzant"
2007-09-30 23:25:00

brawo wylye cieszę się że są jeszcze tacy ludzie którzy stanowczo stają w obronie pamięci naszych bohaterów patriotów ludzi którzy poświęcili życie w walce o sprawę w którą wierzyli wolną i niepodległą polskę nie dajmy opluwać naszych bohaterów byle plugawej hołocie!!! nie ma mowy o wymianie uprzejmości z takowej maści zarazą!!! nie po to ginęli nasi ojcowie i dziadkowie żebyśmy my teraz wdawali się w polemikę z jakimiś ociężałymi umysłowo czerwonymi lokomotywami!!! krew się we mnie gotuje jak można tak opluwać ludzi honoru!!! i wy potakiwacze zastanówcie się co piszecie bo widzę że sami nie potraficie się określić dajecie sobą manipulować i poddajecie w wątpliwość fakty historyczne skandal!!! mój dziadek niejednokrotnie opowiadał przez łzy o czasach okupacji sowieckiej spędzanej w lesie o przyjaciołach których już niewielu zostało właśnie dzięki takim czerwonym psom ludziom plugawym bez honoru czy kula czy sznur nie ma to znaczenia niczego nie było by mi szkoda!!!!!!!!

RE: "Ostatni partyzant"
2007-09-30 23:27:00

Ja nikogo nie nazywałem na tym forum bandytami to raz, dwa nigdy nie byłem w partii, wypraszam sobie takie insynuacje i proszę mnie nie obrażać !

Moderatora proszę o zablokowanie wątku i ostrzeżenie mistera wylye. Po prostu zwykłe chamstwo.

RE: "Ostatni partyzant"
2007-09-30 23:34:00

Dzięki za poparcie - bo już myślałem, że "rozdziobią mnie tu, te kruki - wrony" ;o)
Pozdrawiam i do "usłyszenia" w ciekawych wątkach

RE: "Ostatni partyzant"
2007-09-30 23:44:00

Acerku - jeżeli we wpisie 22:29:00 nazywasz mnie stukniętym, za obronę idei WIN i nazywanie ich "bandytami", jeżeli przyklaskujesz różnym kbks-om i lokomotywom to;
albo nie umiesz czytać ze zrozumieniem, albo jesteś post PZPR-owskim pachołkiem.
Ja nie dbam o to czy admin da mi żółta, czy czerwoną kartkę.
W obronie dobrego imienia Tych, którzy walczyli o wolną Polskę, gotów jestem nazywać szubrawców - po imieniu. A ty, zastanów sie kogo bronisz... (skoro jak piszesz, wywodzisz się z NORMALNEJ rodziny)
Ja nawet za cenę BANA - nie zmienię poglądów. A ty?

RE: "Ostatni partyzant"
2007-09-30 23:59:00

moderator ratunku ratunku!!! ktoś w końcu odważył się stanowczo powiedzieć dość plugastwu!!! skandal!!!

RE: "Ostatni partyzant"
2007-09-30 23:59:00

wylye!! JA też cibie popieram i nie lubię strasznie określenia "polski bandyta" używanego w wiadomym kontekście.

Ale już nie przesadzaj, bo się robi nie miło.... przeginasz trochę jak Lokomotywa/Parowóz tylko w całkowicie drugą stronę, a skrajności nie są tu potrzebne.
wylye, przeszarżowałeś :>

Nad grobem zastrzelonego prostego wieśniaka milicjanta, też trzeba się pochylić. On nie jest winien systemowi. Gdyby amnestia była naprawdę amnestią Polska byłaby dziś o wiele lepsza i ZGODNA.

RE: "Ostatni partyzant"
2007-10-01 00:19:00

cóż że w niwecz obraca się pamięć i zasługi bohaterów cóż że ból ogromny i tyle cierpienia w imię tak zacnych ideałów panowie umówmy się w tej kwestii nie stoi sie po obu stronach barykady lub jak niektórzy wola tu ale także tam troszeczkę bo tak poprawność polityczna nakazuje opowiedzcie się w końcu jasno po której jesteście stronie prześladowanych czy prześladowców???

RE: "Ostatni partyzant"
2007-10-01 05:13:00

Panowie dosyc!!!!

RE: "Ostatni partyzant"
2007-10-01 11:45:00

Witam!

Przepraszam, że wejde w dyskusje na koniec, ale czytałem wszystkie posty i oceniałem emocje piszących.
Nie możemy oceniac ludzi ich postępowań, jeśli nie znamy czasów, w jakich żyli.
Co do oceny "ostatniego partyzanta", jedno jest pewne nie utrzymałby sie tak długo bez pomocy otoczenia, to już wystawia mu świadectwo. Sympatia ludzka jest najlepszą oceną ( ale i tak ktoś go "wystawił")
Druga kwestia to "walka" z milicją i z UB/SB w latach 60-tych - to akurat świadczy o abberacji umysłowej. Można nienawidzic sb-ecje, ale strzelanie do zwykłych milicjantów ... Choc niby zaszczute zwierze gryzie na oślep.
Do bardzo młodych wiekiem piszących, macie szczęście, że żyjecie w nudnych czasach i nie musicie dokonywac pewnych wyborów.

RE: "Ostatni partyzant"
2007-10-01 14:54:00

Słuchaj no... Przyjacielu
Jest do jasnej cholery różnica - pomiędzy zwykłym żołnierzem powołanym przez system do służby zasadniczej i zmuszonym do złożenia przysięgi wierności sovieckiemu psubratowi, a wszystkim tym którzy pracowali dla aparatu ucisku.
Nie - przyjacielu na mnie nie licz, ja nie pochyle głowy nad grobem MILICJANTA, który zginął broniąc Ludowej Ojczyzny...
Nie pochylę, ponieważ bronił z WŁASNEGO WYBORU, i nie ojczyzny, a interesów POLSKICH CZERWONYCH SPRZEDAWCZYKÓW.
Mówienie o tym że ktoś MUSIAŁ to jest zwykła mowa - trawa.
Znam wielu wspaniałych ludzi z tamtego okresu i oni jakoś nie musieli ubabrać się w tym "szambie" Trzeba mieć odwagę i powiedzieć to wprost. Sąsiadowi - UB-kowi, i tym którzy TYLKO należeli do PZPR. Popełniamy dzisiaj w Polsce identyczny błąd logiczny i etyczny jak... Niemcy po 2WW. Tam też nie ma w zasadzie winnych - choć 90% społeczeństwa popierało Narodowy Socjalizm, a w szeregach NSDAP było 25% ogółu. Czy odwiedzając polskie groby w Charkowie, powinienem pochylić głowę nad poległymi z Wehrmachtu, pomimo tego, że również Wehrmacht brał udział w pacyfikacjach. Oddać im cześć za to, że w czasie Kampanii Wrześniowej rozstrzelali - ci rycerscy Wehrmachtowcy - ponad 500 polskich jeńców wojennych (Ciepielów, Przemyśl, Tomaszów Lubelski)
Jednak nawet w tej armii były wyjątki. Zdarzało się, że niemieccy żołnierze odmawiali wykonania rozkazu LUDOBÓJSTWA i... z reguły byli uniewinniani. Okazuje się, że Riedel miał rację - "zawsze warto być człowiekiem - choć tak łatwo zejść na psy"
Ludzie zawsze mają wybór - tylko czasami trzeba mieć jaja...

RE: "Ostatni partyzant"
2007-10-01 15:12:00

Wyle!

Dokonujesz podziału na białe i czarne. To były lata 60 -te, Zachód już sobie odpuścił walke o wschodnią Europe. Wg Twojego kryterium to nauczyciele nie powinni uczyc w szkołach ( bo były komunistyczne ), milicjanci łapac złodzieji i morderców ( bo też niby zwalczali system) itd.
Niektórzy przyjęli ówczesny podział swiata za stały i co z tego powodu, wymazac ich z życia. Historia pokazała, że zwykli ludzie nie mieli nic do powiedzenia w grach rządzących. Co z żołnierzami z grudnia 81, mieli się zbuntowac? Jestem z Lubina (dolnyśląsk) i widziałem co robi ZOMO z tłumem, i ich nieusprawiedliwiam i nie jestem ich fanem. Ci co mieli "jaja" to zgineli w czelusciach UB-ecji w latach maksymalnie 50 -tych. Skala represji po 56 roku, to juz miała inny rozmiar. Ale widze, że Ty należysz do tych co np. z "Ognia" robią bohatera. Nie ważne, że morderca, bandyta byle miał orzełka w koronie na czapce. Oto przepustka do nieśmiertelności. Ciekawe tylko skąd wzieło sie tylu TW w archiwum SB, i to wielu czołowych działaczy opozycji. Gdyby trafili na ubeków z czasów Bieruta, to byłoby ich trzy razy więcej.

RE: "Ostatni partyzant"
2007-10-01 15:29:00

"Ogień" to jest jednak naprawdę temat woda i postać tą ciężko jednoznacznie nazwać bandytą. Wiele morderstw na Podhalu przypisywano od razu Ogniowi, tyle że już podczas śledztwa często znajdowano prawdziwych bandytów - jakichś zwykłych morderców (tak jak w sprawie tego przewodnika tatrzańskiego) a raz zaszczekane "Ogień=Bandyta" nawet po wyroku śladu nie było odszczekiwane i tak się utrwaliło. Patrząc na niektóre zbrodnie mu przypisywane to ten człowiek ścigany przez mo, ub i kbw musiałby być rano w Zakopanem i kogoś sprzątnąć, potem na szybko do Nowego Targu i na wieczór do Nowego Sącza pewnie jeszcze.

Na pewno to dzięki takim ludziom jak on na Podhalu wiadomo było władzy, że to polskie tereny. Równie dobrze chciano wytyczyć granice dającą Słowacji np Szczawnicę, Turbacz, Tatry itp. No ale Słowacy woleli się wycofać za Dunajec straszeni ciągle wizją pogromów "Ognia".

Ciężko też teraz podać jakąś na 100% zbrodnię Kurasia.

RE: "Ostatni partyzant"
2007-10-01 15:34:00

A to, e ten "uczciwy" Polak by funkcjonariuszem UB, to jakoś pan przemilczał. A masakra dzieci żydowskich przez jego ludzi to co kolejna bajka?

RE: "Ostatni partyzant"
2007-10-01 15:41:00

No i niestety znowu typowa Polaków przywara... po cholerę prowazić merytoryczną dyskusję i trzymać się tematu, skoro można wykrzykiwać na każdym kroku swoje ideologiczne poglądy... Ech... :(

A swoją drogą, to będąc całkowicie neutralnym (!!!) w kwestii prawo/lewo i czytając coniektórych wypowiedzi, jestem przerażony nienawiścią która siezi w luziach i dzieleniem świata na białe/czane i nic pośrodku... I co najgorsze, ale jak pokazały powyższe posty, jakakolwiek dyskusja z nimi traci sens, bo od razu zaczyna się obrażanie oponentów i wszystkich którzy mogą mieć inne zdanie i spojrzeć na problem obiektywnie... No ale jak to ostatnio często w telewizorze mówią - "kto nie jest z nami jest przeciwko nam"...

Proponuję zablokować wątek, bo aż przykro patrzeć jak z ciekawego tematu zrobił sie burdel... Niestety po raz kolejny na tym forum...

RE: "Ostatni partyzant"
2007-10-01 15:43:00

XANTOS ma racje, przepraszam i obiecuje poprawe

RE: "Ostatni partyzant"
2007-10-01 16:52:00

Moj biedny i chory wylye... Masz wyrazny przerost ambicji i wizje "boskiej misji" a do tego jestes przesiąkniety nienawiśćia i pozbawiony umiejetności czytania ze zrozumieniem. Piszesz cos o groźbach karalnych, rozstrzelaniu gównem, miesza ci sie terazniejszosc z przeszloscia (np."Wybraliście, ciemiężyliście swój naród, zwalczaliście razem z waszym czerwonym bratem wszelka opozycję")...To nie jest normalne zachowanie! Czas chyba abys znów odwiedził psychiatre. Własnie podobni tobie (i to zarówno po stronie UB jak i NSZ) mordowali po wojnie zwykłych ludzi- w imie jakichs chorych, schizofremicznych i wydumanych zarzutów o "zdrade"...
A stanowczo reagować to sobie mozesz wtedy, jak z tego całego napiecia zrobisz kleksa przed monitorem. Nigdy nie brałem do bani takich bredni jak twoje i brac nie zamierzam. Zreszta jak cie czytam to widze, ze moze inaczej by to wszystko wygladało gdybys kiedyś poznał jakąś dziewczyne. A tak, to jestes doskonałym przykladem jak samotnosc i odtracenie przez rowiesników zmienia ludzi :)
Ps. Kbks i kbkAKMS to dwie różne bronie-tak na wypadek, jakbys kiedys zapomniał wziąć leki i wyszedł na miasto karać "zdrajców narodu".

RE: "Ostatni partyzant"
2007-10-01 17:10:00

A dla wszystkich, którzy zaraz beda na mnie pluli bez zapoznania sie z całoscia tematu podam pare moich cytatów z tej dyskusji:

"Nie neguje zła wyżądzonego przez system komunistyczny wielu ludziom ale zwracamn uwagę, że ten system to pojedyńczy milicjanci i żołnierze, którzy wierzyli w JEDYNĄ Polske jaka znali."

"Dla mnie bohaterami są ci, którzy walczyli w imie Ojczyzny, jakby Jej nie postrzegali. Zarówno LWP-KBW-AL-MO jak i WiN-AK-BCH-PSZ!"

"cenię bardziej żolnierzy Armii Krajowej niż NKWD"

"Moim zdaniem zbrodniarze byli po obu stronach barykady. To były czasy, w których nie było dobrych i złych. I jedni i drudzy mordowali w imie jakichś idei politycznych."

"Uziq, nie jestem fanem Sowietów i gdybym w 1939 r. służył np. w KOP-ie to walczyłbym z nimi do ostatniego naboju. Co roku zapalam znicz na pomniku Ofiar Katyńskich ,tak samo jak na pomniku poległych funkcjonariuszy MO. Jestem Polakiem, po prostu. Nie komunistą, nie prawicowcem - po prostu Polakiem. I dlatego nigdy nie napisałem nikomu "szkoda kuli dla takich jak ty" tylko dlatego, że ma inne poglady. Każdy na swój sposób kocha Polskę."

Tak, ze nie zycze aby ktokolwiek wyzywał mnie od bolszewickich pachołków itp. tylko dlatego, że nie jestem slepo i fanatycznie zapatrzony w NSZ i nie pluje przy kazdej okazji na żołnierzy LWP czy f-szy MO. Jestem Polakiem a nie fanatykiem. Ale jak widac niektórzy tego nie rozróżniaja...

RE: "Ostatni partyzant"
2007-10-01 17:17:00

Daj spokój AKMS, nie warto, ja próbowałem ale w odpowiedzi poleciały, błoto, kalumnie, inwektywy i obraźliwości. Druga strona dyskusji nie uznaje argumentów i rozsądku, poszanowania życia, w ogóle odrębnego zdania.
Kulka to jedyny argument na wszystko, schemat i koniec. Jak nie z nami to jesteś z pewnością komunista i kulka dla ciebie.

RE: "Ostatni partyzant"
2007-10-01 17:31:00

No i co parus? Myślał, że może w końcu przyszły normalne czasy i jako partyzant obeznany z wojskiem wstąpił do ub/mo. Zwiał stamtąd równie szybko skoro miał trafić do więzienia bodajże.

A jest gdzieś pomnik tych dzieci pomordowanych albo lista ich nazwisk??? :>

RE: "Ostatni partyzant"
2007-10-01 18:05:00

Kol herbstnebel , UB chciało się go pozbyć , AK wydalo wyrok smierci .. To może jednak cos jest na żeczy ?
A tak czytając ten wątek ogólnie.. to słyszę zza grobu chichot tow Bermana.. ot wrzucili do jednego worka partyzantkę poAKowską , endecką , i zwykłych bandytów i tak zostało. Tylko 20 i więcej lat temu potępiano ich w czambuł a teraz tak samo w czambuł się gloryfikuje.
Pozdrawiam ERIH

RE: "Ostatni partyzant"
2007-10-01 18:29:00

Wyrok Ak uchylono dość szybko, zszedł Kuraś z gór na noworoczną imprezę po prostu i go konfidenci namierzyli, przez co zginęlo dwóch partyzantów. Niemniej potem Ak chciała ponownie Kurasia u siebie, a przynajmniej jego żołnierzy. Kuraś oddawał też AK np rozbrojone bandy itp itd.
A UB? Po tym jak pomagał Radzieckim wojskom w przejściu przez góry i zajęciu Nowego Targu miał objąć poasadę w Milicji Obywatelskiej, miał dość wojny, chciał żyć normalnie - ale wyrolowano go przysyłając jakiegoś czerwonego na jego miejsce. Uciekł od więzienia i dopiero wtedy chciano go wykończyć. Dopóki pomagał sowieckiej partyzantce i wojskom to był CACY i potrzebny. Podhale wyzwolono i zaczęło się...

RE: "Ostatni partyzant"
2007-10-01 19:01:00

"W kwietniu 1946 roku zabito siedem osób narodowości żydowskiej na polsko-czechosłowackiej granicy w Białce. Podobno była to opiekunka i dzieci z rabczańskiego sierocińca. UB podał, że prowadzili cztery krowy, trzy świnie, dwa konie z wozem, mieli duże pieniądze. Skąd to wiedziano, skoro nie było świadków napadu, nie odzyskano łupu, a wyjazd był nielegalny?"

Być tu mądry

RE: "Ostatni partyzant"
2007-10-01 19:14:00

Właśnie.Tym bardziej ze zgrupowanie Ognia było duże i niezdyscyplinowane. Z resztą za to właśnie dostał KS od AK - za brak dyscypliny.
W ogóle trudno coś napisać obiektywnie o tamtych czasach bo źródła są strasznie jednostronne.A sytuacja była poplątana . Przykład : milicjant zwerbowany - dosłownie- z łapanki w 46 roku , na Ziemiach Zachodnich łapał szabrowników , potem w Kieleckim zwalczał partyzantke ogólnie pisząc antyradziecką , zabity w Bieszczadach przez UPA...Żołnierz KBW ginacy w walce z .. bandą dezerterów z A.CZ.Zdrajcy czy bohaterowie ?
czy też po prostu ludzie usiłujący uporządkować kraj wyniszczony wojną i dwiema okupacjami ?

RE: "Ostatni partyzant"
2007-10-01 19:21:00

"cenię bardziej żolnierzy Armii Krajowej niż NKWD"
zajebiste stwierdzenie hehehe ja Ciebie też cenię bardziej AKMS-nie pisz więcej głupot

RE: "Ostatni partyzant"
2007-10-01 19:27:00

Akurat moja mama stała pod ścianą z rodziną( miała 9 lat ), postawiona przez takich bojowników. Jeden chciał rozwałki, drugi nie ... na szczęście ten drugi miał lepszą perswazje. I kto z nich jest bohaterem? Dla pewnych osób ten pierwszy, nie ważne, że giną kobiety, dzieci, byle za ojczyzne. Bandyci z UB to byli zwyrodnialcy ( bo szubrawce byli ), ale bandyci z tzw. Podziemia to teraz są cacy... Ciekawe czy nikt niewinny z ich ręki nie ucierpiał? Kto da gwarancje, nikt, ale zaraz będzie tłumaczenie, że to była wojna, itd.

RE: "Ostatni partyzant"
2007-10-01 19:30:00

Skomentuje to tak.
Gdyby teraz doszło do ponownego starcia dwóch swiatopoglądów w tym kraju, to widzę, że gdybym wpadł w łapy tych wrednych "komuchów" :) jak Lokomotywa, Acer czy AKMS, miałbym sznanse na jako takie zrozumienie i dobre traktowanie, ale jakbym miał opcje wpaść w łapy tych drugich to wolałbym latać po lasach jak Laluś.

I taka opowiastka - brat mojego dziadka (żołnierz września) zwiał z obozu jenieckiego w Rosji, do domu (świętokrzyskie) po lasach wędrował pół roku, kozak czy kazach na koniu udał, że go nie widzi, jak go zobaczył rozejrzał sie wokoło i dając do zrozumienia co i jak zwyczajanie się odwrócił, przed granicą zaskoczony przez radzieckiego pogranicznika, przekroczył granicę bogatszy o trochę żarcia i informację kiedy gdzie i jak ją przekroczyć. Już w Polsce i dużo potem natknał sie na osławioną świętokrzyską NSZ, z jakiś powodów nie spodobał się im i bogatszy o kilka siniaków i złamane żebro miał zarobić kulke, śmiech historii ale z opresji wyratował go patrol niemiecki. Wojnę jakoś przeżył i kłopotów po niej nie miał, mimo, że jego brata a mego dziadka ganiano do 1951. Raz za to, że jako jeden z bogatszych chłopów we wsi (40 hektarów to nie w kij dmuchał było w świętokrzyskim) żywił regularnie żołnierzy AK i nie tylko ich co miało chyba dla niego okolicznośc łagodzącą, a dwa, że sołtys wyznaczył go na podwodę dla niemców, pech chciał, że tą podwodą wieziono złapanych dwóch żydów o czym jakiś "życzliwy inaczej" raczył powiadomić UB odpowiednio historię ubarwiając.
Takie to były zakrętasy tej naszej historii - nikt nie był tylko biały i czarny - i nikt nie jest nawet teraz - obawiam się, że na takich ten świat nie jest jeszcze gotowy a ostatnim był Zawisza Czarny.

RE: "Ostatni partyzant"
2007-10-01 19:43:00

Do waszego poziomu nie zejdę. Jak powiedziałem - proszę bardzo, plujcie sobie waszym komunistycznym jadem - na mnie.
Ale wara wam od "Żołnierzy Wyklętych"... Wiem, że wielu Waszych - "poszło do piachu" za ich sprawą. I stąd "wasz ból" Dobrze ktoś powiedział "są dwie strony barykady" ale moja, nigdy nie będzie waszą...
Wiem, że od 45r każdy "myślący inaczej" był dla was "dysydentem" i "oszołomem" - dziś "moherem" :)
Wiem, że dotknąłem was do żywego - mówiąc wam w nos - o waszym konformiźmie i 60-letnim "flircie" z marksizmem. Wiem, że wy wolelibyście GRUBĄ KRECHĄ - zamknąć tamten czas. I "z podniesionym czołem" iść ku nowemu. Skoro tak, to czemu nie manifestujecie w publicznych miejscach swoich poglądów, czemu nie powiecie na towarzyskim party:
"mój tata, dziadek, wujek byli w UB" albo: "Tak! należałem do PZPR z przyczyn ideowych, wierzyłem w komunizm, nic nie wiedziałem o zbrodniach systemu"...
Powiem wam czemu tego nie robicie, jesteście tchórzami!
Po to by głosić otwarcie swoje poglądy (w real reality) wam potrzeba było WIĘKSZOŚCI (zagwarantowanej terrorem)
Co, więc dziwnego, że "Żołnierze Wyklęci" będący w ZDECYDOWANEJ mniejszości - przyjęli WASZE "zasady gry" i również stosowali terror - TAK, ja się nie wstydzę tego nazwać po imieniu to był TERROR.
Jednak - jak powiedział wieszcz "Dzieło niszczenia w słusznej sprawie - jest święte, jako dzieło tworzenia"
Gdybyście wykonali (jak choćby Tito w Jugosławii) - "voltę" sowietom i powiedzieli im "chwatit!" cała narodowa ekstrema , walcząca w lasach - poszła by za wami.
A tak, dziś... wasi "liderzy" pokazując "podniesione czoło" w publicznym miejscu, muszą liczyć sie z tym, że nie kula to, a kamień - może trafić w ich "ciemne okulary"

Plujcie dalej Panowie, plujcie, tylko na kogo plujecie, na siebie samych... Tacy jak ja - są waszym sumieniem, zaś jad który na mnie wypluwacie, jest dla mnie jadem bezzębnego... gada.

RE: "Ostatni partyzant"
2007-10-01 19:54:00

Wylyle - poniosło Cię troszke ... Każde świństwo i zbrodnie tłumaczysz wyższą koniecznością, jak czekiści. Twojego stanu umysłowego nie będę oceniał, są od tego specjaliści. Zaraz napiszesz, że Żydzi w Jedwabnem to sami się spędzili się do stodoły, i że chcąc się ogrzac, sami zapruszyli ogień. No tak chłopaki z NSZ, i pokrewnych formacji to byli demokraci i szcyt tolerancji wobec bliźnich. Przykład "Burego" jest wymowny, niestety "Łupaszko" jest dla was zbyt miękki, za mało trupów po sobie zostawiał.

RE: "Ostatni partyzant"
2007-10-01 19:56:00

:) Wasze historie są piękne, bardzo ciekawe i pouczające - uczą, że w wyrażaniu opinii nigdy nie można popadać w skrajności bo racja jest po środku... nie każdy "wróg" cię zabije i nie każdy "przyjaciel" cię zostawi przy życiu...

Mimo wszystko zbiorcze nazywanie leśnych bandytami najpierw przez niemców, potem komunistów z powodu kilku powojennych "czarnych owiec" i tego, że broń miał każdy to gruba przesada i ból serca.
Jeśli chodzi o zbrodnie narodowościowe - krwawy odwet na Białorusinach bodajże z Puchaczów, został uznany za zbrodnie. I chociaż w Białorusi są przywódcy niezbyt przychylni Polsce, to jakoś nie pluli się wyciągając takie fakty z historii. A, że polskich działaczy potrafią potrzymać za "frajer" na granicy 24g to wiadomo. Posypaliśmy jakby głowy popiołem a i oni mieli przecież policję pomocniczą białoruską na usługach nazistów..

Ukraińcy to wiadomo - Rzeź Wołynia, odwety AK, potem paradoksalnie połączyła ich wspólna walka w Bieszczadach z KWB. Teraz wielu intelektualistów nie chciała pomnika ofiar Rzezi Wołynia, żeby nie psuć za bardzo dobrych relacji z sąsiadem. Sąsiadem, który ma jeszcze bardziej pokręconą historię niż my i naprawdę trudności w wybieraniu bohaterów narodowych skoro mają pomniki SS Galicja, a i tak mogliby oskarżyć Polaków nacjonalistów o cholera wie ile zbrodni.

Jedynie chyba Słowacy mieli pretensje o wygnanie ich z Podhala przez takich jak Kuraś. Ale myślę, że w dopie postępującej Unii Europejskiej granice wew niej tracą znaczenie - i tak ma być!

A likwidowanie konfidentów i osób, które mogłyby zdradzić miejsce obozu.. no to już jest polskie piekiełko z którym nie dojdziemy do porozumienia :)

RE: "Ostatni partyzant"
2007-10-01 20:04:00

Mylisz się, o "prywacie" i "bandytyzmie" szerzącym się w niektórych oddziałach zbrojnego podziemia - napisano wiele i obiektywnie - choćby tu http://podziemiezbrojne.blox.pl/
jednak, oni walczyli i z tym problemem.
TAK, w Jedwabnem, Pawłokomie, Sahryniu i wielu innych miejscach - cywilów zamordowali ludzie - mówiący po Polsku!
Ja nad tym ubolewam. Mam nadzieję, chcę wierzyć, że nie umoczył w tym paluchów nikt z AK-owskich liderów. Mówię, że chcę wierzyć. Jeżeli podasz mi fakty, które zburzą te moją wiarę... będę ci wdzięczny.

RE: "Ostatni partyzant"
2007-10-01 20:23:00

Pokaż mi podpis Hitlera na dokumencie o Endlossung, to uwierze, że jest odpowiedzialny za Holocaust. Takie jest Twoje rozumowanie ... Nigdy, po II wojnie nie było centralnego dowództwa nad oddziałami leśnymi, to byli watażkowie, samodzielni, poza kontrolą. I obrażasz żołnierzy AK z Wołynia ( mój wujek był w 27 WDPAK), wileńszczyzny ( drugi był skazany za operacje wileńską ) i poległych w Powstaniu Warszawskim ...

RE: "Ostatni partyzant"
2007-10-01 21:22:00

Problem polega na tym, że Ty Po prostu nie rozumiesz o czym ja mówię. Podpis Hitlera znajdziesz przyjacielu w Mein Kampf, a gdybyś zapoznał się z linkiem do którego kilkakrotnie się odwoływałem znalazłbyś "czarno na białym" że AK walczyło również z Bandytyzmem we własnych szeregach. PROGRAMOWO.
Dziaduniem mi swoim też "nie świec" p oczach, bo mój
- służył w 19 PUW w Ostrogu... Gdyby cię to interesowało, to polecam mój wątek http://www.odkrywca.pl/pokaz_watek.php?id=502153#505881
w którym o tym, oraz o relacjach POLSKO - UKRAIŃSKICH, (na dowód że nie jestem jednak... oszołomem :) bardzo obrazoburczo wyrażam się o pewnej idei pt. MUSZKIETEROWIE, i pewnych "innych" frakcjach w AK.
Wiem, że przeczytanie tego (a co gorsza - zrozumienie) może pewnym ludziom zająć trochę czasu. Może jednak - warto spróbować, zanim oskarży się WŁAŚNIE mnie o... MOHER :)

RE: "Ostatni partyzant"
2007-10-01 21:34:00

A co chłopaki z przedwojennej Falangi czy ND nie byli w Ak?
Przeczytaj ostatni kwartalnik IPN ... Wg niego przedwojenna Rzeczpospolita to oaza tolerancji, ciekawe co na to Ukraińcy, Żydzi. Krótką macie pamięc. Szmalcownicy co niedziela walili zdrowaśki w kościele i dostawali odpust. Odpłacono nam w czasie wojny i po niej, za grzechy dwudziestolecia. Ale Wy dalej swoje, za ojczyzne można każdą zbrodnie wytłumaczyc ... Po wojnie, co Zyd czy Ukrainiec to komuch i do piachu. Mamy, jako Polacy czyste ręce wobec innych narodowości, czy nie? Wybacze egzekucje żołnierzy, ub-eków nawet pochwale, ale zabijac cywilów i dzieci ...

RE: "Ostatni partyzant"
2007-10-01 21:47:00

Pyrrusie... parusie! uspokój się... podałem ci link w poprzednim wpisie, to, o czym piszesz jest oczywiste... Tyle tylko, że w tym wątku, mówimy o postawie WINU w późnych latach 50 tych... A w tym aspekcie uważam TYCH ludzi za BOHATERÓW, ponieważ była to bezprzykładna determinacja w walce z czerwoną hydrą.
Ty, albo jesteś niepiśmienny albo ... nie czytelny - ze tak powiem. Podałem link, tam są moje poglądy na różne inne świętości... Znajdziesz tam kilka innych moich wypowiedzi, z których jednoznacznie wynika, że wg. mnie "posiadanie orzełka w koronie" jak tego chce KBKs - jeszcze nie uprawnia do gloryfikacji... Zanim więc najeżysz sie do mnie, poczytaj i nie bij mi tu piany.

RE: "Ostatni partyzant"
2007-10-01 21:57:00

Wyle?
Lubisz wpadać we własne sidła?
napisałeś - "gdybyś zapoznał się z linkiem do którego kilkakrotnie się odwoływałem znalazłbyś "czarno na białym" że AK walczyło również z Bandytyzmem we własnych szeregach. PROGRAMOWO.

gdybyś poczytał dokładniej historię UB którą Ci przytoczono w tym wątku - O skali przestępczości członków urzędu świadczyć może chociażby to że do 1 października 1949 z jego szeregów WYDALONO 90 tys. ludzi tj. DWA I PÓŁ RAZA TYLE ile wynosił stan w roku 1949. (zwano ich elementami "bandycko niepewnymi")

Wniosek - UB także waczyło z bandytyzmem we własnych szeregach PROGRAMOWO.

Pytanie brzmi -
- czy AK miało tak dużo ludzi uczciwych w swych szeregach że takich mało wydaliło przez lat blisko pięć?
- czy walczyło za słabo, że tak ich mało wydalili i dużo ich w tych szeregach pozostało i wtedy zapiski UB o ich okrucieństwie są prawdziwe?
- czy też wojna, władza i bezkarność przyciagała taką ilość swołoczy że aż 90 tys UB musiała wywalić w ciągu czterech lat po wojnie?
- czy też UB walczyło z takimi objawami znacznie bardziej niż AK?

RE: "Ostatni partyzant"
2007-10-01 21:58:00

Ciekawe, której Komendy, zreszta po wszystkich Sowieci sie przejechali jak chcieli ... Walczyli z "czerwoną hydrą", ale jak? Każdy kto zabija, cywila, kobiete, dziecko jest BANDYTĄ. Nie ważne, jaki mundur nosi, polski, sowiecki, niemiecki czy amerykański. I w tej zasadniczej kwesti sie różnimy. Ty, dla "wyższych celów" dopuszczasz takie sytuacje, ja nie. Mam gdzieś kto dokonywał morderstw ... zbrodnia ma jedno imie, a jest nią nienawiśc.

RE: "Ostatni partyzant"
2007-10-01 22:22:00

Do PYRUS
- słuchaj, czy mam ci powiedzieć ze jesteś inteligentny - inaczej, czy jak ... przecież w linku powyżej, wyrażam taki sam stosunek...

Do Grzechotnik
- Twoja wypowiedź jest... straszna!
tak pod względem merytorycznym, jak i stylistycznym.
Przykro mi - nie potrafię tego skomentować (na tyle na ile cię zrozumiałem) - nie zgadzam się z przedstawionymi faktami, ani twoimi do nich - wnioskami.
Wybacz stary, ale teza i dowód który przeprowadziłeś, są jak w tym dowcipie o "ruskim uczonym - etymologu" który obrywając musze kolejna kończynę, wydawał polecenie "MUCHA IDI"... kiedy po oberwaniu ostatniej - ta nie usłuchała polecenia. Uczony zapisał "Po oberwaniu ostatniej kończyny - mucha straciła słuch..."

RE: "Ostatni partyzant"
2007-10-01 22:25:00

i po co ta cała debata postawmy od razu znak równości między ak i ub bo i tak w toku dalszej dyskusji wyjdzie na to że i jedni i drudzy to zbrodniarze przecież mordowali w imię chorych ideałów politycznych ale po jednej i po drugiej stronie nie brakowało także uczciwych więc po co tyle małych znaków równości od razu jeden wielki AK=UB i po sprawie

RE: "Ostatni partyzant"
2007-10-01 22:40:00

No coż Panie Wyle, jesteś pan niereformowalny. Niby polski patryjota, a wylatuje z słowianofilstwem. Nikt tak dobrze nie oduczył słowianofilstwa Czechów ,jak sowieci w 68. Każda próba współpracy na tej płaszczyznie skończy się z dominacją Rosji. Dziękuje za kolejny zabór i rusyfikacje, podobnie jak za germanizacje. Juz widze jak sie Ruscy godzą na równouprawnienie pomiędzy narodami. Hahahaha, toz to chichot zza grobu Stalina i za zycia Putina. Ile teraz to ruskie mają republik? No coż nie mam ochoty aby Polska była kolejną po Białorusi i Ukrainie!

RE: "Ostatni partyzant"
2007-10-01 22:40:00

To co TY tu powielasz - Grzechotniku - o tym niby katharsis w szeregach UB - jest tak prawdziwe jak dowód ruskiego uczonego z muchą.

Weź i porozmawiaj w dowolnej polskiej miejscowości o "starych UB-kach" to sie dowiesz jak bardzo UB się oczyszczało...
Wielu ludzi związanych z AK-owskim podziemiem, do dziś reaguje na pewne nazwiska UB-ków jak... konie w "Młodym Frankestinie" na nazwisko "Frau Blucher" Co ty mi tu będziesz - kolokwialnie mówiąc PITOLIŁ o jakimś samooczyszczeniu UB...
Temat staje sie OFF TOPIC.
Ja pasuję.

Pozdrawiam wszystkich i dziękuje za udział. (tak aktywny - jak i pasywny)
Pamiętajcie WIN - był pomostem, pomiędzy 39r i nam współczesnymi czasami. Płomień ich zawziętości - z pewnością płonął w sercach strajkujących we Wrocławiu, ginących od kul w Gdańsku czy kopalni Wujek. Ci ludzie kilofami chcieli walczyć z hydrą... I dzisiaj, też ktoś może powiedzieć - że była to "oderwana od rzeczywistości" determinacja. Ja NIE!

RE: "Ostatni partyzant"
2007-10-01 22:47:00

Parus - no coment.
Radzę przestać palić - to świństwo!

RE: "Ostatni partyzant"
2007-10-01 22:47:00

No i jeszcze powiedzmy, że Litwini, Białorusini, Ukraińcy byli cacy. Rzezi Wołynia w ogóle nie było, a w ogóle przeprośmy, że Wilno i Lwów śmiały być polskie przed wojną i dajmyy spoookój już temu, bo poo co się paprać historią, szczególnie taką wstydliwą dla Polski...

A na poważnie - zakład o 100 złotych, że za 50-70 lat, jak nas nikt nie najedzie to całe podziemie walczące z Hitlerem i Stalinem będzie gloryfikowane jak jeden mąż. A o "zbrodniach" i kontrowersjach może ktoś coś na 5tym roku studiów powie studentom.
Kazimierz Wielki taki król nasz - "Zastał Polskę/Zostawił" itp... a kto dziś pamięta, że stawiał mury jak głupi żeby infamię i bodajże klątwę papieską zdjąć pokutę odprawiając po tym jak zhańbił niejedną białogłowę i to królewskiego rodu na Węgrzech? ;)

RE: "Ostatni partyzant"
2007-10-01 22:51:00

MIC > uważaj bo przyznam ci palmę pierwszeństwa przed KBKesem i Lokomotywo-wiczem - wisarionowiczem :)

RE: "Ostatni partyzant"
2007-10-01 22:55:00

Ku uciesze większości - ogłaszam EOT w tym wątku
pozdr

RE: "Ostatni partyzant"
2007-10-01 23:04:00

Panowie proponuje szklanke zimnej wody, dlugi spacer - ostrzegam, ze jakakolwiek osobista wycieczka skonczy sie zoltym kartonikiem -dalem Wam chwilke czasu - myslalem, ze bedzie lepiej a zrobilo sie bagno - a myslalem, ze bedzie perfumeria... DOSYC!

RE: "Ostatni partyzant"
2007-10-01 23:04:00

nie grozi:) pozdrawiam

RE: "Ostatni partyzant"
2007-10-01 23:26:00

Kol herbstnebel , racja za lat kilkadziesiąt poziom emocji opadnie , badacze z prawdziwego zdażenia przeanalizują źródła i oby tylko politycy dali sobie siana a będzie dobrze.Wachadło kiedyś przemocą trzymane (umownie) na lewo , dziś siłami reakcji(fizycznej!) przegięte na prawo wróci do równowagi . Bohaterom postawi się pomniki a bandytom ofiaruje litościwą niepamięć i zakurzone zakamarki historycznych bibliotek.
A na razie spierajmy się jak Polak z Polakiem - do ostatniego argumentu ale bez wzajemnej nienawi ści..Bo jesteśmy takim dziwnym narodem którego nikt od 11 wieku nie nakłonił np do wojny religijnej..I niech tak zostanie
Pozdro ERIH

RE: "Ostatni partyzant"
2007-10-02 09:25:00

> WOJTAS

Zastanów się nad swoim pseudo MODERATORSKIM wpisem
- gdzie TY byłeś od 2005r, czyli od chwili powstania tego wątku, dlaczego pozwoliłeś aby przez 2 lata "wisiały" TU, niczym nie skrępowane obelgi pod adresem bohaterów WIN?
Znalazłem ten wątek przypadkiem, i zareagowałem - tak jak powinien zareagować człowiek wywodzący sie z tamtej tradycji.
Zacytuj, wskaż (oprócz może tego... "gówna") które moje wypowiedzi są "szambem"?

Jestem radykalny w poglądach, ale nie nawołuję do linczu. Apeluję do NORMALNYCH ludzi w tym kraju, by napiętnowali okolicznych post PZPR-owskich sługusów, do dzisiejszego dnia nazywających polskie podziemie zbrojne - BANDYTAMI
Czy TY - też nie rozumiesz o czym ja tu piszę?

RE: "Ostatni partyzant"
2007-10-02 09:41:00

Panowie pierwsza zolta kartka zostala wyciagnieta z koszyka - mam nadzieje, ze bedzie jednoczesnie ostatnia

RE: "Ostatni partyzant"
2007-10-02 10:18:00

To proponuję żebyś napisał już następną - jeżeli uważasz moje wpisy za FAULE.
Zamykanie ust tą metodą świadczy o twojej niekompetencji.

Ja mam satysfakcję, że ludzie będą widzieli moje wypowiedzi i moje intencje. A Twoje - jakie są. Powtarzam Tacy - pożal się Boże - moderatorzy - jak TY, powodują że normalni ludzie boją się otworzyć usta. Poczytaj sobie dyskusję od chwili kiedy ja się odezwałem. Zobacz ile obelg posypało się pod moim adresem - Personalnie. A ty co - komu z niech dałeś żółtą kartę?
Twój obiektywizm mogę porównać tylko do... stalinowskiego.
Ale... co mi tam.
Ponieważ mój niniejszy wpis, jest prawdop. ostatnim na forum odkrywcy.
Apeluję do was - użytkownicy. Nie bójcie się różnych LOKOMOTYW, i WOYTASÓW, tak, jak chłopcy z WINU (których tu bronię) nie bali się UB-skich siepaczy. Czy nie widzicie, oni zamykają nam usta - bo prawda jest najboleśniejsza bronią.

RE: "Ostatni partyzant"
2007-10-02 10:32:00

A tu Panie Woytas - przesyłam kopię listu do redaktor naczelnej z "podziękowaniem" za Twój obiektywizm
------
Redaktor Naczelna
Izabela Kwiecińska

Szanowna Pani

Wiem, ze moze wyda się to Pani - głupie, jednak chcę złożyć skargę na zachowanie się Waszego moderatora WOYTASA w wątku dyskusyjnym
http://www.odkrywca.pl/pokaz_watek.php?id=223386&id_forum=0#ost
w którym to pod nickiem WYLYE - stanąłem w OBRONIE żołnierzy WIN nazwanych tam kilkakrotnie BANDYTAMI
Po raz pierwszy w życiu robie cos takiego - interweniuje na decyzje moderatora. (na koniec dostałem żółtą kartkę)
Prosze się zastanowić, jakie przesłanie po takiej postawie Waszego moderatora płynie z forum Odkrywcy?
Oto czlowiek broniący dobrego imienia AK jest napiętnowany przez adwersarzy, a na koniec dostaje zółtą kartkę od moderatora...
Czy o takich moderatorów chodzi Odkrywcy i o takie prawdy, w ten sposób pokazywane czytelnikom?

Dziękuję za poświecony czas na zapoznanie się z lekturą wątku
Łaczę pozdrowienia

Wylye

RE: "Ostatni partyzant"
2007-10-02 11:36:00

niestety wylye ma sporo racji w tym co pisze dla przykładu proszę poczytać sobie fora np niemieckie naprawdę mało jest tam osób które szkalowały by pamięć o wehrmachcie po mimio oczywistych faktów niewielu niemieckich historyków chętnie przyzna jakich czynów dopuszczali się ci żołnierze za to wiele można usłyszeć i przeczytać na temat ich bohaterstwa zasad i racji w imię których walczyli ciężko powiedzieć żeby w oczach prawdziwych niemców jawili się oni jako zbrodniarze natomiast u nas jak zwykle nie ma złych ani dobrych nie ma bohaterów (z wyjątkiem wszystkich aferzystów ostatnich lat) bo przecież każdy taki przypadek może podważyć byle kmiot brak tradycji i poszanowania wartości patriotycznych powoduje wciąż rosnącą samokrytykę społeczną nic dziwnego skoro za bohaterów uznaje się wyłącznie politykierów i innych gnoi z pierwszych stron gazet a zapomina się o ludziach którzy jeszcze do dzisiaj boją się ujawnić swoją tożsamość w obawie przed prześladowaniem są jeszcze tacy dlatego każdy kto miesza pamięć o bohaterach z błotem sam jest zakompleksionym żałosnym małym gnojkiem bez honoru i ambicji

RE: "Ostatni partyzant"
2007-10-02 11:59:00

Moje wypowiedzi nie miały na celu obrażenie czytelników forum. Raz poniosły mnie nerwy, za co moge przeprosic. Co zaś do krytyki samych siebie i swojej histori, no cóż... to, że Niemcy wybielają Wehrmacht, nie jest dla mnie argumentem. Wszystkich żołnierzy WIn-u, ROAK, NZW,i innych organizacji które walczyły , przepraszam za skróty myślowe. Bandytów i morderców działających pod ich szyldem, potępiam. To jest moja ostatnia wypowiedż na ten temat.

RE: "Ostatni partyzant"
2007-10-02 12:09:00

Kol Mic112 , to ze Niemcy wybielają Wermaht i W-SS to jest ich hańba akurat.Pomimo że ich armia walczyła z wrogiem zewnętrznym. Natomiast my tutaj rozmawiamy o wojnie domowej , z natury swojej znacznie bardziej skomplikowanej , i pomimo że niektórzy upierają się że jest inaczej , niejednoznacznej i nie czarno-białej.
Pozdrawiam ERIH

Wątek zablokowany









0.585
Ta witryna korzysta z plików cookie. Kliknij tutaj, aby dowiedzieć się więcej o plikach cookie i zarządzaniu ich ustawieniami.